Spocznij!

Osoba osuwa się na ziemię i leży plackiem na posadzce. Część ludzi rzuca się na ratunek, a część uspokaja: „Zostawcie ją: spoczęła w Duchu Świętym”.

Reklama

Trup ściele się gęsto

Scena z filmu Dokowicza i Bodasińskiego „Duch”. Ojciec Antonello, na co dzień pracujący w brazylijskich slumsach, maszeruje ulicą São Paulo. Nakłada na ludzi ręce, a ci padają na asfalt. Jeden za drugim. „Kiedy osoba jest dotknięta mocą Ducha Świętego, przeżywa wielkie odprężenie” – opowiada włoski kapłan. – „Pada na ziemię, czuje się przytulona przez Boga, bezpieczna jak dziecko w ramionach matki lub ojca. Towarzyszy temu intensywne działanie Ducha Świętego w głębi serca. Prawdziwy odpoczynek w Duchu leczy rany wewnętrzne, zranienia emocjonalne z przeszłości”. „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie” – przypomina św. Paweł. Pamiętajmy, że ostatecznym argumentem są – jak zapowiedział Jezus – owoce. Zjawisko spoczynku w Duchu jest świeże i trzeba czasu na spokojne rozeznanie. Sam byłem przez lata niebywale sceptyczny. Badałem, czytałem, przyglądałem się, rozmawiałem z dziesiątkami osób, które przeżyły to doświadczenie i – piszę to z pełną odpowiedzialnością – nie spotkałem dotąd osoby, która po takim doznaniu odwróciłaby się od Boga. Widziałem za to ludzi, którzy wracali do sakramentów Kościoła, gimnazjalistów lgnących do wspólnot, chorych, dla których moment upadku był początkiem procesu uzdrowienia, osoby zdecydowane po takim kilkuminutowym doświadczeniu przebaczyć ludziom, którzy boleśnie zranili je w przeszłości. Więc – pytałem często wbrew sobie – może to rzeczywiście „odgórne” dotknięcie? Oczywiście najbezpieczniejszą sytuacją dla sceptyków wrzucających podobne zjawiska do pudełka z napisem „Danger” (niebezpieczne) byłaby ta, którą znalazłem w Biblii wydanej w latach 70. Przy 12. rozdziale 1 Listu do Koryntian, czyli w poradniku „charyzmaty dla średnio zaawansowanych”, znalazłem przypis: „Chodzi o dary, które zanikły w pierwszych wiekach chrześcijaństwa”. I tu pojawia się problem. Dary nie zanikły. – Dziś już wiemy, że potrzebne jest przebudzenie Ducha i to już nikogo nie dziwi. A jeszcze kilkanaście lat temu ludzie dzwonili do kurii: „Co się tam u nich wyprawia! Oni wywołują Ducha Świętego!” – śmieje się s. Bogna Młynarz, doktor teologii duchowości. Ważna uwaga: „Spoczynek” nie jest charyzmatem. Nie wymienia go św. Paweł, nie mieści się w definicji charyzmatu pojmowanego jako 5 x D: „Dar darmo dany dla drugiego”. – Kiedyś włączyłem uczniom na religii film „Duch” – wspomina Michał Olszewski, sercanin, egzorcysta. – Byli pod ogromnym wrażeniem. Kiedy wychodziliśmy po filmie, zauważyłem, że jedna z dziewcząt jest bardzo przybita. Zapytałem ją: „Co ty taka smutna jesteś?”. Okazało się, że ojciec odszedł, została z mamą. Była przytłoczona ogromnym smutkiem. Płakała. Zapytałem dyrektorki: „Mogę porozmawiać z uczennicą w pani gabinecie?”. Zgodziła się. Zaproponowałem dziewczynie: „Chcesz? Pomodlę się, by Bóg cię pocieszył”. Kładę na nią rękę, zaczynam się modlić, a ona fik – spoczynek. „No nic – mówię – niech Pan Bóg podziała, niech ją leczy”. Wstała. Powiedziałem: „Nie przejmuj się, będzie dobrze, możesz teraz trochę płakać, trochę się śmiać. Jak mama zapyta, czemu płaczesz, powiedz, że cię chłopak rzucił, a jak będzie pytać, dlaczego się śmiejesz, powiedz, że masz dobry dzień. To jakoś tam przejdzie”. I położyłem jej rękę na głowie, zrobiłem krzyżyk, a ona fik na ziemię. (śmiech) Drugi raz. Gdyby ktoś wszedł, stwierdziłby, że ks. Michał molestuje dziecko.

Minęły lata. Ostatnio dowiadywałem się, co u tej dziewczyny słychać. Okazało się, że był to początek jej zaangażowania w Kościół. Opowiadała, że doświadczyła wówczas mocy żywego Boga. Najpierw dołączyła do grupy Małych Misjonarzy, później zaangażowała się w działające przy parafii grupy apostolskie. Naprawdę wierzę w to, że istnieje prawdziwy spoczynek jako dar Ducha. Widziałem to setki razy. Wczoraj modliłem się nad niezwykle zbuntowanym siedemnastolatkiem. Przyprowadziła go zrozpaczona matka. Rzucał szyderstwem, jadem, kpił z duchowych rzeczywistości. Nałożyłem na niego ręce, modlitwą związałem duchy szyderstwa i nagle zobaczyłem, że on – ku swojemu zdumieniu – przestał szydzić. Zaczął się chwiać, być bezwładny. Duch zaczął mocno działać w jego sercu.

Demoniczna podróba?

To, że pod Bramą Floriańską wiszą bohomazy imitujące „Słoneczniki”, nie oznacza, że nie istnieje oryginał – zapierające dech w piersiach płótno Van Gogha. – Oczywiście jak zawsze w rzeczywistości duchowej mamy też czasem do czynienia z udawaniem, zwykłą pokazówą, zdarzają się upadki związane z emocjami czy nawet – sporadycznie – działaniem złego ducha, który małpuje przecież dobre dzieła Boże – podsumowuje ks. Olszewski. – Ale to niewielki margines nieprzekreślający w żadnym stopniu prawdziwości zjawiska. Mogę szczerze powiedzieć, że od chwili gdy sam doświadczyłem przed laty takiego spoczynku, moje kapłaństwo odnowiło się. Bo to moment, w którym Bóg pozwala nam doświadczyć w wyjątkowy sposób swej obecności. W spoczynku możemy odczuć Jego bliskość, miłość. – Po czym poznać, że spoczynek w Duchu jest udawany? – pytam ks. Rafała Jarosiewicza, który przygotowuje właśnie książkę na ten temat. – To proste – odpowiada. – Po siniakach. Nigdy nie widziałem, by w czasie interwencji Ducha Świętego komukolwiek stała się krzywda. Na większości rekolekcji, które prowadzę, ten znak Bożej obecności objawia się. Dlaczego tak bardzo widzę w tym miłość Boga i Jego troskę o nas? Poznaję po owocach. Kiedy w poprawczaku, w którym pracowałem w Koszalinie, oglądaliśmy film „Duch”, nie myślałem, że kilka miesięcy później chłopaki na jednej z lekcji zapytają, czy to możliwe, by takie doświadczenie było ich udziałem. Powiedziałem w prostocie serca, że Duch Święty przychodzi jak chce i kiedy chce, ale zawsze przychodzi, gdy jest wzywany. Wstał jeden z uczniów: „To może się ksiądz nade mną pomodlić?”. Widziałem wzrok wszystkich i pytanie: co teraz? Chłopak był wielkim facetem, dobrze zbudowanym i najwyraźniej chętnym, by zobaczyć, czy ten spoczynek w Duchu Świętym to nie jakaś „ściema”. Położyłem ręce na jego głowie i z całą klasą modliliśmy się, tak jak kto umiał. W pewnej chwili ten człowiek osunął się na ziemię. Nastała głęboka cisza. Wszyscy patrzyli, niektórzy trochę z niedowierzaniem, inni pełni zachwytu, jeszcze inni pytali: jak to możliwe? Po kilku chwilach ów chłopak wstał. Był poruszony. Po tym spoczynku kolejni wychowankowie poprawczaka ustawiali się do modlitwy. Jedni byli wzruszeni, inni zszokowani. Jak to się skończyło? Większość poprosiła o spowiedź z całego życia!

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Październik 2017
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama