Kamienowanie św. Szczepana
Kamienowanie św. Szczepana
Obraz Luigi Garziego
Wikimedia /PD

Narodziny dla nieba

Brak komentarzy: 0

Andrzej Macura

publikacja 16.12.2019 00:00

Garść uwag do czytań na święto świętego Szczepana – II dzień świąt Bożego Narodzenia – z cyklu „Biblijne konteksty”.

Prawda, ze teraz już lepiej widać o co chodzi i na co tak się słuchający Szczepana oburzyli? Ale Może po kolei...

  • Synagoga Libertynów, Cyrenejczyków itd...  Prócz pierwszego określenia są to wszystko dane geograficzne; skąd pochodzili członkowie owej synagogi. Libertyni zaś, to wedle tłumaczeń biblistów, najprawdopodobniej cesarscy wyzwoleńcy; czyli dawni żydowscy niewolnicy. Stąd nazwa. Wzmianka o ich synagodze jest o tyle ciekawa, iż oznacza, że jakoś odcinali się od mieszkańców Jerozolimy i mieli własne miejsce studiowania i nauczania Biblii.
     
  • Szczepan trafia przed Sanhedryn z ich właśnie inicjatywy. Znaczy to coś czy nie znaczy –  trudno powiedzieć, ale w każdym razie ilustruje częściej występująca prawidłowość, że ci, którzy nie uczestniczą bezpośrednio w wydarzeniach, bo na co dzień żyją gdzie indziej albo czym innym,  bywają bardziej zasadniczy i nieustępliwi niż ci, którzy z problemem znają jakoś bliżej.  
     
  • Fałszywi świadkowie... Nie do końca fałszywi. Bo ich zeznanie jest raczej „tylko” nie w pełni prawdziwe. Przez to wypaczające sens tego, co powiedział albo raczej mógł powiedzieć Szczepan.

    Warto zwrócić uwagę, że Jezus coś podobnego jak zeznają świadkowie  na pewno mówił. Mamy mowy o zburzeniu Jerozolimy w Ewangeliach. Faktem też jest, że lekceważył część żydowskich obyczajów. Co mówił Szczepan, a co zrozumieli słuchacze, to mogą już jednak być dwie różne sprawy. Jezus nie powiedział przecież, że O sam zburzy świątynią, ale że zostanie ona zburzona. A obyczajów – jak pokazało życie – nie zmieniał na siłę, a zmieniły  je siłą rzeczy serca tych, którzy w Niego uwierzą.

    Jak napisałem, nie wiadomo co mówił Szczepan. Z jego mowy też nic takiego co zeznają świadkowie nie wynika. To pewnie raczej przykład złośliwej interpretacji czyichś wypowiedzi. Obserwujemy to i dziś, w naszych dysputach, prawda?
     
  • Chyba najistotniejsze z punktu widzenia zrozumienia sceny... Wszystko najpierw wydaje się dziać dość spokojnie. Szczepan przemawia. Gdy oskarża słuchaczy o opór i zamknięcie na Ducha Świętego „zgrzytają zębami”: są źli, ale poza tym nic złego jeszcze się nie dzieje. Podobnie jak wcześniej – mieli pretensje, to poszli z nim do sądu. Dlaczego teraz porywają kamienie i kamienują go?

    „Widzę niebo otwarte i Syna Człowieczego, stojącego po prawicy Boga” – to zdanie wywołało taką ich reakcję. Otwarte niebo? Nic takiego. Można było powiedzieć, że ma omamy. Syna Człowieczego – czyli Jezusa – w niebie? Można było wyśmiać. Jednak Szczepan mówi, że Syn Człowieczy stoi po prawicy Boga. Czyli w miejscu zarezerwowanym dla następcy tronu. I to wywołało ich tak wielki gniew, że przeszli do rękoczynów. Szczepan po prostu w ich mniemaniu zbluźnił. Z Jezusa zrobił Króla w Niebie. Bożego Syna w dosłownym tego zwrotu rozumieniu. Boga. I to tłumaczy też, dlaczego na słowa Jezusa zatkali sobie uszy. Na znak, że nie chcą słuchać bluźnierstwa...
     
  • Znamienne są słowa modlitwy, które wypowiada Szczepan umierając. „Panie Jezu, przyjmij ducha mego!; „Panie, nie poczytaj im tego grzechu!”. Bardzo przypominają te słowa, które na krzyżu wypowiedział Jezus, prawda? I nawet stwierdzenie autora Dziejów Apostolskich „po tych słowach skonał” – przypominają opowiadanie o śmierci Jezusa. Szczepan idzie po prostu w Jego ślady. I podobne zacznie się dziać w życiu wielu chrześcijan: dla Jezusa oddadzą życie. Jak najdosłowniej.
oceń artykuł Pobieranie..