4. Niedziela zwykła (A)

Pięć homilii

Reklama

Podążać drogą błogosławieństw

ks. Leszek Smoliński

W 1917 roku Matka Boża objawiła się trojgu pastuszkom w portugalskim miasteczku Fatima. Objawienia te, które są jednym z najważniejszych wydarzeń religijnych XX wieku, odbiły się wielkim echem w całym świecie chrześcijańskim. Maryja powierzyła swe orędzie wiejskim dzieciom. W ten sposób Bóg spełnia swe obietnice: „Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie... Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. I przypomina wieczne prawdy ewangeliczne, posługując się osobami najbardziej niewinnymi i – mogłoby się wydawać – najbardziej niekompetentnymi.

Ewangeliczne błogosławieństwa to droga, która prowadzi do królestwa niebieskiego. Tę prawdę potwierdza Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Wiary nie da się też sprowadzić do kilku banalnych stwierdzeń, dewocyjnych zachowań – dalekich od prawdziwej pobożności – czy pseudoreligijnych wieców z symbolami religijnymi w tle. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Chrześcijaństwo to nie historia, folklor czy jakaś przeszłość z czarnymi lub czerwonymi kartami, usiana szeregiem białych plam. Dobrą wskazówką w rozumieniu chrześcijaństwa stanowią słowa św. Jan Pawła II, wypowiedziane w czasie pielgrzymki do Ojczyzny w 1999 roku w przesłaniu do Konferencji Episkopatu Polski. Papież przypomniał, że istotą apostolatu wszystkich członków Kościoła jest szerzenie prawdy o miłości Boga: „Kazanie na Górze jest programem dla całego Kościoła. Wspólnota Nowego Przymierza urzeczywistnia się, gdy opiera się na prawie miłości wpisanym w każde ludzkie serce. Ewangeliczne błogosławieństwa stanowią niejako konkretyzację tego prawa, a zarazem dają gwarancję prawdziwego i trwałego szczęścia”.

Chrześcijanin wspina się więc z Chrystusem na Górę Błogosławieństw. To program na całe życie. Nie wystarczą więc tylko intelektualne rozważania czy teoretyzowanie na temat wiary. Potrzebne jest tworzenie więzi z Tym, który jest Miłością, a więc z Trójosobowym Bogiem – Ojcem, Synem i Duchem Świętym. Tylko tyle, albo aż tyle. Jak się okazuje, ten program ośmiu błogosławieństw wcale nie jest taki łatwy i nie zapewnia szybkich sukcesów. Jest natomiast wymagający, ale za to zapewnia prawdziwe szczęście. Co więcej, jest zachętą dla każdego, kto przyjął chrzest, a więc nie tylko dla wybranych i wyselekcjonowanych ludzi z zamkniętego kręgu wtajemniczonych.

A jak być świadkiem wiary, która działa przez miłość? Wystarczy każdego dnia podzielić się nią z innymi. Niekoniecznie w sposób nachalny i widowiskowy, ale w cichy, może niewidoczny dla innych. Okazje same się znajdują, bo przecież tylu głodnych miłości mieszka na naszym ziemskim globie. To jednak nie wszystko. Ta miłość ma wypływać z serca, w którym zakiełkowało słowo Boże i w którym narodziła się autentyczna wiara, to znaczy więź z Tym, który jako jedyny jest Pełnią. Inaczej, owe deklaracje miłości i zewnętrzna działalność okażą się jedynie pustym aktywizmem, który do chrześcijaństwa ma się jak przysłowiowa pięść do nosa.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama