Nie samotnie. Ale podejmując swoje wyzwania.
Piotr słysząc wyzwanie, by pójść za Jezusem aż na krzyż, pyta o Jana: „Panie, a co z tym będzie?” A Jezus odpowiada: „Jeżeli chcę, aby pozostał, aż przyjdę, to cóż tobie do tego? Ty pójdź za Mną!”.
Nie pytaj, jakie plany ma Chrystus wobec twoich przyjaciół. Idź drogą, którą tobie wyznaczył. Tak chyba czytać może tę scenę człowiek młody, odkrywający swoje powołanie.
A człowiek w wieku średnim? A starzec który już swoje życie tak czy inaczej przeżył? Odnaleźć w tej scenie może wyzwanie, by nie zazdrościć innym ich dróg. Każdy powołany ma swoją własną. Wyjątkową, niepowtarzalną. I na tej drodze ma pomóc Bogu zrealizować Jego plany.
Nie liczy się więc tak bardzo, co w życiu osiągnąłeś. Raczej jak zrealizowałeś swoje powołanie. Z tym pierwszym najważniejszym na czele: kochać. W takich okolicznościach, w jakich życie cię postawiło...