Sakramenty potrzebują wiary

ks. Rafał Skitek

GN 24/2020 |

publikacja 11.06.2020 00:00

Brak osobistej relacji z Bogiem, udział w liturgii „od święta” czy jedynie okazjonalne korzystanie z sakramentów przez wiernych. To tylko część problemów teologiczno-duszpasterskich, na które w specjalnej nocie zwraca uwagę Międzynarodowa Komisja Teologiczna. To ważny dokument w kontekście pandemii koronawirusa i pokusy tworzenia Kościoła wirtualnego, bez sakramentów i fizycznego przeżywania wspólnoty.

Sakramenty potrzebują wiary roman koszowski /foto gość

Autorzy noty zatytułowanej „Wzajemna relacja pomiędzy wiarą a sakramentami w ekonomii sakramentalnej” wskazują na coraz częstsze oddzielanie wiary od sakramentów. Przestrzegają przed próbą prywatyzacji wiary, traktowaniem Kościoła jak centrum usługowego oraz dopasowywania obrazu Boga do własnych potrzeb, emocji i odczuć. Przekaz dokumentu jest jasny: wiara chrześcijańska to wiara w Boga w Trzech Osobach. I jest to wiara całego Kościoła, w którym, przede wszystkim dzięki sakramentom, wierni mają najpełniejszy dostęp do dzieła zbawienia.

O tym, że ani istoty Kościoła, ani aktu wiary nie da się właściwie zrozumieć bez rzeczywistości sakramentalnej, na długo przed publikacją watykańskiej noty przypominał kard. Józef Ratzinger. Mówił tak: „Chrześcijaństwu, w centrum którego jest spotkanie z wydarzeniem, z Osobą – Jezusem Chrystusem, absolutny rozdział między duchem i materią jest obcy. (…) Tymczasem jesteśmy kuszeni, aby ograniczyć religię do sfery duchowej i poglądów, (…) w sakramencie zaś materia i słowo należą do siebie – właśnie to stanowi jego osobliwość”. Tyle kard. Ratzinger.

Znak – nie magia

Autorzy watykańskiego dokumentu podkreślają, że współczesna kultura obrazu deprecjonuje słowo. Nie uczy odczytywania znaków i symboli. Między innymi to sprawia, że przez wielu wierzących niepraktykujących, czy inaczej: ochrzczonych niewierzących, sakramenty traktowane są jak zwykły obrzęd, rytuał, nierzadko o charakterze magicznym. A przecież nie chodzi w nich o kultywowanie wielowiekowych, skądinąd pięknych tradycji czy rytuałów, ale o żywą wiarę w Boga, wyrażoną w Kościele właśnie przez sakramenty będące „widzialnym znakiem niewidzialnej łaski”.

W dokumencie osoby ochrzczone niewierzące określono jako pozbawione tzw. dialogicznej natury wiary. Autorzy dokumentu – nie deprecjonując innych form kontaktu ze Stwórcą – przypominają, że to dzięki sakramentom człowiek najpełniej wchodzi w dialog z Bogiem. Ochrzczeni niewierzący to w pierwszej kolejności ci, którzy w dzieciństwie otrzymali sakrament chrztu, ale później z jakichś powodów nie zdobyli się na osobisty akt wiary, zawierzenia Bogu swego życia. Dzieje się tak często w krajach o tradycjach chrześcijańskich, gdzie dochodzi do zaniedbań w wychowaniu w wierze i do wiary. Druga grupa ochrzczonych niewierzących to ludzie ochrzczeni, którzy świadomie wyparli się wiary katolickiej i nie uważają się już za wierzących katolików lub chrześcijan. Należą do niej także ci, którzy porzucili wiarę katolicką lub wstąpili do innych Kościołów i wspólnot.

Autorzy noty na przykładzie sakramentów inicjacji chrześcijańskiej: chrztu, bierzmowania i Komunii, próbują odpowiedzieć na pytanie, co dzieje się, kiedy ochrzczeni niewierzący proszą o sakramenty?

Pod presją i na luzie

O ile w przypadku chrztu osoby dorosłej sprawa jest jasna, bo sakrament zakłada wiarę samego zainteresowanego, o tyle w momencie chrztu niemowląt jest już inaczej. Zdarza się, że chrzest nie jest postrzegany przez rodziców jako akt wiary i świadomego włączenia ich dziecka do wspólnoty Kościoła. Autorzy watykańskiego dokumentu przestrzegają przed kierowaniem się presją społeczną, np. rodziny czy sąsiadów, a także przed powoływaniem się tylko na tradycję. Zwracają uwagę na konieczność częstszego udziału rodziców w życiu Kościoła i ich szczere intencje odnośnie do wychowania dzieci w wierze katolickiej. Podkreślają w tym kontekście znaczenie katechezy przedchrzcielnej. Obrzęd sakramentu chrztu kapitalnie pokazuje, że wydarzenie to nie jest prywatną sprawą dziecka czy jego rodziny. To wydarzenie ważne dla całego Kościoła i dowód na to, że wiara nie jest prywatną sprawą człowieka, bo wyraża się w Kościele Chrystusa. We wspólnocie. Dlatego szafarz sakramentu wypowiada słowa: „Taka jest nasza wiara, taka jest wiara Kościoła, której wyznawanie jest naszą chlubą w Chrystusie Jezusie, Panu naszym”.

Drugim w porządku chronologicznym sakramentem jest zwykle Komunia Święta (Eucharystia). Watykański dokument przypomina, że w chrześcijańskiej inicjacji dorosłych zachowany jest bardziej spójny teologicznie porządek: chrzest, bierzmowanie, Eucharystia. Teologowie piszą, że przyjęty zazwyczaj w młodzieńczym wieku sakrament nie rozwiąże automatycznie wszystkich problemów młodego człowieka związanych z wiarą, także, a może przede wszystkim, jego osobistego stosunku do instytucji Kościoła. Nierzadko młodzi ludzie widzą w sakramencie bierzmowania obrzęd luźno związany z wiarą, niczym promocja do kolejnej klasy czy warunek ukończenia szkoły. Zdarza się jednak, że bierzmowanie prowadzi do ponownego odkrycia wiary, pogłębienia relacji z Chrystusem, a nawet do odnalezienia właściwego miejsca w Kościele.

Porzucić bożki

Sakrament Eucharystii to źródło i szczyt życia Kościoła. Dlatego uczestnictwo w niej wymaga żywej wiary i decyzji porzucenia bożków. Pan jest tylko jeden, a człowiek wezwany jest do komunii, wspólnoty z Nim. Przede wszystkim tej eucharystycznej.

Watykański dokument zwraca jednak uwagę na dwa niepokojące zjawiska związane z Eucharystią. Stwierdza, że wiele osób deklarujących się jako katolicy sądzi, iż ​​regularne uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. jest przesadą. Autorzy dokumentu w postawie tej widzą próbę dopasowywania wiary do uczuć i emocjonalnych potrzeb człowieka. Mówią o niezrozumieniu istoty sakramentu. Można to zauważyć przede wszystkim podczas wielkich świąt: Bożego Narodzenia, Wielkanocy, ważnych uroczystości lokalnych czy okazjonalnych wydarzeń rodzinnych, jak chrzest, ślub i pogrzeb. Niepokojącą praktyką jest też rezygnacja z sakramentu pokuty i pojednania przy częstym przystępowaniu do Komunii Świętej. Teologowie ubolewają, że wielu wiernych nie ma już nawet z tego powodu wyrzutów sumienia. Taka postawa to już nie tylko traktowanie wiary jako sprawy prywatnej, ale nawet brak wiary w żywą obecność Chrystusa w Eucharystii.

Związek nieoczywisty

Dokument watykański wskazuje, że przed Kościołem katolickim stoją ogromne wyzwania teologiczno-duszpasterskie związane z właściwym zrozumieniem sakramentu małżeństwa. Tym bardziej że kultura Zachodu wypaczyła nie tylko znaczenie tego sakramentu, ale mocno podważyła wizję małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny.

Niewątpliwie to skutek coraz mniejszego wpływu chrześcijaństwa na społeczeństwa zachodnie, co widać w ustawodawstwie poszczególnych państw dopuszczających m.in. związki jednopłciowe. W kulturze postchrześcijańskiej naturalna wizja małżeństwa nie jest już taka oczywista.

Komisja watykańska precyzuje, jakie elementy tej dominującej, postmodernistycznej kultury wypaczają naturalną i – co za tym idzie – sakramentalną wizję małżeństwa. Jej szczególnym rysem jest pragnienie samorealizacji, koncentracja na sobie jako głównym celu życia. Przekłada się to na codzienne wybory i decyzje etyczne, również w sferze małżeństwa i rodziny. Wizja ta nie zakłada osobistego poświęcenia i daru z siebie, postulowanych przez chrześcijaństwo. W centrum nie stoi już Bóg, ale człowiek z jego własnymi potrzebami czy roszczeniami podnoszonymi do rangi praw.

Teologowie piszą również o szerzącej się mentalności rozwodowej, która podważa rozumienie jedności i nierozerwalności małżeństwa, a także o oddzieleniu aktu małżeńskiego od prokreacji. To efekt źle pojętej wolności i miłości własnej, której wyrazem jest m.in. postrzeganie własnego ciała jako „własności osobistej”, w celu uzyskania maksymalnej przyjemności seksualnej.

„Wzajemna relacja pomiędzy wiarą a sakramentami w ekonomii sakramentalnej” to dokument ważny. Zarówno dla duszpasterzy, jak i dla osób świeckich. Ugruntowuje i porządkuje wiedzę na temat sakramentów. Osadza ją mocno w Biblii i nauczaniu ojców Kościoła. Jednocześnie wskazuje na nowe wyzwania duszpasterskie w zmieniającym się świecie, w którym coraz częściej, zwłaszcza w kulturze zachodniej, obecność Boga nie jest już tak oczywista, a chrześcijaństwo coraz śmielej spycha się na margines. Oby czas pandemii i odczuwana, teraz może bardziej, tęsknota za żywym Bogiem doprowadziły do rozbudzenia życia sakramentalnego wszystkich wierzących.•