Nie jestem Bogiem

Andrzej Macura

dodane 05.03.2015 20:32

Garść uwag do czytań na III niedzielę Wielkiego Postu roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.

Wypędzenie przekupniów ze świątyni. El Greco National Gallery, London Wypędzenie przekupniów ze świątyni. El Greco
On musi się stać naszą mądrością – jak wzywa święty Paweł – a nie tylko być listkiem figowym mającym przysłonić brud naszych czysto ludzkich kalkulacji

O czym są czytania tej niedzieli? Na pierwszy rzut oka związku między nimi nie widać. Bo na pewno nie o przykazania tu chodzi. Raczej o przymierze. I Nowe Przymierze. Ale też nie do końca. I tym razem by ten związek zobaczyć, trzeba chyba sięgnąć głębiej...

1. Kontekst pierwszego czytania Wj 20,1-17

W owych dniach mówił Bóg wszystkie te słowa: „Ja jestem Pan, twój Bóg, którym cię wywiódł z ziemi egipskiej, z domu niewoli. Nie będziesz miał cudzych bogów obok Mnie. Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią. Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja, Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym, który karze występek ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia względem tych, którzy Mnie nienawidzą. Okazuję zaś łaskę aż do tysiącznego pokolenia tym, którzy Mnie miłują i strzegą moich przykazań.

Nie będziesz wzywał imienia Boga twego, Pana, do czczych rzeczy, gdyż Pan nie pozostawi bezkarnie tego, który wzywa Jego imienia do czczych rzeczy.

Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić. Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci twego Boga, Pana. Nie możesz przeto w dniu tym wykonywać żadnej pracy ani ty sam, ani syn twój, ani twoja córka, ani twój niewolnik, ani twoja niewolnica, ani twoje bydło, ani cudzoziemiec, który mieszka pośród twych bram. Bo w sześciu dniach uczynił Pan niebo, ziemię, morze oraz wszystko, co jest na nich, w siódmym zaś dniu odpoczął. Dlatego pobłogosławił Pan dzień szabatu i uznał go za święty.

Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą twój Bóg, Pan, da tobie.

Nie będziesz zabijał.

Nie będziesz cudzołożył.

Nie będziesz kradł.

Nie będziesz mówił przeciw bliźniemu twemu kłamstwa jako świadek.

Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego. Nie będziesz pożądał żony bliźniego twego ani jego niewolnika, ani jego niewolnicy, ani jego wołu, ani jego osła, ani żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego”.

 

Dziesięć przykazań, prawo którym mieli się kierować Izraelici, i którym, oczywiście uwzględniając ich interpretację przez Jezusa, powinni się też kierować chrześcijanie. W pierwszym odruchu pewnie niejeden z nas skłonny jest widzieć je jako pewne uciemiężenie. To masz robić, tamtego nie rób – mówi Bóg. Jakże nie lubimy, gdy ktoś nam coś każe.

Pomijając jednak nawet cały pozytywny wydźwięk przykazań, które są drogowskazami mającymi uchronić człowieka przed pułapkami zła (więcej na ten temat pisałem w cyklu „O przykazaniach pozytywnie”) nie sposób nie zauważyć pewnej ważnej okoliczności towarzyszącej „nadaniu przykazań”. Tych dziesięć przykazań to nie prawo, które Bóg narzucił Izraelowi. To prawo przymierza. Czyli pewnego układu między Bogiem a Izraelem. Coś za coś. Izrael obiecał zachowywać to prawo, ale w zamian Bóg obiecał, że będzie się swoim ludem opiekować. Uczciwość i prawość jakiej domaga się wypełnienie tych przykazań to mała cena za tak wielką sprawę jak to, żeby mieć po swojej stronie Boga. I dziś pewnie niejeden naród, zwłaszcza zagrożony przez silniejszych, chętnie na taki układ by przystał...

Tak, dekalog to prawo przymierza. Może przypomnijmy.

Bóg powołując Abrahama obiecał, że kiedyś jego potomkowie posiądą Kanaan. Już jednak jego wnuk, Jakub, uciekając przed głodem na starość z całą rodziną osiadł w Egipcie. Z czasem Egipcjanie zapomnieli jednak o zasługach dla ich kraju Józefa, syna Jakuba. Zaczęli traktować Izraelitów jak niewolników. Bóg widząc co się dzieje powołał w końcu Mojżesza, aby wyprowadził Izraela z niewoli i zaprowadził go do Ziemi Obiecanej, do obiecanego Abrahamowi Kanaanu. Było więc dziesięć plag, którymi Bóg z powodu niechęci do wypuszczenia niewolników dotknął Egipt, był cud Nocy Wyjścia – otwarte Morze Czerwone, była już manna, przepiórki i woda wyprowadzona ze skały. I było cudowne zwycięstwo nad Amalekitami. Izrael już zobaczył, jak wielki jest jego Bóg, Jahwe. I ten potężny Bóg teraz, pod Synajem (Horebem) oferuje Izraelowi zawarcie przymierza. Wy dacie mi to, a ja wam dam w zamian to. Wy będziecie kierować się moim prawem, a w zamian będę się wami opiekował – mówi Bóg. Dobry układ, prawda?

Izrael chętnie się zgodził. Jest o tym mowa w 24 rozdziale Księgi Wyjścia.

I rzekł [Pan] do Mojżesza: «Wstąp do Pana, ty, Aaron, Nadab, Abihu i siedemdziesięciu ze starszych Izraela i oddajcie pokłon z daleka. Mojżesz sam zbliży się do Pana, lecz oni się nie zbliżą i lud nie wstąpi z nim».

Wrócił Mojżesz i obwieścił ludowi wszystkie słowa Pana i wszystkie Jego zlecenia. Wtedy cały lud odpowiedział jednogłośnie: «Wszystkie słowa, jakie powiedział Pan, wypełnimy». Spisał więc Mojżesz wszystkie słowa Pana. Nazajutrz wcześnie rano zbudował ołtarz u stóp góry i postawił dwanaście stel, stosownie do liczby dwunastu pokoleń Izraela. Potem polecił młodzieńcom izraelskim złożyć Panu ofiarę całopalną i ofiarę biesiadną z cielców. Mojżesz zaś wziął połowę krwi i wylał ją do czar, a drugą połową krwi skropił ołtarz. Wtedy wziął Księgę Przymierza i czytał ją głośno ludowi. I oświadczyli: «Wszystko, co powiedział Pan, uczynimy i będziemy posłuszni».Mojżesz wziął krew i pokropił nią lud, mówiąc: «Oto krew przymierza, które Pan zawarł z wami na podstawie wszystkich tych słów».

Jest więc Dekalog prawem przymierza, a nie narzędziem ucisku. Izrael uznał, że taki układ mu się opłaca. I prawie cała późniejsza historia Izraela, do niewoli babilońskiej, jest przez część biblijnych autorów ujęta w schemat przymierza i wierności przyjętym układom. Kiedy Izrael i jego królowie są mu wierni, wtedy Bóg im błogosławi. Ale kiedy o przymierzu zapomina, zapomina o prawie, wtedy Bóg zsyła na Izraela różne kary. Dokładniej: przestaje Izraela chronić. A wtedy Izrael popada w tarapaty...

A sam tekst czytania.... Może warto zwrócić uwagę na parę drobiazgów. Komuś te wyjaśnienia mogą się przydać.

A następujący po czytaniu psalm jest pochwałą dobrego i mądrego Bożego prawa. „Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę, świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości”.

2. Kontekst drugiego czytania 1 Kor 1,22-25

Pierwszy list św. Pawła do Koryntian, z którego pochodzi drugie czytanie tej niedzieli, to w pierwszej części wystąpienie Pawła przeciwko nieporządkom w Kościele w Koryncie. Na początku wyjaśnia on, że mądrość chrześcijan to coś innego niż to, co zwykło się za mądre uważać. I to zarówno to, co za mądre uważają Żydzi, jak i to, co za takowe uważają poganie. Dlatego Chrystusa często przyjmują ci, którzy w obu tych społecznościach uchodzą za niemądrych.  Ale właśnie oni, idąc za Chrystusem są najmądrzejsi. Są mądrzy mądrością Bożą.

Przytoczmy tekst czytania w nieco szerszym kontekście.

Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest zgorszeniem dla Żydów, a głupstwem dla pogan, dla tych zaś, którzy są powołani, tak spośród Żydów, jak i spośród Greków, Chrystusem, mocą Bożą i mądrością Bożą. To bowiem, co jest głupstwem u Boga, przewyższa mądrością ludzi, a co jest słabe u Boga, przewyższa mocą ludzi.

Przeto przypatrzcie się, bracia, powołaniu waszemu! Niewielu tam mędrców według oceny ludzkiej, niewielu możnych, niewielu szlachetnie urodzonych. Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to co jest, unicestwić,  tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

Wymowa tekstu jest chyba jasna. Żydzi szukają przede wszystkim znaków od Boga. Znaków, przez które poznają wolę Bożą. Ilustracją tego faktu jest to, jak często w Ewangeliach pojawia się żądanie, by Jezus dokonał jakiegoś znaku, dzięki któremu niedowiarkowie (czyli faryzeusza i inni religijni niby gorliwcy) mogliby uwierzyć. Poganie szukają mądrości. To znane i przez nas zamiłowanie antycznych Greków do filozoficznych dociekań. Ale chrześcijanin jest mądry inną mądrością, mądrością Bożą. Bo uwierzył ukrzyżowanemu Chrystusowi – zgorszeniu dla Żydów, głupstwu dla pogan.

Jakie to czytanie ma związek z pierwszym? Wydaje się, że chodzi o owo zaufanie Bogu. Prawo dziesięciu przykazań było prawem dobrym, ale pewnie nieraz – podobnie jak dziś – rodziło też pytanie, czy w konkretnej sytuacji nie byłoby lepiej zrobić inaczej, nie oglądając się na nie. W obu czytaniach pobrzmiewa to przekonanie, że trzeba zaufania do Boga, uznania, że jak On chce, jest najlepiej.

A związek z Ewangelią? Chyba właśnie trzeba pójść w tym kierunku. Jak Bóg chce jest najlepiej. Nawet jeśli będzie to inaczej niż Izrael oczekiwał...

3. Kontekst Ewangelii J 2,13-25

Scenę wypędzenia przekupniów ze świątyni synoptycy (Mateusz, Marek i Łukasz) umieszczają bezpośrednio przed męką Jezusa. W Ewangelii Jana umieszczona została prawie na początku. W drugim rozdziale. Po prologu, po scenach z Janem Chrzcicielem i pierwszymi uczniami jest mowa o pierwszym znaku – zamienieniu wody w wino podczas wesela w Kanie Galilejskiej. Wypędzenie przekupniów to drugi znak. Trochę zaskakujące, prawda?


Żydzi szukają znaku – czytaliśmy przed chwilą u Pawła. Więc Jezus im je daje. Kana Galilejska to znak zapowiadający, że oto nadchodzą czasy mesjańskie. Bóg przygotowuje już wszystkie narody na ucztę. W myśl tego, co prorokował Izajasz:

Pan Zastępów przygotuje
dla wszystkich ludów na tej górze
ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win,
z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win.
Zedrze On na tej górze zasłonę,
zapuszczoną na twarz wszystkich ludów,
i całun, który okrywał wszystkie narody;
raz na zawsze zniszczy śmierć.
Wtedy Pan Bóg otrze
łzy z każdego oblicza,
odejmie hańbę od swego ludu
na całej ziemi,
bo Pan przyrzekł.

Oczyszczenie świątyni to drugi znak. Przywodzi na myśl Psalm 69...

(...) Dla Ciebie bowiem znoszę urąganie
i hańba twarz mi okrywa.
Dla braci moich stałem się obcym
i cudzoziemcem dla synów mej matki.
Bo gorliwość o dom Twój mnie pożera
i spadły na mnie obelgi uwłaczających Tobie.
Trapiłem siebie postem,
a spotkały mnie za to zniewagi.
Przywdziałem wór jako szatę
i pośmiewiskiem stałem się dla tamtych.
Mówią o mnie siedzący w bramie
i śpiewają pieśni ci, co piją sycerę.

Lecz ja, o Panie, ślę moją modlitwę do Ciebie,
w czasie łaskawości, o Boże;
wysłuchaj mnie w Twojej wielkiej dobroci,
w zbawczej Twej wierności!
Wyrwij mnie z bagna, abym nie zatonął,
wybaw mnie od tych, co mnie nienawidzą,
i z wodnej głębiny!

Ten fragment Psalmu 69 nie tylko można potraktować jak proroctwo o wypędzeniu przekupniów ze świątyni. To także zapowiedź, jak Mesjasz będzie traktowany. Bóg zaczął wprowadzać swoje dzieło, już szykuje ucztę. Ale Jego Naród Wybrany będzie krzyżował te plany...

Przytoczmy może całą tę ewangeliczną scenę:

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie oraz siedzących za stołami bankierów. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powyrzucał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu Ojca mego targowiska”. Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: „Gorliwość o dom Twój pożera Mnie”.

W odpowiedzi zaś na to Żydzi rzekli do Niego: „Jakim znakiem wykażesz się wobec nas, skoro takie rzeczy czynisz?” Jezus dał im taką odpowiedź: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzech dniach wzniosę ją na nowo”.

Powiedzieli do Niego Żydzi: „Czterdzieści sześć lat budowano tę świątynię, a Ty ją wzniesiesz w przeciągu trzech dni?” On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus.

Kiedy zaś przebywał w Jerozolimie w czasie Paschy, w dniu świątecznym, wielu uwierzyło w imię Jego, widząc znaki, które czynił. Jezus natomiast nie zwierzał się im, bo dobrze wszystkich znał i nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co się kryje w człowieku.

4. Warte zauważenia

Może najpierw niektóre szczegóły....

Wymowa całości sceny... Ten drugi znak Jezusa to starcie z oficjalnym judaizmem. Tym, który zatracił już rozumienie kim jest Bóg, a kim Jego naród ze wszystkimi swymi przywódcami. Tym, który zawłaszczył sobie Boga i Jego świętość dla własnych interesów, czego znakiem jest dochodowy świątynny handel. „Jam jest Pan Bóg Twój” – usłyszeliśmy w pierwszym czytaniu. Bóg, a nie ktoś, kogo można lekceważyć, używać do swoich spraw, kim można się zasłonić kiedy się walczy o pieniądze, pozycję czy władzę...

Jakże ważna przestroga także dla nas, dziś. I my musimy traktować Boga bardzo serio, musi się On stać naszą mądrością – jak wzywa święty Paweł, a nie tylko listkiem figowym mającym przysłonić brud naszych czysto ludzkich kalkulacji.

A patrząc nieco szerzej na scenę wypędzenia przekupniów ? Można to ująć tak:

Bóg zaczął realizować swoje plany. Pojawiają się już pierwsze tego znaki. Ale te plany – jak to uczy też św. Paweł – zupełnie nie przystają do ludzkich wyobrażeń o Mesjaszu. Ludzie chcą i będą chcieli, żeby Bóg spełnił ich oczekiwania, a nie dostosować się do Jego planów. Będą żądać znaków, bo znaków przecież się spodziewają. Scena w świątyni to pierwsze starcie. Bożego Syna i ludzi którzy zastąpili Boże plany swoimi wyobrażeniami.

To w pewnym sensie także ważne pouczenie dla dzisiejszych chrześcijan. Wy, Moi uczniowie, jeśli będziecie Mi wierni, ciągle będziecie inni, nieprzystający do ludzkich kalkulacji. Ciągle musicie przypominać sobie, że we wszystkim co będziecie robić Bóg musi być na pierwszym miejscu. Nie tylko nominalnie. Będziecie musieli nauczyć się myśleć takimi kategoriami, jak On...

5. W praktyce