Chleb z nieba

Andrzej Macura

dodane 30.05.2013 00:29

Garść uwag do czytań na uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej roku C z cyklu „Biblijne konteksty”.

Chleb z nieba Henryk Przondziono /GN Wy dajcie im jeść....

Czytania uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej koncentrują się wokół Eucharystii. Zestawiając czytanie ze Starego i Nowego Testamentu można by nawet użyć schematu zapowiedź – wypełnienie; typ – realizacja. Ale chyba tylko do pewnego stopnia. Związek pierwszego czytania z Ewangelią wcale nie jest tak ewidentny.

1. Kontekst pierwszego czytania Rdz 14,18-20

Melchizedek, król Szalemu, wyniósł chleb i wino; a ponieważ był on kapłanem Boga Najwyższego, błogosławił Abrama, mówiąc: «Niech będzie błogosławiony Abram przez Boga Najwyższego, Stwórcę nieba i ziemi! Niech będzie błogosławiony Bóg Najwyższy, który w twe ręce wydał twoich wrogów!» Abram dał mu dziesiątą część ze wszystkiego.

Tajemnicza historia z Melchizedekiem, królem Szalemu, to epizod z życia patriarchy Abrahama (wtedy nosił jeszcze imię Abram). Ma miejsce już w ziemi, którą Bóg mu obiecał dać na własność, już po rozstaniu Abrama z jego bratankiem, Lotem. Abram próbuje jakoś ułożyć sobie życie w obcym otoczeniu. I czeka na spełnienie obietnicy, że będzie miał liczne potomstwo. Na razie nie ma jeszcze ani jednego dziecka.

Abram wtrąca się w wojnę lokalnych przywódców. Biblia nazywa ich królami, ale na pewno nie byli królami wedle naszych wyobrażeń. Jeśli Abram mógł ich pobić z grupą 318 swoich sług, to nie prezentowali wielkiej siły. A ruszył na nich, bo wcześniej pobili oni innych królów tego rejonu, w tym przywódcę Sodomy, w której mieszkał Lot. Zwycięzcy go uprowadzili. Abram ruszył mu na pomoc. Pobiwszy ich odzyskał łupy i oddał prawowitym właścicielom.  Właśnie dziękując mu za to dobrodziejstwo zjawia się u Abrama tajemniczy Melchiedek.

Kim jest? Jego imię tłumaczy się najczęściej jako „król sprawiedliwości”” albo „mój król sprawiedliwością”. Włada w Szalemie – przypuszczalnie mieście nazywanym później Jeruszalajim  czyli Jerozolimą. Biblia nazywa go królem, ale jednocześnie także „kapłanem Boga Najwyższego”. A przynosi Abrahamowi dość dziwny, bo skromny  dar: wraz z błogosławieństwem chleb i wino.

To, że Melchizedek jest zarówno królem jak i kapłanem dziwić nie musi. Zaskakuje jednak, że został nazwany kapłanem „Boga Najwyższego”. W języku Biblii oznacza to prawdziwego Boga, nie jakiegoś bożka. Czyli Boga Jahwe. Czyżby więc w czasach Abrama prawda o Bogu jedynym nie zanikła w powodzi politeizmu i bałwochwalstwa? Na to wychodzi. Autorzy biblijni przyjmują ni mniej ni więcej, że prawdziwemu Bogu oddawali cześć także ludzie nie związani z rodem Abrahama. Prawda, Bóg wybrał właśnie jego, przez niego (jego potomstwo, zwłaszcza Jezusa Chrystusa) Bóg zostanie poznany najlepiej jak to możliwe, a prawda o Bogu jedynym rozniesie się na cały świat. Ale nie wyklucza to możliwości, że i inni ludzie znali jakoś i czcili prawdziwego Boga. Piękna wskazówka dla chrześcijańskiego spojrzenia na inne religie.

Co Melchizedek ma wspólnego z Eucharystią? Dlaczego w Boże Ciało takie czytanie? Pierwsze co się nasuwa, to ten jego dar chleba i wina. Ale dostrzeżenie w tym zapowiedzi Eucharystii byłoby dość karkołomne. Musi być coś więcej.

I jest. Wytłumaczenie znaleźć można w Psalmie responsoryjnym śpiewanym po tym czytaniu. To fragmenty Psalmu 110. Przytoczmy je.

Ref. Jesteś kapłanem tak jak Melchizedek.

Rzekł Pan do Pana mego: „Siądź po mojej prawicy,
aż uczynię Twych wrogów podnóżkiem stóp Twoich”.
Pan rozciągnie moc Twego berła z Syjonu:
„Panuj wśród Twych nieprzyjaciół.

Przy Tobie panowanie w dniu Twojego triumfu,
w blasku świętości,
z łona jutrzenki zrodziłem Cię jak rosę”.
Pan przysiągł i nie będzie żałował:
„Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”.

 

Jezus powołuje się na ten psalm kiedy tłumaczy, że oczekiwany przez Żydów Mesjasz (czyli On sam) nie może być tylko potomkiem (synem) Dawida, skoro Dawid nazywa Go w tym psalmie Panem. Widząc w Psalmie 110 zapowiedź przyszłego Mesjasza zwrot „Rzekł Pan do Pana mego” trzeba przetłumaczyć jako „Rzekł Bóg Ojciec do Swojego Syna”. Jasne, Syn Boży był też wedle ciała potomkiem Dawida. Ale był też synem Boga. Stąd Dawid nazywa Go nie swoim synem, a Panem.

I w tym samym psalmie, który w tak oczywisty sposób można odnieść do Jezusa, pojawia się owo „Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka”. Jak rozumieć ten wzór? Jezus też jest, jak Melchizedek,  i królem i kapłanem. Jest królem nie tylko w scenie wyszydzenia przed sądem Piłata, gdzie ma koronę z ciernia. Jest tym, który wstąpiwszy do nieba zasiadł po prawicy Ojca, czyli przejął niejako władze w niebie. A kapłanem jest składając za cały świat ofiarę z samego siebie. Jedną ofiarę, która wystarczy na wieki. Ale która ciągle będzie się uobecniać w przynoszonych do ołtarza darach: chlebie i winie.

Temat kapłaństwa Jezusa, także w powiązaniu z Melchizedekiem, szeroko jest wyjaśniany w Liście do Hebrajczyków. Tu już nie miejsca na dalsze ciągnięcie tematu ale warto tam zajrzeć.

2. Kontekst drugiego czytania Kor 11,23-26

W pierwszym liście do Koryntian św. Paweł piętnuje różne grzechy chrześcijan tego miasta. Między innymi nieporządki panujące podczas sprawowania Eucharystii. W tym kontekście przypomina naukę o Eucharystii: że jest ona przypomnieniem tego, co stało się podczas Ostatniej Wieczerzy.

Ja otrzymałem od Pana to, co wam przekazałem, że Pan Jezus tej nocy, której został wydany, wziął chleb i dzięki uczyniwszy, połamał i rzekł: «To jest Ciało moje za was wydane. Czyńcie to na moją pamiątkę!» Podobnie, skończywszy wieczerzę, wziął kielich, mówiąc: «Kielich ten jest Nowym Przymierzem we Krwi mojej. Czyńcie to, ile razy pić będziecie, na moją pamiątkę!» Ilekroć bowiem spożywacie ten chleb i pijecie kielich, śmierć Pana głosicie, aż przyjdzie.

Święty Paweł daje dokładny opis tego, co najważniejsze. To słowa, które znamy z każdej Mszy, z Przeistoczenia (czy jak woleliby liturgiści – anamnezy). Zwraca uwagę, ze jest to właściwie pierwsze świadectwo na ten temat. Pierwsze, bo wedle opinii biblistów 1 List do Koryntian został napisany wcześniej, niż jakakolwiek Ewangelia. Co najmniej o kilkanaście lat.

Ostatnia Wieczerza to wydarzenie, którego symbolika i sens wymaga więcej wyjaśnień. Ale może już nie dziś. Kto chce może zajrzeć do napisanego przeze mnie znacznie wcześniej tekstu Bierzcie i jedzcie i do innych podlinkowanych tam artykułów.

Warto zauważyć w tym miejscu jeszcze jedno. Bez wnikania w szczegóły, wedle św. Pawła Eucharystia stanowi ważny element chrześcijańskiego życia. Świadczą też o tym Dzieje Apostolskie. Pojawiające się dziś czasem twierdzenie, że ważna jest modlitwa, a Eucharystia to jakiś wymysł katolików, nie wytrzymuje konfrontacji z tekstem Biblii. Tam Eucharystia  jest czymś zupełnie podstawowym, a nie dodatkiem, jakąś uroczystością sprawowaną raz do roku....

3. Kontekst Ewangelii Łk 9,11b-17

Rozmnożenie chleba, o którym opowiada dzisiejsza Ewangelia, umieszczone jest w pierwszej części Ewangelii Łukasza. To jedno z wydarzeń, które mają miejsca jeszcze podczas „Święta Ewangelii” w  Galilei. Pełen entuzjazm, zero trosk. Dzieją się wielkie cuda. Wszystko się udaje Dopiero potem, właściwie niebawem po tym wydarzeniu, zacznie się uświadamianie, że historia Jezusa nie zakończy się happy endem. Przynajmniej nie takim, jakiego spodziewali się jeszcze w tej chwili Jego uczniowie. I chyba tyle wystarczy. Kontekst raczej nie dostarcza jakiegoś specjalnego klucza do interpretacji tej ewangelicznej sceny.

Jezus mówił tłumom o królestwie Bożym, a tych, którzy leczenia potrzebowali, uzdrawiał. Dzień począł się chylić ku wieczorowi. Wtedy przystąpiło do Niego Dwunastu, mówiąc: «Odpraw tłum; niech idą do okolicznych wsi i zagród, gdzie mogliby się zatrzymać i znaleźć żywność, bo jesteśmy tu na pustkowiu». Lecz On rzekł do nich: «Wy dajcie im jeść!» Oni zaś powiedzieli: «Mamy tylko pięć chlebów i dwie ryby; chyba że pójdziemy i zakupimy żywności dla wszystkich tych ludzi». Było bowiem mężczyzn około pięciu tysięcy.

Wtedy rzekł do swych uczniów: «Każcie im rozsiąść się gromadami, mniej więcej po pięćdziesięciu». Uczynili tak i porozsadzali wszystkich. A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali tłumowi. Jedli i nasycili się wszyscy, a zebrano jeszcze z tego, co im zostało, dwanaście koszów ułomków.

4. Warto zauważyć

W swojej podstawowej warstwie historia z rozmnożeniem chleba to opowieść o dobrodziejstwie Jezusa. Ludzie są głodni, On daje im jeść. Zaspokaja jedną z podstawowych ludzkich potrzeb.  Na taką motywację wskazuje też początek tekstu. Jest tam mowa o tym, że Jezus opowiadał ludziom o Królestwie, a tych, którzy tego potrzebowali, uzdrowił.  Jest też mowa o tym, że słuchacze Jezusa potrzebowali nie tylko jedzenia, lecz i schronienia. Wątek potrzeby zapewnienia schronienia nie jest kontynuowany. Ale...

Chyba nie wolno zapominać, że cud rozmnożenia chleba jest odpowiedzią na konsekwencje pierworodnego grzechu. W Księdze Rodzaju Adam słyszy, że będzie musiał w pocie czoła zdobywać od ziemi pożywienie. Tu ludzie dostają chleb. Bez wysiłku. Prosto i bez najmniejszych komplikacji.

Coś więcej? W Ewangelii Marka pewną role odgrywa jeszcze liczba zebranych koszów ułomków. Dwanaście. Potem u tego Ewangelisty – podobnie jak u Mateusza – jest jeszcze drugie rozmnożenie chleba. Tłumaczy się, że pierwsze jest dla Żydów, drugie dla pogan. Czyli Jezus jest dla wszystkich. W opowieści Łukasza ta liczba nie gra jednak większej roli, bo opisał on tylko ten jeden cud rozmnożenia chleba.

Co to ma wspólnego z uroczystością Bożego Ciała? Egzegeci w tym kontekście zwracają uwagę na dwie sprawy. Po pierwsze na zachowanie Jezusa. „A On wziął te pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo i odmówiwszy nad nimi błogosławieństwo, połamał i dawał uczniom, by podawali ludowi”. Przypomina to ustanowienie Eucharystii. „Następnie wziął chleb, odmówiwszy dziękczynienie połamał go i podał mówiąc: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane: to czyńcie na moją pamiątkę!». Wziął, połamał, dawał. Tyle że za pierwszym razem odmówi błogosławieństwo, za drugim dziękczynienie. Gest jest podobny.

Po drugie Jezus mówi w tej scenie do swoich uczniów „wy dajcie im jeść”. Nie byli w stanie i Jezus o tym wiedział. To podsuwa myśl, że mogło chodzić mu o inny pokarm. Te dwa elementy opowiadania każą nam widzieć w tej scenie zapowiedź Eucharystii. Ważne: zapowiedź Eucharystii, nie samą Eucharystię.

Naciągane? Byłoby tak może, gdyby nie jeszcze jednak tradycja, którą sygnalizuje w liturgii tej uroczystości aklamacja przed Ewangelią. Pochodzi z Ewangelii św. Jana: „Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki” (J 6, 21).

Nie sposób omówić tu całej mowy eucharystycznej Jezusa z Ewangelii Jana. Warto jednak przypomnieć, że następuje ona prawie bezpośrednio po rozmnożeniu chleba (tym samym, bo mowa jest o pięciu chlebach i dwóch rybach) i nawiązuje do tego wydarzenia. I rozpoczyna się od pytania Żydów o znak. Mówią, że ich ojcowie jedli mannę na pustyni, a On co zrobi? Wtedy właśnie Jezus mówi, że to On jest prawdziwym chlebem, który zstąpił z nieba i to Nim trzeba się karmić. W Ewangelii Jana scena rozmnożenia chleba ma więc rys zapowiedzi Eucharystii bardzo wyraźny.

Jeśli na cud rozmnożenia chleba spojrzeć jako na zapowiedź Eucharystii to trzeba chyba dodać jeszcze jedno: Chleb, który zstąpił z nieba jest nam bardzo potrzebny do naszego duchowego wzrostu.

5. W praktyce