Niedziela Chrztu Pańskiego

ks. Piotr Alabrudziński

dodane 07.01.2017 20:00

Wszechmogący, wieczny Boże, po chrzcie w Jordanie uroczyście ogłosiłeś...

Henryk Przondziono/Agencja GN Klasztor Benedyktynek w Staniątkach. Kancjonał z ok. 1535 roku.

...że Chrystus, na którego zstąpił Duch Święty, jest Twoim umiłowanym Synem, spraw, aby Twoje przybrane dzieci, odrodzone z wody i Ducha Świętego, zawsze żyły w Twojej miłości. Przez naszego Pana...

Okres Narodzenia Pańskiego kojarzy się z reguły z sielanką, miłą rodzinną atmosferą. Dziś, kiedy kończymy ten okres Niedzielą Chrztu Pańskiego, warto w jej świetle skorygować ten pogląd. Zapisy ewangeliczne mówią, że Chrystus po chrzcie w Jordanie udał się na pustynię, gdzie był kuszony przez Złego. Do ilu z nas, po chwilach uniesień i dobra w rodzinnej atmosferze świąt, przyszedł on także, podsuwając liczne pokusy, zniechęcenie i pustkę? Chrystus jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem, ale łączy te dwie, różne sobie natury (bez mieszania i zlewania), w jednej Osobie. A zatem życie moje jako człowieka, chrześcijanina, także łączy, niejako scala już na zawsze elementy radosne i bolesne, proste i trudne, bez wielkich zgrzytów. Bóg mógłby godzinami mówić mi, jak bardzo mnie kocha. Gdybym jednak słuchał tego tak często, pewnie za bardzo by mi to spowszedniało, i i tak nie pojąłbym do końca głębi treści tych słów. A może tak jest... a może On tak często przypomina mi o tym, że już tego nie dostrzegam? Każdy wschód słońca, zachwyt pięknem przyrody, uśmiech drugiego człowieka – to wszystko mi mówi, że mnie Ktoś pokochał. A choroby, smutek, śmierć?... Wszystko jest drogą, którą muszę iść. Wszystko jest drogą, którą chcę iść, bo On jest ze mną i mnie prowadzi. We wszystkim i przez wszystko...