Gryzie?

Różne bywają oczekiwania. Jedni potrzebują rozeznania, drudzy pocieszenia, inni kopniaka. Są wreszcie przychodzący po to, by ich „odpukać”.

Konfesjonał nie gryzie. Ale, jak jeden z czytelników zauważył, gryzie niekiedy jego zawartość. Nie próbuję przeczyć. Jednak nie przypuszczam, by zjawisko to przybierało postać masowego. Doświadczonego spowiednika rzadko co może zdenerwować, wyprowadzić z równowagi, tym bardziej zdziwić. Owszem, czasem zdarza mu się z penitentem zapłakać, a czasem – tak najnormalniej w świecie – ze zmęczenia zasnąć. Jeśli zaś chodzi o reakcje i dialogi z penitentami, dwa świadectwa.

Słynny perkusista opowiadał na pielgrzymce maturzystów o tym, jak poszedł skorzystać z posługi znanego i cenionego w Krakowie spowiednika. Po długim wyznaniu grzechów, problemów i kilku pytaniach, w odpowiedzi usłyszał jedno zdanie: aleś ty nawiedzony. Pierwszą reakcją było oburzenie. Ale po kilkunastu minutach spędzonych na modlitwie przyznał, że to wiadro zimnej wody sprowadziło go na ziemię.

Swoimi spostrzeżeniami dzielił się kiedyś ze mną znajomy. Człowiek świecki. Nie potrzebuję – powiedział – spowiednika, który przed Bogiem, ale i przede mną, będzie usprawiedliwiał moje grzechy. Niech mną potrząśnie, da mi kopniaka, nie tylko pomoże wstać, ale i zrobić kolejny krok.

Jak widać różne bywają oczekiwania. Jedni potrzebują rozeznania, drudzy pocieszenia, inni kopniaka. Są wreszcie przychodzący po to, by ich „odpukać”. Jak mówi przysłowie: bądź tu mądry i pisz wiersze. Żeby tak Duch Święty chciał podesłać sms-a z dyspozycją dla konkretnego człowieka. Oczywiście duże znaczenie ma chwila modlitwy za penitenta. Ale jeszcze większe ma modlitwa za spowiednika. By dobrze rozeznał potrzeby duchowe przychodzącego do konfesjonału. Przygotowując się do spowiedzi, zwłaszcza z materią „wybuchową”, rzadko o tym pamiętamy.

Zatrzymajmy się na moment przy potrzebujących rozeznania. Dość często można usłyszeć skargi na zbyt ogólnikowe pouczenia, jakie otrzymali od spowiednika. Bo podobno miał być taki święty, mądry, wspaniały… Pytam wówczas czy była to pierwsza spowiedź, czy kolejna. Pierwsza. Nic dziwnego. Przy pierwszym spotkaniu w konfesjonale praktycznie nie ma takiej możliwości. Rozeznanie potrzebuje czasu. Trzeba dać go sobie i prezbiterowi.

Dla siedzących z drugiej strony kratek nie potrzebujący rozeznania i nie przychodzący z bardzo ciężkimi grzechami są problemem. Gorzej, gdy w kolejce ustawi się pod rząd kilku, czy nawet kilkunastu, oczekujących „odpukania”. Jak ich puknąć, by się wreszcie obudzili i przestali bezmyślnie powtarzać grzechy, jakich wyuczyli się na pamięć przed pierwszą Komunią świętą? Jak puknąć nie skrzywdziwszy przy okazji? Bo przecież – jak mówi Sobór Watykański II – „każdy człowiek ma prawo postępować zgodnie z własnym sumieniem”. Nawet jeśli ono nie zostało poprawnie ukształtowane czy wręcz jest infantylne. Pozostaje wierzyć w moc słowa Bożego i odrobina pokory wobec Tego, który najlepiej wie, jak dotrzeć do głębin serca człowieka.

Było już oswajanie konfesjonału. Dziś oswajanie spowiednika. Modlitewne oczywiście.

Modlitwa za spowiednika

Panie Jezu, modlę się za tego kapłana postawionego na mojej drodze, aby mi przewodził.

Oświeć go i umocnij w jego sercu miłość, napełnij go swoim słowem i Duchem Prawdy, przygotuj jego serce na przyjęcie mnie jako syna marnotrawnego.

Ześlij łaskę na tego, który wysłuchuje braci i siostry poszukujących miłości i przebaczenia.

Pobłogosław wszystkim kapłanom odczuwającym ciężar trudności, kiedy stają się znakiem i narzędziem Twojej miłości w sakramencie pokuty.

O Matko Boża, błagam Cię o wstawiennictwo dla serc łączących się z Twoim miłosiernym Synem, Jezusem Chrystusem czekającym na spotkanie ze mną w sakramencie pojednania.

Spraw, aby ten kapłan stał się narzędziem Bożej miłości i Twojej najczulszej miłości matczynej.

Amen.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ppp
    19.02.2018 17:45
    Ksiądz napisał “nie przypuszczam, by zjawisko to przybierało postać masowego”.
    Obawiam się, że tu nie działa statystyka, lecz zasada sapera – po pierwszym błędzie saper wylatuje w powietrze lub przynajmniej traci ręce. Wystarczy RAZ spotkać w konfesjonale człowieka, który nie powinien się tam znaleźć, by dać sobie spokój ze spowiedzią na bardzo długo, z całym życiem włącznie.
    A co do “odpukiwania” – Kościół formalnie wymaga spowiedzi minimum raz w roku oraz przed konkretnymi obrzędami. Czy to oznacza, że człowiek co roku (albo przed świadkowaniem na ślubie kolegi) ma mieć pragnienie zmiany swojego życia? Oczywiście nie – przychodzi w celu odbębnienia formalnego obowiązku i pragnie, by było to jak najmniej uciążliwe.
    Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Czerwiec 2018
    N P W Ś C P S
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    Pobieranie...