18 grudnia

Ks. Włodzimierz Lewandowski

dodane 17.12.2014 23:00

Wszechmogący Boże, od dawna przygniata nas jarzmo grzechów, spraw, aby nas wyzwoliło upragnione nowe narodzenie Twojego Syna. Który z Tobą żyje i króluje…

Henryk Przondziono/Agencja GN Klasztor Benedyktynek w Staniątkach. Kancjonał z ok. 1535 roku.

W dobie ciągników i pługów do głębokiej orki obraz jarzma przemawia tylko do mieszkańców krajów Trzeciego Świata. U nas nikt nie zaprzęga wołu i nie nakłada na jego kark jarzma. Dlatego potrzebujemy obrazów. Jarzmo spełnia podwójną rolę. Służy jako zaczep do pługa, ale i sprawia, że zwierzę idzie tam, dokąd poprowadzi je rolnik. Czyli w pewnym sensie jest ubezwłasnowolnione. Tym samym liturgia wprowadza nas w świat symboli biblijnych, w którym jarzmo jest przede wszystkim obrazem niewoli. Grzech sprawia, że człowiek nie idzie, gdzie chce. Pisze o tym św. Paweł w Liście do Rzymian. „Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę” (Rz 7,19). Osaczony niewolnik przyzywa upragnionego Wybawiciela. Werset aklamacji Alleluja i druga wielka antyfona adwentowa nazywa Go Wodzem. W rozpoczętej przez Niego walce jest tylko jeden przegrany. Bo oręż krzyża, jaki spoczął na Jego ramieniu zamiast miecza i tarczy, nie jest skierowany przeciw człowiekowi. Wódz przybywa, by wyzwolić od tego, który jest przeciwnikiem i Boga, i człowieka.