To jest może najtrudniejsze. Dostrzeżenie tej konieczności współpracy, komunii. Że nie wystarczy, że ja sama, w jakimś odcięciu się od innych.
Strzeżcie się. Wy. My się strzeżmy. Bo te wszystkie słowa nie są skierowane do jakichś „onych”, to nie jacyś oni mają zrobić to i to, choćby najsłuszniejsze. My. Nawet nie ja, ale my, razem.
To jest może najtrudniejsze. Dostrzeżenie tej konieczności współpracy, komunii. Że nie wystarczy, że ja sama, w jakimś odcięciu się od innych, w jakiejś samowystarczalności przesiąkniętej pychą będę dokonywać rzeczy dobrych i wielkich…
Jezus mówi nam dzisiaj: zróbcie po prostu to, co słuszne, oddajcie cezarowi i Bogu.
Jak tu uwierzyć dzisiaj, że da nam, o co zgodnie prosimy – że my wszyscy będziemy nasyceni łaską: o świcie (czyli jeszcze zanim cokolwiek się zacznie albo po ciemnej, nieprzespanej nocy).