Sprzedał wszystko co miał, by nabyć drogocenną perłę. „Idź, sprzedaj wszystko co masz i oddaj ubogim” – usłyszał młodzieniec. Wszystko.
Wszystko, to dla Jeremiasza znaczyło być obiektem złorzeczenia. Być odrzuconym, wzgardzonym, samotnym, niezdolnym do życia między ludźmi. Nic dziwnego, że woła: „Biada mi, matko moja, żeś mnie porodziła!”.
Ale też wielkie było jego zadanie i równie wielka Boża obietnica: będziesz moimi ustami. Będą walczyć z Tobą, ale cię nie zdobędą, bo Ja jestem z Tobą. Wielka i cenna jak ta drogocenna perła z przypowieści Jezusa.
Tylko czy rzeczywiście byłabym w stanie dla niej oddać naprawdę wszystko? A jeśli nie, czego oddać nie potrafię?
Przeczytaj komentarze | 6 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
A przecież modląc się "chleba naszego..daj nam dzisiaj" zgadzam się na to "dzisiaj",tylko dzisiaj miej mnie w opiece swojej,tylko dzisiaj ..o jutro będę modlić się jutro,które stanie się "dzisiaj"..więc? strach o bliskich,ich trudno byłoby mi oddać..ale jacy oni moi?.
Wychodzi na to,że tak naprawdę wciąż boje się o siebie..mi będzie kogoś brakować.mi będzie trudno się podnieść,mi z oczu będą płynąć łzy,i dla mnie byłby to koniec świata,i koniec sensu życia--mój egoizm posiadania,bolałby najmocniej.
Chyba nie umiem oddać MU swojego niedowiarstwa.
Życie leci przez palce a ja wciąż w pracy....
Nie wiem! To tak jak mówisz brak zaufania do Boga... Wybacz Boże
wszystkie komentarze >