Dobry pretekst żeby skrzywdzić? Całkiem często wykorzystywany.
Żydzi usiłują Jezusa zabić, bo... No właśnie: dlaczego? Bo narusza ustalony porządek religijny? Bo głosząc co głosi, zwłaszcza to, że jest Synem Bożym, zagraża poważnie religii Izraela? Przecież gdyby nie był tym, za kogo się podawał, Jego nauczanie szybko poszłoby w zapomnienie. Czemu zaraz zabijać?
Odpowiedź znajdujemy w pierwszym czytaniu, z Księgi Mądrości. „Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny: sprzeciwia się naszemu działaniu, zarzuca nam przekraczanie Prawa, wypomina nam przekraczanie naszych zasad karności. Głosi, że zna Boga, zwie siebie dzieckiem Pańskim. Jest potępieniem naszych zamysłów, sam widok jego jest dla nas przykry, bo życie jego niepodobne do innych i drogi jego odmienne (...).
Uderzające są w tym szczególnie dwa powody: „bo nam niewygodny”, bo „sam widok jego jest dla nas przykry”. To, abstrahując nawet od Jezusa i Jego misji, dość częste powody, główne powody, dla których ludzie żywią morderczą złość wobec bliźnich. Nic wielkiego, nic konkretnego, ale uwierają, więc zniszczyć...
A ja? Wokół mnie nie brak ludzi, którzy mnie jakoś uwierają. Muszę się pilnować, by negatywne uczucia, na które nie mam wpływu, nie przesłoniły mi rozumu i nie wpłynęły na moje postępowanie, na które już przecież wpływ mam. Nie chcę stać się człowiekiem, który usuwa niewygodnych. Wszak Chrystus kazał mi wszystkich kochać. Niewygodnych też.