Wyobraźnia miłosierdzia: Spragnionych napoić

Elżbieta Krzewińska

dodane 07.02.2008 20:50

W opowiadaniu o tym, jak Abraham wyprawił sługę na poszukiwanie żony dla Izaaka, sługa ten prosi na modlitwie Boga o znak, o wskazanie najwłaściwszej osoby – i znakiem tym jest właśnie dzisiejszy uczynek miłosierdzia.

Wyobraźnia miłosierdzia: Spragnionych napoić

Obok głodu człowiek doświadcza również pragnienia. Chleb podtrzymuje życie człowieka, a woda? Bez niej nie ma jakiegokolwiek życia. W naszych warunkach geograficznych trudno czasem zrozumieć w pełni jej znaczenie. Padają deszcze, co chwilę napotkać można rzeki lub jeziora ze słodką wodą. Inaczej rzecz wygląda na Bliskim Wschodzie, gdzie żył Naród Wybrany, gdzie powstawało Pismo święte. Niewiele było niewysychających strumieni, trzeba było polegać na dwóch innych jej źródłach: jednym pod ziemią (źródła i studnie) i drugim ponad ziemią (deszcz, który pada tylko 6 lub 7 miesięcy w roku). Gdy przestawały padać deszcze, klęska suszy dotykała wszystkich. Ziemia przestawała rodzić, zwierzęta padały z wycieńczenia. Umierali ludzie. Mędrzec Syrach podaje, co w starożytnej Palestynie uznawano za niezbędne do życia: „Pierwsze potrzeby życia: woda, chleb, odzienie i dom, by osłonić nagość.” (Syr 29,21) i „Rzeczy pierwszej potrzeby dla życia człowieka – to: woda, ogień, żelazo i sól, mąka pszenna, mleko i miód, krew winogron, oliwa i odzienie.” (Syr 39,26).

Biblia pełna jest słów, w których pojawia się ta życiodajna funkcja wody, a jedynym jej Dawcą jest Bóg, Dawcą wszelkiego życia: „Błogosław, duszo moja, Pana! O Boże mój, Panie, jesteś bardzo wielki! (...) Rozpostarłeś niebo jak namiot, wzniosłeś swe komnaty nad wodami. Za rydwan masz obłoki, przechadzasz się na skrzydłach wiatru. (...) Jak szatą okryłeś ją Wielką Otchłanią, stanęły wody ponad górami. (...) Zakreśliłeś granicę, której nie przekraczają, nigdy nie wrócą, by zalać ziemię. Ty zdroje kierujesz do strumieni, co pośród gór się sączą: poją one wszelkie zwierzęta polne, [tam] dzikie osły gaszą swe pragnienie; nad nimi mieszka ptactwo powietrzne, spomiędzy gałęzi głos swój wydaje. Z Twoich komnat nawadniasz góry, aby owocem Twych dzieł nasycić ziemię. Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb i wino, co rozwesela serce ludzkie, by rozpogadzać twarze oliwą, by serce ludzkie chleb krzepił. Drzewa Pana mają wody do syta, cedry Libanu, które zasadził.” (Ps 104); „Rzeki zamienia On w pustynię, oazy na ziemię spragnioną, ziemię żyzną na słony ugór skutkiem niegodziwości jej mieszkańców. Pustynię zamienił w zbiornik wody, a ziemię suchą w oazę. I tam osiedlił zgłodniałych, i założyli miasta zamieszkałe. Obsiali pola, zasadzili winnice i zyskali zbiory owoców” (Ps 107, 33-37).

W Piśmie świętym zapisane jest, jak Bóg troszczy się o spragnionych. Dobitnym tego przykładem jest pobyt Izraelitów po wyjściu z ziemi egipskiej na pustynię: „Uczynił cuda przed ich ojcami w ziemi egipskiej na polu Soanu. Rozdzielił morze, a ich przeprowadził i wody ustawił jak groblę. Przez dzień ich prowadził obłokiem, a przez całą noc blaskiem ognia. Rozłupał skały w pustyni i jak wielką otchłanią obficie ich napoił. Wydobył ze skały strumienie, i wylał wodę jak rzekę.” (Ps 78, 12-16a); „On cię prowadził przez pustynię wielką i straszną, pełną wężów jadowitych i skorpionów, przez ziemię suchą, bez wody, On ci wyprowadził wodę ze skały najtwardszej” (Pwt 8,15); „Wysławiajcie Pana, bo dobry, bo na wieki Jego łaskawość. Niechaj to mówią odkupieni przez Pana, ci, których wybawił z rąk przeciwnika i których zgromadził z obcych krajów, ze wschodu i zachodu, z północy i południa. Błądzili na pustyni, na odludziu: do miasta zamieszkałego nie znaleźli drogi. Cierpieli głód i pragnienie, i ustawało w nich życie. W swoim ucisku wołali do Pana, a On ich uwolnił od trwogi” (Ps 107) (por. też Wj 17,1-7; Lb 20,1-11; Mdr 11,1-14; Neh 9,1-21).

„Ziemia, którą idziecie posiąść, jest krajem gór i dolin, pijącym wodę z deszczu niebieskiego. To ziemia, którą stale nawiedza Pan, Bóg wasz, na której spoczywają oczy Pana, Boga waszego, od początku roku aż do końca. Jeśli będziecie słuchać pilnie nakazów, które wam dziś daję, miłując Pana, Boga waszego, i służąc Mu z całego serca i z całej duszy, ześle On deszcz na waszą ziemię we właściwym czasie, jesienny jak i wiosenny, i zbierzecie wasze zboże, moszcz i oliwę. Da też trawę na polach dla waszego bydła. Będziecie mieli żywności do syta. Strzeżcie się, by serce wasze nie pozwoliło się omamić, abyście nie odeszli i nie służyli obcym bogom i nie oddawali im pokłonu, bo zapaliłby się gniew Pana na was, i zamknąłby niebo, aby nie padał deszcz, ziemia nie wydałaby plonów, i prędko zginęlibyście w tej pięknej ziemi, którą wam daje Pan” (Pwt 11,10-17).

Ale Bóg troszczy się też o pojedynczego człowieka. Zatroszczył się o niewolnicę Abrahama, Hagar, gdy została wraz ze swym synem Izmaelem wygnana na pustynię i zabrakło im wody: „Nazajutrz rano wziął Abraham chleb oraz bukłak z wodą i dał Hagar, wkładając jej na barki, i wydalił ją wraz z dzieckiem. Ona zaś poszła i błąkała się po pustyni Beer-Szeby. A gdy zabrakło wody w bukłaku, ułożyła dziecko pod jednym krzewem, po czym odeszła i usiadła opodal tak daleko, jak łuk doniesie, mówiąc: «Nie będę patrzała na śmierć dziecka». I tak siedząc opodal, zaczęła głośno płakać. Ale Bóg usłyszał jęk chłopca i Anioł Boży zawołał na Hagar z nieba: «Cóż ci to, Hagar? Nie lękaj się, bo usłyszał Bóg jęk chłopca tam leżącego. Wstań, podnieś chłopca i weź go za rękę, bo uczynię go wielkim narodem». Po czym Bóg otworzył jej oczy i ujrzała studnię z wodą; a ona poszła, napełniła bukłak wodą i dała chłopcu pić.” (Rdz 21,14-19) Również Samsona Pan ratuje od śmierci z pragnienia: „Następnie odczuł wielkie pragnienie i zwrócił się do Pana modląc się: «To Ty dokonałeś wielkiego ocalenia ręką swego sługi, a oto teraz albo przyjdzie mi umrzeć z pragnienia, albo wpaść w ręce nieobrzezanych». Wtenczas Bóg rozwarł szczelinę, która jest w Lechi, tak że wyszła z niej woda. [Samson] napił się jej i wróciły mu siły i ożył” (Sdz 15,18-19). Pomagając człowiekowi, Bóg nie zawsze czyni spektakularne cuda. Kiedy prorok Eliasz musiał uciekać, a potok, przy którym się ukrywał – wysechł, Pan Bóg skierował go do drugiego człowieka: „Wówczas Pan skierował do niego to słowo: «Wstań! Idź do Sarepty koło Sydonu i tam będziesz mógł zamieszkać, albowiem kazałem tam [pewnej] wdowie, aby cię żywiła». Wtedy wstał i zaraz poszedł do Sarepty. Kiedy wchodził do bramy tego miasta, pewna wdowa zbierała tam sobie drwa. Więc zawołał ją i powiedział: «Daj mi, proszę, trochę wody w naczyniu, abym się napił». Ona zaś zaraz poszła, aby jej nabrać, ale zawołał na nią i rzekł: «Weź, proszę, dla mnie i kromkę chleba!» Na to odrzekła: «Na życie Pana, Boga twego! Już nie mam pieczywa - tylko garść mąki w dzbanie i trochę oliwy w baryłce. Właśnie zbieram kilka kawałków drewna i kiedy przyjdę, przyrządzę sobie i memu synowi [strawę]. Zjemy to, a potem pomrzemy». Eliasz zaś jej powiedział: «Nie bój się! Idź, zrób, jak rzekłaś; tylko najpierw zrób z tego mały podpłomyk dla mnie i przynieś mi! A sobie i twemu synowi zrobisz potem. Bo Pan, Bóg Izraela, rzekł tak: "Dzban mąki nie wyczerpie się i baryłka oliwy nie opróżni się aż do dnia, w którym Pan spuści deszcz na ziemię"». Poszła więc i zrobiła, jak Eliasz powiedział, a potem zjadł on i ona oraz jej syn, i tak było co dzień. Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się według obietnicy, którą Pan wypowiedział przez Eliasza” (1 Krl 17,1-16). Z tego opowiadania jasno wynika, jak wielką wiarę musiała mieć wdowa z Sarepty – w okolicy panuje susza, która doprowadziła do głodu, a ona uwierzyła, że podanie wody spragnionemu i kromki chleba głodnemu naprawdę przyniesie jej Boże błogosławieństwo.

Skoro więc Pan Bóg miłosiernie pochylał się nad spragnionym, to i człowiek winien tak postępować: „Pragnieniem prawych jest tylko dobro, oczekiwaniem złych ludzi jest gniew. Jeden jest hojny, a stale bogaty, a nad miarę skąpy zmierza do nędzy. Człowiek uczynny dozna nasycenia,
obfitować będzie, kto [bliźnich] napoi”
(Prz 11,23-25); „Oto król będzie panował sprawiedliwie i książęta rządzić będą zgodnie z prawem; każdy będzie jakby osłoną przed wichrem i schronieniem przed ulewą, jak strumienie wody na suchym stepie, jak cień olbrzymiej skały na spieczonej ziemi. (…) Nie będzie już głupi zwany szlachetnym, ani krętacz mieniony wielmożnym. Bo głupi wygłasza niedorzeczności i jego serce obmyśla nieprawość, żeby się dopuszczać bezbożności i głosić błędy o Panu, żeby żołądek głodnego pozostawić pusty i spragnionego pozbawić napoju” (Iz 32,1-6). Brak wody jest jeszcze bardziej dotkliwy, niż brak pokarmu. Kiedy człowiek doświadcza pragnienia, pojmuje lepiej, jak wielkim darem jest ów ewangeliczny „kubek wody”.

Na kartach Starego Testamentu znajdziemy przykłady, gdy napojenie spragnionego było miernikiem oceny człowieka – najlepiej pokazywało jego dobroć i prawość. W opowiadaniu o tym, jak Abraham wyprawił sługę na poszukiwanie żony dla Izaaka, sługa ten prosi na modlitwie Boga o znak, o wskazanie najwłaściwszej osoby – i znakiem tym jest właśnie dzisiejszy uczynek miłosierdzia: „Sługa ów zabrał z sobą dziesięć wielbłądów oraz kosztowności swego pana i wyruszył do Aram-Naharaim, do miasta, w którym mieszkał Nachor. Tam rozsiodłał wielbłądy przy studni poza miastem w porze wieczornej, wtedy właśnie, kiedy kobiety wychodziły czerpać wodę. I modlił się: Panie, Boże «Pana mego Abrahama, spraw, abym spotkał ją dzisiaj; bądź łaskaw dla mego pana Abrahama! Gdy teraz stoję przy źródle i gdy córki mieszkańców tego miasta wychodzą, aby czerpać wodę, niechaj dziewczyna, której powiem: "Nachyl mi dzban twój, abym się mógł napić", a ona mi odpowie: "Pij, a i wielbłądy twoje napoję", będzie tą, którą przeznaczyłeś dla sługi swego Izaaka; wtedy poznam, że jesteś łaskaw dla mego pana». Zanim przestał się modlić, nadeszła Rebeka córka Betuela, syna Milki, żony Nachora, brata Abrahama; wyszła z dzbanem na ramieniu. Panna to była bardzo piękna, dziewica, która nie obcowała jeszcze z mężem. Ona to zeszła do źródła i napełniwszy swój dzban, wracała. Wtedy sługa ów szybko zabiegł jej drogę i rzekł: «Daj mi się napić trochę wody z twego dzbana!» A ona powiedziała: «Pij, panie mój» - i szybko pochyliła swój dzban, i dała mu pić. A gdy go napoiła, rzekła: «Także dla twych wielbłądów naczerpię wody, aby mogły pić do woli». Po czym szybko wylała ze swego dzbana wodę do koryta i pobiegła znów do studni czerpać wodę, aż nanosiła dla wszystkich wielbłądów” (Rdz 24,10-20). Również Booz nie tylko pozwalał Rut zbierać kłosy ze swego pola, ale też „Powiedział Booz do Rut: «Słuchaj dobrze, moja córko! Nie chodź zbierać kłosów na innym polu i nie odchodź stąd, ale przyłącz się do moich dziewcząt. Spójrz na pole, na którym pracują żniwiarze, idź za nimi. Oto kazałem młodym sługom, aby ci nie dokuczali. Kiedy będziesz miała pragnienie, idź do naczyń napić się tego, co będą czerpać młodzi słudzy»” (Rt 2,8-9).

Nie tylko napojenie człowieka spragnionego było uczynkiem miłosierdzia i świadczyło o prawości człowieka. Jakub napoił stada Labana i przy okazji poznał Rachelę (zob. Rdz 29, 1-11), a Mojżesz po ucieczce z Egiptu, gdy zabił Egipcjanina, w kraju Madian pomógł napoić owce córkom Reuela, kapłana Madianitów. Dzięki temu uczynkowi, został zaproszony w gościnę przez kapłana i ożenił się z jedną z jego córek, Seforą (zob Wj 2,11-22).

Ale jest też w Starym Testamencie fragment, w którym napojenie spragnionego jest niejako spełnieniem jego „ostatniego życzenia” przed śmiercią: „Sisera uciekał pieszo w kierunku namiotu Jaeli, żony Chebera Kenity, ponieważ pomiędzy Jabinem, królem Chasor, a domem Chebera Kenity panował pokój. 18 Jael wychodząc naprzeciw Sisery rzekła do niego: «Zatrzymaj się, panie, zatrzymaj się u mnie! Nie bój się niczego!» Zatrzymał się więc u niej pod namiotem, a ona nakryła go kocem. Potem rzekł do niej: «Daj mi - proszę cię - napić się trochę wody, gdyż mam pragnienie». Ona otwarła bukłak z mlekiem, dała mu się napić i nakryła go na powrót. «Czuwaj przy wejściu do namiotu - rzekł jej - a gdyby ktoś nadszedł i zapytał mówiąc: "Jest tu kto?" - odpowiedz: "Nie ma"». Lecz Jael, żona Chebera, wzięła palik od namiotu, uchwyciła młot w rękę, i zbliżając się cicho do niego, przebiła jego skroń palikiem, tak że ten utkwił w ziemi, [Sisera] spał bowiem głęboko, wyczerpany do ostatka. W ten sposób zginął” (Sdz 4,17-21).

W Ewangeliach również pojawiają się odniesienia do pełnienia tego właśnie uczynku miłosierdzia. Gdy Jezus rozsyłał Dwunastu, by idąc do Izraelitów, głosili im Dobrą Nowinę, jasno powiedział: „Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę powiadam wam, nie utraci swojej nagrody” (Mt 10,42).

Stary Testament znalazł swoje wypełnienie w przyjściu na świat Jezusa Chrystusa. Do Niego można odnieść te słowa: „Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Sławić Mnie będą zwierzęta polne, szakale i strusie, gdyż na pustyni dostarczę wody i rzek na pustkowiu, aby napoić mój lud wybrany. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę” (Iz 43,19-21); „Powiedzcie małodusznym: «Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was». Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód; badyle w kryjówkach, gdzie legały szakale - na trzcinę z sitowiem” (Iz 35, 4-7).

Podczas spotkania z Samarytanką Jezus dobitnie pokazał, że sytuacja, gdy człowiek cierpi pragnienie, pozwala mu dostrzec duchową rzeczywistość, jaką jest pragnienie Boga. Psalmista tak to pokazuje: „Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody” (Ps 63,2). Prośba Jezusa o wodę przeradza się w dialog z Samarytanką o istocie wiary w Boga i czci „w duchu i prawdzie” (J 4,1-26).

Bo ta doczesna powinność – napojenie spragnionych – kryje także duchowe zobowiązanie. Dotyczy ono rzeczy dla człowieka najważniejszych: jego więzi z Panem Bogiem oraz pragnienia poznania prawdy i osiągnięcia życia wiecznego. Jezus ukazywał to pragnienie człowieka, gdy wołał: „W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie - niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza»” (J 7,37-38). I dokonało się to w godzinie Jego śmierci: „Potem Jezus świadom, że już wszystko się dokonało, aby się wypełniło Pismo, rzekł: «Pragnę». Stało tam naczynie pełne octu. Nałożono więc na hizop gąbkę pełną octu i do ust Mu podano. A gdy Jezus skosztował octu, rzekł: «Wykonało się!» I skłoniwszy głowę oddał ducha. Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem - Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała. Przyszli więc żołnierze i połamali golenie tak pierwszemu, jak i drugiemu, którzy z Nim byli ukrzyżowani. Lecz gdy podeszli do Jezusa i zobaczyli, że już umarł, nie łamali Mu goleni, tylko jeden z żołnierzy włócznią przebił Mu bok i natychmiast wypłynęła krew i woda” (J 19, 28-34).

Bóg doświadczył sam, czym jest pragnienie, pragnienie, które nie zostało zaspokojone. Jezus przestrzega też, że człowiek, który nie czyni na ziemi miłosierdzia, sam będzie cierpiał niekończące się pragnienie: „Żył pewien człowiek bogaty, który ubierał się w purpurę i bisior i dzień w dzień świetnie się bawił. U bramy jego pałacu leżał żebrak okryty wrzodami, imieniem Łazarz. Pragnął on nasycić się odpadkami ze stołu bogacza; nadto i psy przychodziły i lizały jego wrzody. Umarł żebrak, i aniołowie zanieśli go na łono Abrahama. Umarł także bogacz i został pogrzebany. Gdy w Otchłani, pogrążony w mękach, podniósł oczy, ujrzał z daleka Abrahama i Łazarza na jego łonie. I zawołał: "Ojcze Abrahamie, ulituj się nade mną i poślij Łazarza; niech koniec swego palca umoczy w wodzie i ochłodzi mój język, bo strasznie cierpię w tym płomieniu"” (Łk 16,19-24).

Tagi: