Niedziela Chrztu Pańskiego (B)

Siedem homilii

Reklama

Przyjaźń z Bogiem przez chrzest

ks. Leszek Smoliński

Minęło już trochę czasu od chwili, gdy nasi rodzice zanieśli nas do kościoła, byśmy tam mogli otrzymać pierwszy z sakramentów rozpoczynający wspaniałą życiową przygodę przebywania w przyjaźni z Bogiem. Ponieważ jednak nie szanujemy tego, co przychodzi nam łatwo, bez wysiłku, dlatego jakże często nie doceniamy faktu, że zostaliśmy ochrzczeni. Jednak dla wielu rodziców chrzest przestaje być oczywistością, którą trzeba „załatwić” zaraz po narodzinach dziecka. Staje się raczej rytuałem, formalnością i z konieczności – w związku z takim sposobem myślenia – pewnym uproszczeniem. Z danych wynika, że coraz mniej Polaków decyduje się na chrzest swoich dzieci. Przez ostatnie piętnaście lat (1990 do 2014) liczba chrztów zmniejszyła się prawie o dwieście tysięcy.

Żeby zrozumieć wartość chrztu, trzeba na niego spojrzeć w duchu wiary. Dzięki przyjęciu tego sakramentu człowiek otrzymuje prawa, których realizacja daje mu optymalne możliwości wypełnienia woli Bożej w życiu, zdobycia nagrody wiecznej, a przede wszystkim zrealizowania swego powołania życiowego. Przez chrzest człowiek staje się bowiem dzieckiem Bożym i zyskuje udział we wszystkich darach Bożych. Ochrzczony podaje swoją dłoń Bogu, który prowadzi go w ciemnościach życia. Chrzest nie oznacza więc zasadniczo zmiany samego człowieka, jest to raczej nowa droga życia, droga przymierza, na której nie jest on zdany tylko na samego siebie, ale prowadzi go Jezus – nasza droga, prawda i życie.

W dzisiejszej Ewangelii mamy opisane trzy istotne dla nas fakty: pierwszy fakt to przedstawienie przez Jana Chrzciciela Chrystusa, jako Tego, który jest ważniejszy od niego i który będzie chrzcił Duchem Świętym; drugi fakt to objawienie się Boga w Trójcy Jedynego i niezapomniane słowa: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”; trzeci fakt: nad Jezusem ukazała się gołębica, która jest symbolem Ducha Świętego. Mamy więc trzy Osoby: głos Ojca z nieba, moc Ducha Świętego i Chrystusa przyjmującego chrzest. Chrzest w Jordanie jest więc czasem Bożego objawienia, które dokonuje się przez słowa i znaki. One faktycznie objawiały, kim jest Jezus.

Nas jednak ciągle intryguje inne jeszcze pytanie: dlaczego Chrystus chciał się ochrzcić? Przecież do Jana Chrzciciela przychodzili zasadniczo grzesznicy, których on, przez chrzest z wody, oczyszczał z grzechów. Dlaczego więc Chrystus przyjął chrzest, skoro był wolny od jakiegokolwiek grzechu? Czy naprawdę wolny? Przecież Jezus wziął na siebie świadomie i dobrowolnie grzechy wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i żyć będą na ziemi. A to znaczy, że Zbawiciel stał się największym grzesznikiem. Tyle, że nie z powodu swoich win, lecz dlatego, że wziął na siebie nasze – nawet najcięższe – grzechy. Stał się naszym Odkupicielem, Wybawcą.

Jezu, który wziąłeś na siebie wszystkie słabości moje i całego świata, prowadź mnie drogą do dojrzałego przeżywania swojego życia. Spraw, bym stawał się świadomym chrześcijaninem, który ma oczy i uszy otwarte na głos i działanie Ducha Świętego.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Styczeń 2018
N P W Ś C P S
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Reklama

Pobieranie...

Reklama