Wtargnięcie Boga - Andre Frossard

Adam Śliwa

dodane 12.12.2009 14:15

Wyszedłem stamtąd po dziesięciu minutach, tak bardzo zaskoczony tym, iż stałem się niespodziewanie katolikiem, jak byłbym zdumiony odkrywając, iż jestem żyrafą lub zebrą po wyjściu z ogrodu zoologicznego.

Wtargnięcie Boga - Andre Frossard

André Frossard – pisarz, dziennikarz, filozof, członek Akademii Francuskiej. Publikował swoje felietony na łamach słynnego dziennika „Le Figaro”. Przede wszystkim jednak, jest on przykładem niesamowitego, gwałtownego nawrócenia na katolicyzm. Najciekawsze w tym nawróceniu, że ani środowisko ani rodzina, w której wychował się André nie sprzyjała katolicyzmowi. Matka była protestantką, babcia żydówką, natomiast ojciec był ateistą. W 1920 roku założył nawet Francuską Partię Komunistyczną. W domu nie było Boga, nigdy o Nim nie mówiono. André również był niewierzący, aż do pewnego wydarzenia. Nie był to żaden wypadek czy tragedia, nie było to też żadne spektakularne wydarzenie. Najzwyczajniej szukając przyjaciela wszedł do kościoła i doznał trudnego do opisania uczucia. Sam Frossard opisał to tak: „Najpierw narzucają mi się słowa: „Życie duchowe". Nikt ich nie wypowiedział, sam ich nie sformułowałem, słyszę, jakby wymówił je ktoś obok mnie szeptem i to ktoś, kto widzi rzeczy, jakich ja jeszcze nie widzę. W chwili gdy ostatnia sylaba tego wyszeptanego wstępu dociera zaledwie do progu mej świadomości, zaczyna nagle toczyć się wstecz jakaś lawina. Trudno mi powiedzieć, że otwiera się niebo; nie otwiera się, lecz rusza z miejsca, wznosi się nagle, jak niemy płomień, z tej kaplicy, gdzie nic go nie zapowiadało i gdzie tkwiło w sposób tajemniczy. Jak opisać je niezdarnymi słowami, które odmawiają mi posłuszeństwa, grożą zahamowaniem myśli, złożeniem ich w lamusie chimer? Jakich farb użyłby malarz, który ujrzałby nagle nieznane dotychczas kolory? Niebo to niezniszczalny kryształ, nieskończenie przejrzysty, tak świetlisty, iż trudny do zniesienia (gdyby siła jego światła osiągnęła jeden stopień więcej, przestałbym istnieć), o odcieniu raczej błękitnym, to świat inny, świat o blasku i nasileniu takim, że nasze istnienie zamienia się w jakieś wątłe cienie zaludniające nie dokończone sny. Jest ono rzeczywistością, prawdą, którą oglądam z perspektywy ciemnego brzegu, gdzie znajduje się jeszcze. We wszechświecie panuje porządek, a nad nim króluje, po tamtej stronie zasłony z błyszczącej mgły, fakt istnienia Boga, fakt, który stał się obecnością i istotą: jeszcze gotów byłem zaprzeczyć istnieniu tej istoty, która nazywają naszym Ojcem; teraz zaś przekonuję się, iż jest ona dobra, pełna dobroci nie dającej się porównać z niczym, nie tej, którą nazywa się czasami dobrocią bierną, lecz tej, która, będąc czynna, łamie wszystko, prześciga wszelki gwałt, umie rozbić najtwardsze skały i to, co jest jeszcze twardsze od skały - ludzkie serce.

Wtargnięcie Boga, gwałtowne, totalne, przynosi radość, która nie jest niczym innym, jak szczęściem uratowanego, szczęściem topielca wyciągniętego w ostatniej chwili z wody; między sytuacją topielca a moją jest jednak pewna różnica: z bagna, w którym byłem pogrążony, zresztą o tym nie wiedząc, zdaję sobie dopiero sprawę w momencie, gdy niewidzialna ręka unosi mnie ku zbawieniu i wtedy ogarnia mnie zdumienie, że mogłem w tym błocie - tkwię w nim jeszcze do połowy ciała - żyć i oddychać. Jednocześnie wiem, że stałem się członkiem nowej rodziny, którą jest Kościół.” Dalej czytamy: „Wyszedłem stamtąd po dziesięciu minutach, tak bardzo zaskoczony tym, iż stałem się niespodziewanie katolikiem, jak byłbym zdumiony odkrywając, iż jestem żyrafą lub zebrą po wyjściu z ogrodu zoologicznego.” Prze 30 lat milczał o tym aby nie zostać wziętym za szaleńca. Swoje doświadczenie opisał w głośnej do dzisiaj książce „Bóg istnieje, spotkałem Go”, wydanej w 1969 roku.

Znany i ceniony dziennikarz, mający stałą rubrykę w potężnej gazecie pisze, o spotkaniu Boga, o całkowitej pewności Jego istnienia. Papież Jan Paweł II polecił wezwać André Frossarda . Wynikiem tego spotkania była kolejna głośna książka „Nie lękajcie się!”

Jego książki wywołują zawsze skrajne emocję. Od radości i entuzjazmu do gniewu i nienawiści. Kiedyś odpowiedział: „Co mogę zrobić, skoro Bóg istnieje, skoro chrześcijaństwo jest prawdziwe, skoro jest życie pozagrobowe? „ O motywacji do świadczenia o Bogu André powiedział kiedyś: „Jestem skazany na mówienie, jestem przynaglany z łagodnością, ale uporczywie potrzebą recytowania lekcji, jakiej Bóg mi udzielił w owym wstrząsającym spotkaniu, latem 1935 roku, w nieznanej kaplicy w centrum Paryża.” Wyjątkowe w wierze Frossarda było to że opierała się ona na oczywistości. André przez kilkadziesiąt lat żył tak jak ukazano mu w ciągu kilku minut w paryskiej kaplicy. Wśród jego wypowiedzi znajdujemy bardzo ciekawą definicję Katolików: „Są urzędowi, dla których tym, co się liczy, jest aparat, machina kościelna; tradycjonaliści, którzy zamykają się w swojej wieży z kości słoniowej coraz bardziej grożącej zawaleniem; postępowcy, którzy rozpraszają wiarę w polityce i oklepanych frazesach socjologji. I następnie są ci, najliczniejsi, wzięci między wiele ogni, niepewni i skonsternowani. To właśnie wśród nich znajduję uszy skłonne do słuchania mnie. Interesuję się chrześcijaninem anonimowym, tym, który nie interesuje nikogo i jest przez wszystkich opuszczony. Walczę o zdrowy rozsądek w Kościele, o prostotę wiary, przeciwko mitom i utopiom oraz komplikacjom próżnującego intelektualisty.” Starał się czytać Biblię w sposób jak najbardziej dosłowny, odrzucał doświadczenia biblistów i badaczy, ponieważ uważał, że albo Pismo Święte jest natchnione i tym samym jest dziełem Boga albo nie i jest wtedy tylko książką historyczną. Na pytanie które słowo Jezusa jest mu najdroższe odpowiadał: „Wszystkie, wszystkie: każde ma coś do powiedzenia każdemu człowiekowi, w każdej chwili życia.” W jego wypowiedziach często pojawia się stwierdzenie, że Bóg podchodzi do każdego indywidualnie, nie interesują go masy tylko jednostka, każda poszczególna osoba. Tak samo w Piśmie Świętym do każdego są specjalnie skierowane słowa. André Frossarda najbardziej uderzają i przejmują słowa Chrystusa na krzyżu: "Boże mój, Boże mój, dlaczegoś mnie opuścił?". W tych słowach Bóg rezygnuje ze swojej boskości, ze swojego kontaktu z Ojcem. „Tylko Bóg może posunąć się aż do tego stopnia rezygnacji, może uczynić z siebie dar tak całkowity.” Te słowa przekonały go o boskości Jezusa. Mówił że w swoim nawróceniu tylko Bóg był oczywistości, do Chrystusa musiał dojść samodzielnie. André jest przykładem człowieka który skierował swoje pióro, swój talent aby głosić to co mu objawiano i żyć według zasad które zmieniły jego życie w ciągu jednej chwili. W jego przypadku nawet trudno mówić o wierze, on po prostu wiedział że Bóg jest, i nie miał co do tego najmniejszych wątpliwości. W jego osobie chrześcijaństwo zyskało głosiciela o nadzwyczajnej skuteczności i prestiżu. André Frossard zmarł 2 lutego 1995 roku w Wersalu.


Tagi: