Namaszczony czyli wybrany

Andrzej Macura

dodane 08.04.2011 22:59

Po co ten olej na głowę? Czy woda nie wystarczyła?

Namaszczony czyli wybrany Henryk Przondziono/Agencja GN Niechaj dla odrodzonych z wody i Ducha Świętego olej ten stanie się krzyżmem zbawienia i sprawi, by mieli oni uczestnictwo w życiu wiecznym i współudział w chwale niebieskiej.

Do chrztu oczywiście tak. Obrzęd namaszczenia nowoochrzczonego krzyżmem świętym (oliwa zmieszana z wonnymi ziołami, a konsekrowana podczas porannej Mszy w Wielki Czwartek)) należy do tzw. obrzędów wyjaśniających chrztu. To uświadomienie zebranym faktu powołania i wybrania dziecka. Wybrania, które nie ogranicza się do zaszczytu, ale rodzi także poważne obowiązki. A że chrzczone jest maleńkie dziecko, rodzice i chrzestni mają sobie przez ten obrzęd też uświadomić swoją odpowiedzialność w przygotowaniu go do wypełnienia powierzonej mu na chrzcie misji.

Dlaczego akurat namaszczenie jest znakiem wybrania, powołania? Tak jest w Biblii. Wybrany na kapłana Aaron zostaje powołany na swój urząd właśnie przez namaszczenie (Księga Kapłańska 8,12). Także w kontekście powołania prorockiego mowa jest o namaszczeniu (1 Krl 19, 16; Iz 61,1). Podobnie jest z wyborem na króla, czego wymownym przykładem jest historia chłopca – Dawida, namaszczonego w otoczeniu swych starszych braci (1 Księga Samuela 16, 13). Sam Jezus przypominając wydarzenia znad Jordanu, gdy zstąpił na niego Duch Święty,  do siebie odnosi słowa proroka „Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana (Łk 4, 18-19). Stąd nazywany był z hebrajska Mesjaszem, to znaczy Pomazańcem, Namaszczonym. A pochodzące z greki Chrystus – dla wielu coś na kształt nazwiska Mistrza z Nazaretu – jest niczym  więcej, jak tłumaczeniem owego hebrajskiego terminu. Namaszczenie jest więc w tradycji biblijnej, a przez to także w liturgii niejako synonimem powołania i wybrania.

Namaszczając dziecko na szczycie głowy krzyżmem świętym kapłan mówi: „Bóg wszechmogący, Ojciec naszego Pana, Jezusa Chrystusa, który cię uwolnił od grzechu i odrodził z wody i z Ducha Świętego, On sam namaszcza ciebie krzyżmem zbawienia, abyś włączony(a) do ludu Bożego, wytrwał(a) w jedności z Chrystusem Kapłanem, Prorokiem i Królem na życie wieczne”. Zadaniem ochrzczonego jest więc wytrwać w jedności z Chrystusem. Ale także – wespół z całym Kościołem – uczestniczyć w tej potrójnej misji Chrystusa: kapłańskiej, prorockiej i królewskiej.

Co znaczy być kapłanem? To bycie pośrednikiem między Bogiem a ludźmi. Nie tylko ksiądz, ale każdy chrześcijanin, zwłaszcza modląc się za innych, pełni wobec nich funkcję kapłana. Jest dla nich pośrednikiem między niebem a ziemią. Każdy jest prorokiem – nauczycielem, gdy swoim słowem i życiem „głosi dzieła potęgi Tego, który nas wyrwał z ciemności do swojego przedziwnego światła”. Gdy wyjaśnia, pociesza i wskazuje na  Zmartwychwstałego Chrystusa jako jedynego Zbawiciela świata. Każdy chrześcijanin jest też królem – pasterzem, gdy służy swojej rodzinie i swoim braciom w ich wielorakich potrzebach.

Zaszczytne powołanie chrześcijanina od osób traktujących je poważnie wymaga sporego hartu ducha. Rodzice decydując za dziecko biorą na siebie poważny obowiązek. Wychowania dziecka tak, by otwartym sercem podjęło kiedyś trud kontynuowania wobec świata misji samego Chrystusa. To dzięki ich wysiłkom ma szanse wypełnić się życzenie, które wypowiada biskup poświęcając w Wielki Czwartek olej krzyżma: „Niech wszyscy ochrzczeni przeniknięci świętym namaszczeniem  i uwolnieni od grzechu pierworodnego staną się Twoją świątynią i wydają woń niewinnego życia. (…) Niechaj dla odrodzonych z wody i Ducha Świętego olej ten stanie się krzyżmem zbawienia  i sprawi, by mieli oni uczestnictwo w życiu wiecznym  i współudział w chwale niebieskiej”.