Moja miłość nie odstąpi

Elżbieta i Piotr Krzewińscy

dodane 10.12.2019 20:57

Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdyby Bóg odwrócił od nas swoją Miłość, zginęlibyśmy w oka mgnieniu.

Moja miłość nie odstąpi Henryk Przondziono /Foto Gość Ludzka miłość może przebaczyć i zmartwychwstawać, gdy swoje odrodzenie i życie czerpie z Miłości nieskończonej, Boskiej w sakramencie Eucharystii.

„Wierna, nierozerwalna i wyłączna więź, która łączy Chrystusa z Kościołem, i która znajduje wyraz sakramentalny w Eucharystii, łączy się z pierwotną antropologiczną zasadą, według której mężczyzna winien być złączony w sposób definitywny z jedną tylko kobietą i, na odwrót, ona z jednym tylko mężczyzną (por. Rdz 2,24; Mt 19,5)” (Benedykt XVI, "Sacramentum caritas" 28).

Podczas każdej Eucharystii człowiek uczestniczy w tym tajemniczym wydarzeniu. Może doświadczyć tej cudownej więzi z Bogiem. Może pozwolić Bogu siebie kochać takiego, jakim jest – w doświadczeniu własnej słabości i niemocy, w doświadczeniu bycia tylko stworzeniem, w przyjęciu tej prawdy o sobie.

Bóg jest Miłością. JEST, który JEST. Nie może przestać kochać. Miłość stanowi przepełnia Jego samego. On nie tylko nie może przestać kochać swoje stworzenie, ale On nie chce tego uczynić.

Mimo że tego nie rozumiemy, On naprawdę nigdy nie cofnie człowiekowi swojej miłości. Jego wierność trwa na wieki, sięga poza czas.

To właśnie jest to „światło, które promieniuje z tajemnicy wiary chrześcijańskiej na naturę ludzką i ludzkie uczucia” (Benedykt XVI, "Sacramentum caritas" 28)

Mężczyzna i kobieta, biorąc Boga na świadka swojej ludzkiej miłości i prosząc Go o jej pobłogosławienie, tak naprawdę wtedy właśnie stawiają pierwszy krok na ścieżce, która ma upodobnić ich wzajemną więź do tej, jaka łączy Chrystusa z Kościołem.

Każdy chce być tak kochany przez współmałżonka, jak Bóg kocha człowieka: całkowicie, bez względu na wszystko, aż do końca życia.

Jednocześnie jednak może pojawić się trudność w przyjęciu, że i moja miłość ma być taka, jakiej oczekuję od drugiego człowieka.

Bo nawet jeśli wierzymy i bez zastrzeżeń przyjmujemy miłość Boga do nas, to odpowiedź na nią w ten sam sposób przychodzi nam już dużo trudniej. Łatwo odwracamy się od tej miłości i idziemy za tym, co podpowiada nasz egoizm, wygoda, słabość. Grzeszymy, a potem czasem rozgrzeszamy się sami, że te nasze drobne niewierności to nic wielkiego.

Jakże jednak te drobne niewierności bolą nas wtedy, gdy sami doświadczamy ich ze strony współmałżonka? Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że gdyby Bóg odwrócił od nas swoją Miłość, zginęlibyśmy w oka mgnieniu.

Niewierność nie musi od razu oznaczać całkowitej zdrady miłości, zerwania więzi. Niewierność pojawia się bowiem wtedy, gdy miejsce współmałżonka w moim życiu zajmuje coś lub ktoś inny.

To mogę być też ja sam. Każdy moment wspólnego życia, gdy nie współmałżonek, nie nasze małżeństwo i jego dobro biorę pod uwagę, ale kieruje mną egoizm i wygodnictwo.

Jednak miłość jest tajemnicą. Ona nie kończy się, gdy pojawia się niewierność. Nic nie ugasi miłości. Ona wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma (por. 1 Kor 13,7).

Dlatego ludzka miłość może przebaczyć i zmartwychwstawać, gdy swoje odrodzenie i życie czerpie z Miłości nieskończonej, Boskiej w sakramencie Eucharystii. Aby żyć i wzrastać, potrzebuje Boskiej Miłości: Słowa Bożego, Ciała i Krwi Jezusa, adoracji Boskiego Oblubieńca.

Ludzka miłość staje się tym, z czego czerpie.

 

Wielka tajemnica wiary

WIARA.PL DODANE 29.11.2019 AKTUALIZACJA 23.12.2019