Modlitwa jest czekaniem

Wśród pustyń hałasu, zabiegania, kolorowych bilbordów i haseł promocyjnych poszukuję oaz ciszy, spokoju i milczenia. By napełnić się Bogiem...

Reklama

W biegu codzienności zatrzymuję się na hasło ADWENT. Pojawia się ono w atmosferze kapryśnej grudniowej aury, której jak promieni słońca brakuje codziennej pogłębionej modlitwy – dialogu serc z Bogiem trójjedynej Miłości.

Kolejny raz w życiu uświadamiam sobie, że adwent to oczekiwanie. Dlatego pragnę otwierać się na nowe powiewy Ducha Świętego, który jako Pocieszyciel i Duch Prawdy przekonuje świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie. Z tęsknotą w sercu, pełnym nadziei, powtarzam:

Czekam na Ciebie, Jezu mój mały,
ciche błagania ku niebu ślę.
Twojego przyjścia czeka świat cały,
sercem gorącym przyzywam Cię.
Mam świadomość, że również ze mną
Świat na Ciebie czeka Panie,
jak na sen zmęczony dzień
Tak jak miłość na spotkanie,
jak na deszcze kwiatów cień.

Biegnę na oślep i jestem zmęczony, idę i zatrzymuję się. Gdzieś głęboko w sercu skrywam pragnienie owocnego oczekiwania na Najważniejsze Dziecko, jakie kiedykolwiek pojawiło się w dziejach świata. A Bóg każdego dnia daje mi wiele znaków łaski, które w blasku roratnich lampionów nabierają nowego znaczenia. Odkrywam Boga adwentowej nadziei, oczekując wraz z Maryją na największy cud Jej życia i zawierzenia Temu, którego „miłosierdzie z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją”.

Czas czekania może być różnie wykorzystany. Niektórzy pracowicie zabiegają o jak najszybsze spełnienie nadziei. Inni zaś liczą na szczęśliwy traf, zbieg okoliczności, łut szczęścia. Wtedy wszystko dobrze pójdzie, ułoży się po ich myśli. Ale pytanie, czy jedynie w optyce zimnych, ludzkich kalkulacji czy zgodnie z wolą Bożą? Wśród pustyń hałasu, zabiegania, kolorowych bilbordów i haseł promocyjnych poszukuję oaz ciszy, spokoju i milczenia. By napełnić się Bogiem, jak Maryja w zaciszu domku nazaretańskiego. I zanieść tę dobrą nowinę do potrzebujących, podążając wraz z Maryją z konkretem czynów do Elżbiety. W ten sposób stanę się budowniczym „cywilizacji służby”, która wychodzi na peryferia dostrzegając głodnych miłości, współczucia, zrozumienia.

Ojciec, który przemówił do nas przez Syna, pragnie być wielbiony w duchu i prawdzie. Każdego dnia daje nam znaki swej zbawczej obecności, które można odczytać oczyma wiary. Dzięki modlitwie, która wyostrza ten wzrok, uświadamiam sobie, że najpiękniejsze znaki adwentowej nadziei są zawsze przede mną. One nie tylko nadając sens mojemu życiu, relacjom z Bogiem i bliźnimi, pozwalają na lepsze poznanie samego siebie, ale przede wszystkim kierują nas ku wieczności. Duch Święty, który działa przez modlitwę, pozwala oczekiwać w pokornej nadziei, która jest pełna realizmu. Moje zaangażowanie i uczciwa praca ma wypływać z Bożego natchnienia, rozeznawania woli miłującego Ojca. Jeśli natomiast moja adwentowa nadzieja będzie połączona ze sferą nierealistycznych marzeń, oderwanych od moich możliwości postanowień, to poskutkuje to goryczą, rozczarowaniem i porażką.

Trwając na modlitwie wraz z całym Kościołem, ożywiam w swoim sercu z pomocą Ducha Bożego tęskne wołanie:

Marana tha, przyjdź Jezu Panie,
w Swej chwale do nas zejdź!
Marana tha, usłysz wołanie,
gdy się wypełnią wieki!
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama