publikacja 18.11.2015 12:09
Garść uwag do czytań na Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata roku B z cyklu „Biblijne konteksty”.
Henryk Przondziono
Oto król wasz!
Denerwujące, że świat nie tylko nie zmierza ku lepszemu, ale potrafi porzucać wypracowane już dobro na rzecz zła. To pogląd, którym w ocenie rzeczywistości kieruje się chyba wielu chrześcijan. Ale to założenie niekoniecznie jest prawdziwe. Może trochę meandrując świat staje się tak naprawdę coraz lepszy? Trudno powiedzieć. Czytania tej niedzieli pomagają, nie rozstrzygając tego dylematu, właściwie ustawić się wobec spraw tego świata. Koncentrują się wokół prawdy o królowaniu Jezusa. Pokazują, że On kiedyś powróci i zaprowadzi na ziemi nowe porządki. Na nowej, przemienionej ziemi. Jednocześnie Ewangelia tej niedzieli jest ważnym wskazaniem jak powinien żyć chrześcijanin w świecie, który jeszcze nie jest w pełni Bożym królestwem...
1. Kontekst pierwszego czytania Dn 7,13-14
Daniel to - w wielkim uproszczeniu, ale nie wikłajmy się tu w rozważania historyczne, literackie i egzegetyczne - prorok czasów niewoli babilońskiej. Mimo iż nie zaparł się swojej wiary doszedł na dworze babilońskiego króla do wielkiego znaczenia. Znany był przede wszystkim z tego, że umiał tłumaczyć sny i wizje. Ale też sam je miewał. Właśnie z jednej z takich wizji pochodzi fragment wybrany na pierwsze czytanie uroczystości tej niedzieli.
Kontekst? Niewola. I oczekiwanie. Kiedy wreszcie Bóg nas wyzwoli? Kiedy spełnią się Jego obietnice? Bóg daje Danielowi we śnie dziwną wizję. Pokazuje co musi się stać zanim... No właśnie. Może nie tylko zanim nastąpi wyzwolenie Izraela. Danielowi dane było zobaczyć więcej. Jego spojrzenie zdaje się sięgać znacznie dalej. Aż do końca czasów. Tak to już w apokaliptyce bywa, że w wizjach jedna scena dotyczy nie tylko jednego, ale różnych wydarzeń z przyszłości...
We śnie Daniel najpierw zobaczył cztery bestie. Ostatnia z nich była szczególnie przerażająca. Wszystkie symbolizują wrogie Bogu królestwa. A potem... Oddajmy głos Danielowi. Tekst czytania – pogrubioną czcionką.
Patrzałem,
aż postawiono trony,
a Przedwieczny zajął miejsce.
Szata Jego była biała jak śnieg,
a włosy Jego głowy jakby z czystej wełny.
Tron Jego był z ognistych płomieni,
jego koła - płonący ogień.
Strumień ognia się rozlewał
i wypływał od Niego.
Tysiąc tysięcy służyło Mu,
a dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy
stało przed Nim.
Sąd zasiadł
i otwarto księgi.
Z powodu gwaru wielkich słów, jakie wypowiadał róg, patrzałem, aż zabito bestię; ciało jej uległo zniszczeniu i wydano je na spalenie. Także innym bestiom odebrano władzę, ale ustalono okres trwania ich życia co do czasu i godziny.
Patrzałem w nocnych widzeniach:
a oto na obłokach nieba przybywa
jakby Syn Człowieczy.
Podchodzi do Przedwiecznego
i wprowadzają Go przed Niego.
Powierzono Mu panowanie,
chwałę i władzę królewską,
a służyły Mu wszystkie narody, ludy i języki.
Panowanie Jego jest wiecznym panowaniem,
które nie przeminie,
a Jego królestwo nie ulegnie zagładzie.
Interpretacja? Nie wikłając się w szczegóły trzeba powiedzieć, że bestie, jak już wspomniałem, to wrogie Bogu królestwa. Zostaną one prze Boga osądzone i unieszkodliwione. A władzę nad światem uzyska Syn Człowieczy czyli – uwaga – Izrael. Tak to mniej więcej widzą Żydzi. Chyba zgodnie z tym, jak rozumiał ten tekst sam autor księgi. Parę wierszy dalej (w. 27) czytamy bowiem:
A panowanie i władzę,
i wielkość królestw
pod całym niebem
otrzyma lud święty Najwyższego.
Królestwo Jego będzie wiecznym królestwem;
będą Mu służyły wszystkie moce
i będą Mu uległe".
Chrześcijanie jednak w Synu Człowieczym dostrzegają już Jezusa i niejasną jeszcze zapowiedź Jego roli w dziele zbawienia. Całą scena nabiera wtedy znaczenia dużo bardziej wychodzącego w przyszłość. Błędem jednak byłoby przy takiej interpretacji upatrywać w owych bestiach jakichś konkretnych królestw. To symbol wszystkich wrogich Bogu sił. Z jakiegoś powodu Bóg pozwala, by się panoszyły i czyniły ludziom wiele zła. Ale kiedyś zostaną osądzone i unieszkodliwione. I wtedy pełną władzę nad światem zyska Syn Człowieczy, Jezus Chrystus. Ten, który nie przyszedł ludzi potępić, ale zbawić. W tym dniu wszyscy zaczną Mu służyć. A to Jego panowanie nigdy się nie skończy.
Piękna teoria? Piękna na pewno, ale czy tylko teoria... Chrześcijanie powinni wierzyć, że tak się kiedyś stanie. Bóg dopuszcza, że istnieje teraz w świecie wiele zła i nieprawości. Czasami tak wiele, że wydaje się, że Bóg o tym świecie zapomniał albo że wcale Go nie ma. Ale On jest i nie zapomniał. Kiedyś w końcu przywróci właściwy porządek, a zło już nic nie będzie miało do powiedzenia. Warto o tym pamiętać, gdy czytamy doniesienia o prześladowaniu chrześcijan, gdy czujemy się dyskryminowani, spychani na margines społeczeństwa. Bóg te niesprawiedliwości dopuszcza, ale kiedyś osądzi. I nasze będzie na wierzchu. Nie ma co się pieklić, jeśli jeszcze nie teraz, nie w tej chwili...
2. Kontekst drugiego czytania Ap 1,5-8
Drugie czytanie to fragment nowotestamentalnej Apokalipsy św. Jana. Właściwie sam jej początek. Dopiero za chwilę Jan przedstawi listy do Kościołów w Azji, a dopiero później przejdzie do widzeń. Na razie, najzwyczajniej w świecie, wyjaśnia, kim jest Jezus. A wyjaśnienie to jest niezwykle pouczające.
Przytoczy test czytania w ciut szerszym kontekście. Zwraca uwagę, że został on poddany pewnej redakcyjnej obróbce. W czytaniu mamy wyjaśnienie kim jest Jezus. W oryginale – od kogo pochodzi dane później pouczenie. Sens oczywiście jest ten sam, ale....
Jan do siedmiu Kościołów, które są w Azji:
Łaska wam i pokój
od Tego, Który jest, i Który był i Który przychodzi,
i od Siedmiu Duchów, które są przed Jego tronem,
i od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego,
Pierworodnego umarłych
i Władcy królów ziemi.
Temu, który nas miłuje
i który przez swą krew uwolnił nas od naszych grzechów,
i uczynił nas królestwem - kapłanami dla Boga i Ojca swojego,
Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen.
Oto nadchodzi z obłokami,
i ujrzy Go wszelkie oko i wszyscy, którzy Go przebili.
I będą Go opłakiwać wszystkie pokolenia ziemi.
Tak: Amen.
Jam jest Alfa i Omega, mówi Pan Bóg,
Który jest, Który był i Który przychodzi,
Wszechmogący.
Piękne, prawda? Lapidarne, a kryje się za tym tyle treści. Można by się skupić wyłącznie na tym co chyba w tym tekście najważniejsze – Chrystus powróci. Ale czy wobec reszty można przejść obojętnie? To w miarę po kolei, tylko to co wydaje się najistotniejsze oczywiście.
Piękna katecheza o Bogu. Ale też piękna katecheza o Kościele. Trochę to w tekście rozrzucone, ale pozbierajmy: Kościoły lokalne to prawdziwe Kościoły, Kościół jest zaczątkiem królestwa Boga, który wobec świata ma pełnić funkcję pośrednika, Kościół to zgromadzenie tych, którzy zostali uwolnieni z grzechów i którzy mają odrodzić się do nowego życia wzorem Pierworodnego umarłych... Dobrze by było, gdybyśmy na Kościół patrzyli wedle tej biblijnej wizji, nie tylko i wyłącznie przez pryzmat socjologii...
3. Kontekst Ewangelii J 18,33b-37
Ewangelię tej niedzieli poprzedza bardzo ciekawy werset śpiewany wraz z Alleluja: „Czuwajcie i módlcie się w każdym czasie, abyście mogli stanąć przed Synem Człowieczym”. Co w nim nadzwyczajnego? Ano to, że choć pasuje do obchodzonej uroczystości, zdaje się zupełnie nie pasować do Ewangelii. Bo ta Ewangelia zaskakuje. Przynajmniej powinna zaskoczyć tych, którzy akcentując ziemskie panowanie Chrystusa chcieliby zapomnieć, że w Chwale to On się objawi dopiero na końcu czasów.
Bo pochodząca z dzieła Jana Ewangelia tej niedzieli to fragment opowieści o sądzie Piłata nad Jezusem. Pisałem już o tym przy okazji czytań Wielkiego Piątku . Kto będzie chciał, niech zajrzy. Tu tylko przypomnę, że najważniejszą sceną tego dramatu jest wydrwienie Jezusa przez żołnierzy: ubrali Go w purpurową szatę i założyli Mu koronę na głowę. Paradoksalnie, ta właśnie scena to najgłębsza odpowiedź na pytanie o królewską godność Jezusa. Jej dopełnieniem będzie scena w której Jezus wyjaśni Piłatowi, że jego władza nad nim jest możliwa tylko dlatego, że dał mu ją Ktoś z Góry. A wstępem do niej jest właśnie fragment czytany tej niedzieli, pierwsza rozmowa Jezusa z Piłatem.
Przytoczmy tekst Ewangelii. W nieco szerszym kontekście. Samo czytanie – jak zwykle – pogrubioną czcionką.
Wtedy powtórnie wszedł Piłat do pretorium, a przywoławszy Jezusa rzekł do Niego: «Czy Ty jesteś Królem Żydowskim?» Jezus odpowiedział: «Czy to mówisz od siebie, czy też inni powiedzieli ci o Mnie?» Piłat odparł: «Czy ja jestem Żydem? Naród Twój i arcykapłani wydali mi Ciebie. Coś uczynił?» Odpowiedział Jezus: «Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom. Teraz zaś królestwo moje nie jest stąd». Piłat zatem powiedział do Niego: «A więc jesteś królem?» Odpowiedział Jezus: «Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu». Rzekł do Niego Piłat: «Cóż to jest prawda?» To powiedziawszy wyszedł powtórnie do Żydów (....)
4. Warte zauważenia
W całej scenie istotne wydaje się kilka spraw:
Pierwsza dwa wydają się jasne. Jezus jest królem, ale nie jak królowie ziemscy. Jest królem nieba, jest królem całego wszechświata. Póki co wydawać się może, iż Jezus nie ma na ziemi żadnej władzy. Ale to nie tak. Ten świat jest (maleńką) prowincją, która się przeciwko swemu Władcy zbuntowała. A Król – dodajmy – nie chce przywrócić na niej swojej władzy przez utopienie wszystkiego we krwi, ale przez pociągnięcie ludzi do siebie.
Cóż to jest prawda? - chciałoby się zapytać słuchając dalej Jezusa, który mówi o tym że przyszedł dać świadectwo prawdzie. Dokładniej, jakiej prawdzie Jezus ma dać świadectwo? Podejrzewam, że temat ten można szerzej rozwinąć wracając w tej chwili do tego czy innego nauczania Jezusa. W kontekście tej sceny wydaje się jednak, że ową prawdą jest to, że Jezus jest królem. Jezus po to przyszedł na świat, aby pokazać że nim jest? Niezupełnie. Przyszedł, by pokazać, że On, Król, wraz Ojcem nie chce potępienia ludzkości. Raczej chce ją na powrót doprowadzić do siebie. To jest owa prawda, której Jezus daje świadectwo...
No i ostatnia, ważna myśl tej sceny. Każdy kto jest z prawdy, słucha Jego głosu... Czy chodzi o to, że tylko wybrani przez Jezusa – Prawdę (Drogę i Życie) mogą stać się jego uczniami? Że „nikt nie może przyjść do Jezusa, jeśli go nie pociągnie Ojciec?” Zapewne. Ale jeśli prawdą jest to, że Jezus jest Bogiem, który chce pociągnąć do siebie ludzkość miłością, to myśl nabiera szerszego sensu... Każdy kto odkrywa tę prawdę odpowiadając miłością na miłość słucha Jezusa...
5. W praktyce
Chrystus umarł, Chrystus zmartwychwstał, Chrystus powróci. Chyba najkrótsze z wyznań wiary. O tym trzecim pamiętamy, ale chyba nie potrafimy z tego wyciągać konsekwencji. Chrześcijanin może żyć, jakby jedną nogą stał już w niebie. Czytania, a zwłaszcza Ewangelia tej niedzieli, pokazują nam, w czym powinno się to wyrażać...