1. Niedziela Wielkiego Postu (C)

dodane 11.02.2016 11:45

Pięć homilii

Zwyciężać pokusy

ks. Leszek Smoliński

Celem życia chrześcijańskiego jest świętość, czyli zjednoczenie z Trójjedynym Bogiem w miłości. Przeszkodą w zdobywaniu świętości jest grzech, który ma swoje źródło w uleganiu różnorakim pokusom podsuwanym przez diabła. Najbardziej jest w nas atakowany głód chwały, czułości, miłości oraz komfortu, wygody i zabezpieczenia.

Dzięki temu, że diabeł kusił Jezusa, wiemy, co oferuje nam i co w nas samych jest najbardziej „wygłodniałe”. Jeżeli wraz z Jezusem zostaliśmy ochrzczeni w Duchu Świętym, to Duch poprowadzi nas na spotkanie z pokusami, których nigdy nie zabraknie w naszym życiu. Kuszenie Jezusa jest wewnętrzną walką i zejściem na poziom ludzkich zagrożeń, by podźwignąć człowieka. Jednocześnie ostrzega przed najbardziej podstawowymi próbami. Po pierwsze, będziemy kuszeni, aby mierzyć nasze życie raczej miarą ludzkiego dostatku, aniżeli słowa Bożego. Po drugie, będziemy kuszeni, by nawet duchowe dary obrócić na własną chwałę, a nie na chwałę Boga i braci. Po trzecie, będziemy kuszeni, by osiągać dobre cele postępując „na skróty”. Jeśli mamy uniknąć nieszczęść, będących konsekwencją ulegania pokusom, musimy wraz z Jezusem schronić się na pustyni słowa Bożego.

Pokusa namawia nas, pociąga i kierunkuje na zło. Zwykle jednak zło uobecnione w pokusie nie jest na początku wyraźne. Najczęściej kuszony uświadamia je sobie tylko mgliście, zawsze bowiem pojawia się ono w przebraniu jakiegoś dobra. Pokusa rzadko więc uderza w rzecz zakazaną bezpośrednio. Najczęściej staje na drodze jako łatwy sposób zaspokojenia autentycznej potrzeby, która nieoczekiwanie łączy się z rzeczą zakazaną. Tak było w pierwszym kuszeniu, którego opis mamy w Księdze Rodzaju. Kuszona przez węża Ewa widzi, że zakazany owoc „jest rozkoszą dla oczu” (Rdz 3,6).

Kuszenie może mieć znaczenie zarówno pozytywne, jak i negatywne. Jezusa prowadzi na pustynię Duch, który kształtuje w Nim postawę posłuszeństwa wobec woli Ojca. Ale za Duchem idzie diabeł, krzewiciel nieposłuszeństwa i adwokat oparcia się na własnej woli, oderwanej od woli Bożej. Wprawdzie Duch i diabeł mają udział w jednym dziele, to jednak chodzi im o różne sprawy. Duch chce potwierdzić Boże synostwo Jezusa, natomiast diabeł chce Go odwieźć od pełnienia woli Ojca.

Ewangelia pierwszej niedzieli Wielkiego Postu przedstawia konfrontację Jezusa z trzema pokusami i trzy odniesione przez Niego zwycięstwa. Chrystus Pan odrzuca wszystkie propozycje diabła. Jest więc dla nas wzorem, ale i wsparciem w chwilach kuszenia. Dlatego, jak naucza św. Jan Paweł II, „Podczas czterdziestu dni Wielkiego Postu wierzący mają pójść za Chrystusem na ‘pustynię’, by razem z Nim stawić czoła duchowi zła i go pokonać. Jest to wewnętrzna walka, która decyduje o kształcie naszego życia. (…) Pokorna i ufna modlitwa, umocniona przez post, pozwala przejść nawet najtrudniejsze próby i daje odwagę potrzebną, by zło zwyciężać dobrem” (Anioł Pański, 9.03.2003). I my, kiedy będziemy zabiegać o łączność, komunię z Chrystusem, odniesiemy zwycięstwo, powtarzając za św. Pawłem: „Wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”.

Ręka, która karmi

Piotr Blachowski

Wiadomym jest, że aby przeżyć, trzeba jeść. Znane powiedzenie „nie po to człowiek żyje, by jeść, lecz po to je, by żyć” można odnieść zarówno do pokarmu w znaczeniu codziennym, zwykłym, jak i do pokarmu duchowego. W obu przypadkach pokarm jest warunkiem życia. W pierwszym – życia cielesnego, w drugim – życia wiecznego, które jest nam dane przez Tego, który złożył Siebie w ofierze za nas wszystkich.

Ale nie o chlebie i innych wiktuałach dzisiaj. Wstęp dotyczy zupełnie innego wymiaru – wymiaru naszego powołania, naszej służby i naszego życia duchowego. Przypatrzmy się powołaniu naszemu, tej drodze do Boga i świętości, przypatrzmy naszej wierze i naszemu życiu, naszej służbie i chęci służby. Niejeden – niejedna z nas odczuwa głód, właśnie ten z wyższego wymiaru, głód duchowy. Krótko mówiąc, chciałoby się służyć Bogu, ale warunki, okoliczności nie pozwalają.

W tym miejscu można by zacytować całe dzisiejsze czytanie, ale przecież je usłyszymy, więc przypomnę tylko główne przesłanie św. Pawła „Słowo to jest blisko ciebie, na twoich ustach i w sercu twoim. Ale jest to słowo wiary, którą głosimy. Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że JEZUS JEST PANEM, i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg Go wskrzesił z martwych – osiągniesz zbawienie.” (Rz 10,8-9). To właśnie cel naszego życia, a Słowo, o którym mowa, jest Słowem ponadczasowym, skierowanym do nas wszystkich, do tych, którzy byli, którzy są i którzy będą.

Święty Paweł przypomina nam, że „każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony.” (Rz 10,13). Wszakże musimy pamiętać, iż na swojej drodze niejednokrotnie natknąć możemy się na tych, którzy będą próbowali nas odwieść od wybranego kierunku, obiecując nam zaszczyty, władzę, bogactwa, bylebyśmy przystali do nich, do tych, którzy za nic mają Boga, wiarę, życie wieczne. To zagrożenie, z którym spotkać się możemy w każdym czasie, w każdym miejscu. Czasami stwarzać je będą ludzie obcy, czasami znajomi, bliscy, czasami sytuacje, oferty, a nawet nasze własne myśli, ale zdawać sobie powinniśmy sprawę z tego, że zawsze w tle stoi szatan, którego jedynym zadaniem jest odwieść nas od Boga. Słowami „Tobie dam potęgę i wspaniałość tego wszystkiego, bo mnie są poddane i mogę je odstąpić, komu chcę. Jeśli więc upadniesz i oddasz mi pokłon, wszystko będzie Twoje.” (Łk 4,6-7) próbował skusić Jezusa, ale i my możemy usłyszeć podobne słowa. Nie dajmy się zwieść! Pokochajmy jeszcze bardziej Boga, Jego Słowa i nie odcinajmy ręki, która nas karmi.

Maryjo, Boża Rodzicielko, Matko nasza, uproś nam możność uczestniczenia w radości życia wiecznego, ofiarowaną nam przez Mękę, Śmierć i Zmartwychwstanie Twego Syna, Jezusa Chrystusa.

Diabelski hot dog


Augustyn Pelanowski OSPPE

Diabeł przystąpił do Jezusa na pustyni dopiero wtedy, gdy Jezus poczuł głód. Diabeł chce oszukać nasz głód miłości i tęsknotę za bliskością Boga. Kuszenie przypomina propozycję sprzedawcy fast foodu, który proponuje nam przeterminowane hot dogi po niższej cenie, podczas gdy jesteśmy w drodze do najwspanialszej restauracji w mieście zaproszeni przez burmistrza. Głód może sprawić, że skorzystamy z taniej oferty, zapychając swój żołądek ociekającym musztardą kawałkiem zieleniejącego mięsa, wepchniętego w czerstwą bułkę. Coś takiego właśnie czyni szatan. Stoi na naszej drodze i wie, że jesteśmy spragnieni boskiego pokarmu, ale wykorzystując swoją inteligencję i piekielne techniki socjotechniczne, proponuje nam konsumpcję własnych dań. Wpycha nam hot doga, żądając, byśmy zatrzymali się na zawsze przy nim i nigdy nie dotarli do życia w Bogu!

Jesteśmy głodni uczuć, wiedzy, władzy, efektów, namiętności, pieniędzy, miłości, komfortu, kłamstwa i prawdy. Człowiek w ogóle jest głodem. Ty i ja jesteśmy głodni, tylko za czym tak naprawdę tęsknimy? Do czego dążymy? Najbardziej atakowany jest w nas głód chwały, czułości, miłości oraz komfortu, wygody i zabezpieczenia. To widzimy w pokusach diabła. Dzięki temu, że kusił Jezusa, wiemy, co oferuje i co w nas samych jest najbardziej „wygłodniałe”. Pokusa jest szansą na poznanie swych najgłębszych tęsknot. Kiedy już wiesz, czego pragniesz, musisz się zastanowić, kto ci to może dać: DIABEŁ CZY JEZUS? Sprzedawca hot dogów czy BURMISTRZ MIASTA? Wybór należy do ciebie. Problem w tym, że sprzedawca fast foodów jest na wyciągnięcie dłoni i proponuje natychmiastowe zaspokojenie pustki, natomiast RESTAURACJA BURMISTRZA jest oddalona o kilka przecznic i nie widać jej gołym okiem. Przy obskurnym stoisku diabła stoją ludzie poplamieni musztardą i widać już u nich oznaki zatrucia. Niektórzy leżą na ulicy i wiją się z bólu. Ale ty masz w sobie tak potężny głód, że zastanawiasz się, czy iść dalej i szukać RESTAURACJI, czy też zapłacić za hot doga.

Przy stoisku diabła stoją ludzie, którzy ulegają cielesnej żądzy i wzajemnie się konsumują. Niekiedy jesteśmy świadkami namiętnych pocałunków osób, które na ulicy demonstrują swoje głody seksualne. Kiedy obserwuje się ludzi, którzy w uniformach elegancji sięgają po najwyższe stołki, mamy wrażenie, że nasycają się podziwem tysięcy popleczników, rozrzucając kiełbasę wyborczą. Ludzie gromadzą ogromne sumy pieniędzy w bankach, jak pierwotni neandertalczycy gromadzili góry mięsa po zabitym mamucie.

Przede wszystkim jednak jesteśmy głodni miłości. Jesteśmy gotowi nawet udawać miłość, by kogoś rozkochać w sobie! Są ludzie, którzy karmią się słowami „kocham cię” jak komunią. Tylko w Synu Bożym takie słowa okazują się jednak prawdą nieprzemijalną, wieczną, niezmienną. Niekiedy wydaje mi się, że tylko Bóg potrafi kochać, a wszyscy inni potrafią tylko tak mówić. Oczywiście możesz zatrzymać się przy innych słowach, ale możesz też dążyć do tego, by od Niego samego te słowa usłyszeć, a słowa w ustach Jezusa są Nim samym! Dlatego w Kościele pojawiła się taka rzeczywistość jak Eucharystia!

Ku przestrodze i pokrzepieniu


ks. Tomasz Horak

Twardowski diabłu duszę sprzedał. Bajka? A może nie on jeden duszę diabłu sprzedał? Patrz, jak rozprzestrzenia się satanizm i jak wiele bezdusznego i bezmyślnego zła czyni. A może to zło nie jest bezmyślne? A może to wszystko nie bajki? A diabeł... Kim jest? Co roku w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu stawiamy sobie te pytania. Kuszenie Jezusa - jakiż to „kuszący” motyw dla artystów. To, co Ewangelia ujmuje w starannie wyważonych słowach, na obrazie bardzo łatwo staje się fałszem: szatan odziany w widzialną postać pokraki. Owszem, zło jest szpetne. Ale nie w tak prymitywny sposób, jak można to namalować.

Do Jezusa przystąpił kusiciel. Ewangeliści ani słowem nie mówią, jak to wyglądało. A gdy czytamy, że diabeł wziął Jezusa na bardzo wysoką górę i pokazał Mu wszystkie królestwa świata, odkrywamy, że to nie reportaż, lecz wizja. Ale czy przez to starcie dobra ze złem jest mniej realne? Bynajmniej. Na pustyni, gdzie Jezus spędził czterdzieści dni i nocy, rozegrała się niepojęta walka. Rzeczywista - choć niewyobrażalna. Tajemnicza - tak jak samo zło jest tajemnicą. W Ewangelii szatan jest wspominany wiele razy. Jezus, mówiąc o nim, różnicuje postacie. Raz jest to właśnie szatan bądź z grecka diabeł, innym razem mówi o hordach demonów, to znów o duchach nieczystych. Po części jest to gra ludzkich słów, ale jest to także odzwierciedlenie różnorodności tego duchowego świata zła. Bo to jest bez wątpienia cały mroczny świat. Niepojęty i wrogi człowiekowi.

Z ust Jezusa nieraz padają trzeźwe, wyważone przestrogi przed złym duchem. Ale Jezus nim nie straszy. Raczej przed nim przestrzega. Kościół nie lekceważy tych przestróg i nie zapomina o istnieniu szatana. Mówi o nim katechizm, zarówno ten sprzed wieków, jak i współczesny. W modlitwie Kościoła często powtarza się prośba o uwolnienie spod wpływu i mocy złych duchów. Znany i stosowany jest egzorcyzm - czyli rozkaz dawany w imię Boga szatanowi, by odszedł od człowieka.

Kościół nigdy nie uczynił z szatana ani straszaka, ani pokraki, ani jakiegoś drugiego boga, boga zła. Kim więc jest szatan według przekonania Kościoła? „Diabeł bowiem i inne złe duchy zostały stworzone przez Boga jako dobre z natury, ale same uczyniły się złymi” - powiada katechizm (KKK 391). I dalej: „Moc szatana nie jest nieskończona. Jest on tylko stworzeniem. Działa w świecie przez nienawiść do Boga” (KKK 395).

Jak mamy żyć, skoro jesteśmy przekonani o istnieniu tego inteligentnego, potężnego i podstępnego wroga? Przede wszystkim zachowujemy ufność: Szatan już przegrał, choć wciąż wojuje. Po drugie: Jezus szatanowi odpowiada stanowczo, bez wdawania się w jakieś debaty. Nasza postawa wobec zła musi być też zdecydowana. Po trzecie: W Jezusie widzimy nie tylko Boską moc, ale siłę także po ludzku zahartowaną pracą, wyrzeczeniami, postem, modlitwą. Ten ludzki program Jezusa musi na nowo stać się naszym programem walki z szatanem. Dlatego dobrze, że znowu zaczynamy Wielki Post. Na koniec słowa Apostoła: Każdy, kto wezwie imienia Pańskiego, będzie zbawiony. Co one znaczą? Otóż to, że nawet w jakimś bezpośrednim starciu z mocą zła, z szatanem, nie jesteśmy sami. Jest z nami Ten, który szatana zwyciężył.

Duch Święty i ludzkie drogi


ks. Wacław Depo

Czas Wielkiego Postu przebiega pod znakiem drogi ku Jezusowi Ukrzyżowanemu i Zmartwychwstałemu. Jest to droga pełna fascynacji, która bierze początek z Ducha Świętego. To On uczy nas na nowo tajemnic życia, Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Chrystusa. To On wpisuje w serce i życie każdego ochrzczonego zamysł zbawiającej Bożej Miłości. Szczególnie w tym czasie Duch Boży pomaga człowiekowi stanąć uczciwie wobec wielkich pytań, jakie rodzą się jego sercu: skąd pochodzę, kim jestem, jaki jest cel życia, jak mam wykorzystać dany mi czas. Otwiera też drogę do odważnych odpowiedzi.

Wielki Post przebiega więc pod znakiem drogi, ponieważ formą spotkania z Chrystusem jest już samo pragnienie szukania Go z inspiracji Ducha Świętego, który został nam dany (Rz 5,5). Jest to ten sam Duch, który działał w życiu Jezusa. To On nad Jordanem potwierdził posłannictwo Jezusa jako Umiłownego Syna i Mesjasza. To On wyprowadził Go na pustynię, „gdzie był kuszony przez diabła”. Prawdy te już od pierwszych wieków chrześcijaństwa były przedmiotem kazań, katechez i modlitw Kościoła. Św. Bazyli Wielki wołał: „Wszystko w życiu Jezusa dokonało się za pośrednictwem Ducha Świętego. Najpierw był On z samym Ciałem Pana, stając się nieodłącznym krzyżmem... Był On obecny, gdy Chrystus był kuszony przez demona... Był również nieodłącznie obecny, gdy Ten dokonywał cudów... Po powstaniu z martwych nie opuścił Go, albowiem w celu odnowienia człowieka, tchnąc w uczniów, cóż mówi: Przyjmijcie Ducha Świętego!” (O Duchu Świętym, XVI, 39).

Nie tylko w pierwszych wiekach Kościoła żywa była świadomość obecności i działania Ducha Świętego. W szczególny i nowy sposób została „zadana” naszemu pokoleniu chrześcijan u progu trzeciego tysiąclecia. Zauważamy bowiem, że człowiek rozwinął się w wielu dziedzinach w sposób dotąd niespotykany, natomiast zmniejszyła się jego zdolność uczestniczenia w świecie wiary. Trzy pokusy, które diabeł podsunął Jezusowi są naszymi pokusami. Dlatego– po pierwsze – trzeba nam „pełni Ducha Świętego”, aby przezwyciężyć współczesną mentalność zaniechania wyższych spraw duchowych, w tym wsłuchiwania się w Słowo i Prawa Boga, przyjmującą jedynie praktyczny utylitaryzm: „chleba, dobrobytu i igrzysk różnego rodzaju”. Dlatego Chrystus przestrzega: „Nie samym chlebem żyje człowiek”.

Po drugie – potrzeba nam nowych mocy Ducha Świętego, kiedy ludzkie serce próbuje się napełniać naturalizmem i pychą „królestw tego świata”. Trudno nam bowiem o własnych siłach oprzeć się pokusie narzucających się obrazów zmysłowych rozpowszechnianych przez środki masowego przekazu, które zbyt często stoją na usługach fantazji, kłamstwa i przemocy... Dlatego Chrystus mówi, przestrzegając nas: „Panu, Bogu swemu, będziesz oddawał pokłon i Jemu samemu służyć będziesz”.

Doświadczamy w Kościele również i trzeciej pokusy wobec, której stanął Jezus. Bardzo aktualnym, zagadnieniem jest przeciwstawianie „religii autorytetu” – „religii ducha”; Kościoła Jezusa Chrystusa – kościołowi ducha. Zwolennicy „religii i kościoła duchowego” są przeciwnikami „Kościoła ze sternikiem”, którym jest św. Piotr i jego następcy. Domagają się od Kościoła wolności demokratycznej, aby był „wyzwolony” od ostatecznych i obiektywnych prawd, zasad moralnych, pozbawiony struktury hierarchicznej czy prawnej, odarty z posłuszeństwa i ofiary... Taka postawa w łonie Kościoła katolickiego jest „wystawianiem Pana Boga swego na próbę”, gdyż jest gaszeniem prawdziwego płomienia, który został zapalony w dniu Zesłania Ducha Świętego i wypaczeniem woli Chrystusa i całej Tradycji Kościoła.