Historia choinki: Od św. Bonifacego do Edisona

Zwyczaj przystrajania drzewka na Boże Narodzenie zawdzięczamy Niemcom. Tradycja każe uważać za "wynalazcę" choinki św. Bonifacego (zm. 754). Również bombki choinkowe wymyślili Niemcy. Elektryczne lampki i sztuczne drzewka to już innowacje Amerykanów.

Reklama

Nawracając pogańskie ludy niemieckie św. Bonifacy ściął potężny dąb uważany przez Germanów za święty. Upadające drzewo zniszczyło wszystkie rosnące obok krzaki. Ocalała tylko mała jodełka. – Widzicie, ta mała jodełka jest potężniejsza od waszego dębu. I jest zawsze zielona, tak jak wieczny jest Bóg dający nam wieczne życie. Niech ona przypomina wam Chrystusa – zakończył swe kazanie misjonarz.

To oczywiście tylko legenda. A jak było naprawdę?

Misja świętego Bonifacego

Na początku VIII wieku cała Europa na zachód od Renu była już chrześcijańska. Wszędzie tam, gdzie wcześniej istniało Cesarstwo Rzymskie, powstawały kościoły i klasztory. Na terenie dzisiejszych Niemiec środkowych i wschodnich żyły natomiast plemiona pogańskie. Odważni misjonarze zapuszczali się w niedostępne niemieckie lasy i próbowali nawracać pogan. Największe sukcesy odnosił mnich z Anglii, Winfryd, znany lepiej pod zakonnym imieniem Bonifacy. Po męczeńskiej śmierci z rąk pogan został kanonizowany. Dziś zwany jest Apostołem Niemców.

Ówczesny Kościół, nawracając pogan, chętnie korzystał z ich zwyczajów, nadając im nową, chrześcijańską treść. Ewangelizacja przebiegała dzięki temu dużo łatwiej. Kościoły budowano więc często w miejscach "świętych" gajów, a obchody chrześcijańskich świąt łączono z pogańskimi tradycjami.

W VIII wieku ludy zamieszkujące dzisiejsze Niemcy oraz Skandynawię wierzyły w kosmiczny związek ziemi i nieba poprzez drzewo będące osią świata. Wszechświat był, według tych wierzeń, podtrzymywany przez gigantyczny jesion zwany Yggdrasill, na którego gałęziach zawieszone są gwiazdy, Księżyc i Słońce. Na znak czci dla kosmicznego drzewa ozdabiano gałęzie drzew podczas obrzędów. W zimie ozdabiano drzewa, które pozostawały zielone, czyli iglaste.
Niewykluczone, że św. Bonifacy starał się nadać tym obrzędom nową, chrześcijańską treść, w której wiecznie zielone drzewo oznacza życie wieczne, a światło, którym je przyozdabiano – Chrystusa.

Słowiańskie podłaźniki

Zwyczaj przynoszenia w zimie zielonych gałęzi do domu i dekorowania ich był popularny nie tylko na terenie dzisiejszych Niemiec, ale także w Skandynawii i na ziemiach polskich.

W Polsce południowej do XIX wieku nad stołem wigilijnym wieszano obręcze starych sit owinięte sosnowymi gałązkami albo tarcze uplecione ze słomy, także ozdobione zielenią. Wieszano na nich ciastka domowej roboty, jabłka, orzechy, łańcuchy oraz inne wykonane w domu papierowe ozdoby i wycinanki z opłatka oraz duży, barwny, sklejony z opłatków "świat".

Przystrój taki nazywano podłaźnikiem albo sadem. Wierzono, że chroni on od nieszczęść i chorób, przynosi dobrobyt, zapewnia zgodę i miłość w rodzinie. Wyschniętego podłaźnika nigdy nie wyrzucano. Jego pokruszone, drobne cząstki dodawano do karmy zwierzętom albo zakopywano w bruzdach zagonów na urodzaj.


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Grudzień 2017
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie...

Reklama