Dziękuję za życie

WIARA.PL |

publikacja 19.07.2024 00:00

Modlitwa inspirowana Psalmami.

Z Pieśni Ezechiasza (Iz 38)

Rzekłem: «W połowie dni moich
odejść muszę.
W bramach Otchłani mnie opuści
lat moich reszta».

Mówiłem: «Nie ujrzę już Boga
na ziemi żyjących,
nie zobaczę już nikogo
spośród mieszkańców tego świata.

Rozbiorą moje mieszkanie i przeniosą ode mnie
jak namiot pasterski.
Jak tkacz zwinąłem me życie,
a Pan jego nić przeciął.

Ostatecznie Bóg ocalił Ezechiasza. Ale jego skarga jest przejmująca. To przypomnienie, że ziemia nie jest naszym mieszkaniem na wieki. Że czy w połowie swoich lat czy w ich pełni, będziemy musieli odejść. Że nasze pożegnania z ludźmi których kochamy, mogą być pożegnaniami ostatnimi. Że to, co zwykliśmy traktować jako osadzony na mocnych fundamentach pewnik -  istnieję, żyję -  jest jak zwykły namiot. Kiedy się go zwinie szybko nie pozostanie po nim nawet ślad. A dzień, kiedy Bóg przetnie nić naszego życia, nieuchronnie nadchodzi.

To życie się skończy. Warto zadbać o życie wieczne.

Dziękuje Ci Boże, że dałeś mi życie. Pięknie jest być, istnieć; móc odkrywać, kochać, czuć. Ale różnie gorąco dziękuję Ci za nadzieję życia wiecznego. Bez niej... cóż... moje istnienie dziś, które jutro miałoby się rozpłynąć w nicości, byłoby pozbawione sensu. Dlatego bardzo Ci dziękuje. Dziękuje, że życie będzie trwało. Że spotkam tych, których kochałem. Z choć rozbiorą mój ziemski dom, będę miał  mieszkanie w domu mojego Ojca. Na wieki.