Głos Nikodema, który słyszę w czytanej dziś Ewangelii, to głos prawości i rozsądku: „Czy Prawo nasze potępia człowieka, zanim go wpierw nie przesłucha i nie zbada, co on czyni?”. Wrogowie Jezusa nie szanują prawa, które niby bronią. Już wiedzą, że Jezus nie może być prorokiem, bo żaden prorok nie pochodzi z Galilei. Zadziwiający argument. Zwłaszcza gdy czytać zapowiedzi Izajasza, te które słyszymy między innymi w Boże Narodzenie, a odnoszące się do terenów Galilei, że „naród kroczący w ciemności ujrzał światłość wielką (...) albowiem dziecię nam się narodziło”...
„My mamy prawo i według tego praw On powinien umrzeć” – powiedzą później wrogowie Jezusa przed sądem Piłata. My mamy prawo i powołujemy się na nie, gdy to nam wygodne, lekceważymy je, gdy przeszkadza...
Klasyka, prawda? I dziś nie brak podobnych postaw. Krzyż traktowany jak maczuga do uderzania w niewierzących, walka o prawdę zapominająca o najważniejszym przykazaniu, przykazaniu miłości... Wybieranie z Ewangelii tego co wygodne. Jak dziecko wyjadające z sernika ulubione rodzynki, a resztę zostawiające innym....
Muszę uważać, by takim chrześcijaninem się nie stać....
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.