Instrukcja obsługi - adoracja

On chce wiedzieć, co się dzieje w Twoim życiu, nie tylko z tej racji swojej Boskiej wiedzy, ale dlatego, że powiesz Mu o tym jak swojemu Przyjacielowi.

Reklama

 „Lustereczko, powiedz przecie, któż jest najpiękniejszy w świecie?” Któż z nas nie zna tych bajkowych słów i odpowiedzi na nie. Mało tego, któż z nas nie chciałby czasem usłyszeć czegoś takiego – „Ty jesteś najpiękniejsza, najpiękniejszy!” Chcesz? A więc zapraszam na adorację!

Słowa

Samo słowo adoracja (łac. adoratio) składa się z 2 członów: ad (do) + oratio (modlitwa). A więc ni mniej, ni więcej, niż „do modlitwy”. Niestety, tak często adoracja może kojarzyć się z nudą i dłużyzną, albo różnej maści akcjami liturgicznymi i paraliturgicznymi, typu litanie, różańce, etc. Tak naprawdę jednak chodzi o coś głębszego, o coś bardziej podstawowego. Żeby zrozumieć o co chodzi polecam lekturę psalmu 63. „Boże, Ty Boże mój, Ciebie szukam; Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak zeschła ziemia, spragniona, bez wody. W świątyni tak się wpatruję w Ciebie, bym ujrzał Twoją potęgę i chwałę” (Ps 63, 2n). Czas spędzony na adoracji to właśnie takie poszukiwanie i wpatrywanie się w Boga. I właśnie to jest na niej najważniejsze. Oto stoi przed Tobą Twój Bóg. A Ty możesz robić, co tylko chcesz, jednocześnie będąc pewnym, że On tutaj, przy Tobie naprawdę jest. Chodzi o to, aby ujrzeć Jego potęgę i chwałę. Wcale nie o wypowiadanie tysięcy słów.

Bóg jest przed Tobą, przed Twoimi oczami. I co tu robić? W tym kontekście przychodzą mi na myśl słowa jednej z piosenek religijnych: „nie musisz mówić nic, odpocznij we Mnie, czuj się bezpiecznie; pozwól kochać się, Miłość pragnie Ciebie”. Właśnie to może i powinno być treścią adoracji – bycie przed Nim, w Jego obecności. Swego czasu Benedykt XVI wspominał o adoracji jako o pocałunku. Nie da się ukryć prawdziwości tych słów. O ile jednak efekty pocałunku widać od razu, o tyle co do adoracji można mieć wątpliwości. Zanim przecież skupimy się na Bogu zdąży nam przez głowę przelecieć tyle spraw, tyle myśli, problemów, które zdają się przysłaniać Boga. Przecież to nie ma sensu, lepiej dać sobie spokój! Jeśli tak myślisz, znaczy to, że jesteś na dobrej drodze – poczekaj, coś już się zaczyna dziać, nie opuszczaj Jezusa w tej chwili, zostań z Nim jeszcze choć przez kilka minut. Początkowe trudności czy rozproszenia są etapem wstępnym do cieszenia się Bogiem i skupienia na Nim. Zresztą Jezus obecny w Eucharystii na pewno nie obraża się z tego powodu, że znalazłeś dla Niego chwilkę. Także i z tych myśli przelatujących przez głowę można uczynić modlitwę. Przecież nie tylko nam, ale i Bogu „nic, co ludzkie nie jest obce”. On chce wiedzieć, co się dzieje w Twoim życiu, nie tylko z tej racji swojej Boskiej wiedzy, ale dlatego, że powiesz Mu o tym jak swojemu Przyjacielowi.

Po wstępnych trudnościach wreszcie, prędzej czy później przyjdzie taki czas, kiedy zrozumiesz, co psalmista miał na myśli, mówiąc: „gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia. Mnie zaś dobrze jest być blisko Boga, w Panu wybrałem sobie schronienie, by opowiadać wszystkie Jego dzieła” (Ps 73, 25b. 28). Pozostaje tylko cieszyć się Bogiem i być z Nim, bez żadnych słów

Gesty

Myśląc o gestach właściwych adoracji nie mam wcale na myśli postawy ciała. Nie ona jest bowiem najważniejsza. Najważniejsze jest... spojrzenie. Właśnie tak. Nie po to Bóg staje przed naszymi oczyma w kawałku chleba, żebyśmy teraz owładnięci manią własnej grzeszności i niegodności spuszczali przed Nim wzrok. Gdyby Bóg chciał się przed nami ukryć na pewno nie zgodziłby się na szaleństwo Wcielenia. A skoro On „wystawia się na widok publiczny” wypada korzystać z tego dobra. Żyjąc w kulturze obrazu warto pamiętać o tym, że na własne oczy możemy oglądać Boga pod zasłoną chleba. A to spojrzenie rzeczywiście jest czymś w rodzaju spoglądania w lustro. Popatrz na Jezusa. Na ile dziś jesteś do Niego podobny, na ile chcesz być do Niego podobny? I choć monstrancja i hostia to nie magiczne lusterko, na pewno, jeśli wytężysz słuch wiary usłyszysz – „Ty jesteś najpiękniejsza, najpiękniejszy na całym świecie!”


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • maria
    17.11.2011 12:14
    Kiedyś Jezus ukryty w Hostii był dla mnie odległy.Podczas wystawienia Najświętszego Sakramentu spuszczałam wzrok,bo tak robili to inni.Dziś wpatruje się błagalnie,cierpliwie,odważnie lecz z pokorą, że On patrzy i widzi moją radość poplątaną z lękiem i niedowierzanim na spotkanie z Nim.
    Dziękuję o. Witko i o.Pacyfikowi oraz ludziom, dzięki którym znalazłam się na Mszy św.o uzdrowienie.Jezus nie narzuca się,jest Drogą i Tajemnicą do mojej wiary i wewnętrznego uzdrowienia.Panie Jezu ,umocnij moją wiarę.
  • gut
    17.11.2011 12:39

    Biblijne uzasadnienie Adoracji jest we fragmencie Ewangelii gdzie św. Jan kładzie głowę na piersi Jezusa, kiedy my jesteśmy na adoracji to, to jest właśnie ten moment, kładziemy swoją głowę na piersi Jezusa. Polecam C.Reivas.

  • baranek
    17.11.2011 13:34
    O.Daniel Ange w którejś ze swych wspaniałych książek opowiada taką historię:
    Młodszy 4-letni braciszek pyta starszego (5 lat), czym jest adoracja. Starszy odpowiada:"widzisz, to nic trudnego. Idziesz sobie do kościoła, siadasz wygodnie w ławce i...pozwalasz się uwielbiać Jezusowi!"
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama