Miejsca uprzywilejowane

Ze wszystkich miejsc uprzywilejowanych najbardziej uprzywilejowanym jest liturgia.

Reklama

Są miejsca, gdzie słychać lepiej. Błogosławiony Jan Paweł II mówił nawet o geniuszu miejsca. Na czym ów geniusz polega trudno określić, bo w grę wchodzą czynniki bardzo subiektywne. Trochę na zasadzie pytania pani Marii. Dlaczego nasze dzieciaki tak chętnie jadą do tego Zasadnego. Nie wiem – odpowiedziałem – tam droga kończy się sto metrów poniżej domu.

Dlatego pytani o tę szczególną specyfikę miejsca zażenowani odpowiadamy „nie wiem”, wydobywając z serca i pamięci chwile, gdy nie mieliśmy wątpliwości Kto przemówił. Być może to nie przekona rozmówcy. Ale Pan Bóg, wtedy gdy mówił, też nie chciał przekonać naszych przyszłych rozmówców. Chciał przekonać nas. Mnie. Dlatego napiszę o trzech takich miejscach, gdzie mnie przekonał. Bez chęci przekonywania kogokolwiek.

Góry

Konkretnie pogranicze Beskidu Sądeckiego i Małych Pienin. Sewerynówka, rozpoznawalna na widokówkach po charakterystycznym wodospadzie. Choć dla mnie bardziej rozpoznawalna jest przez wybudowaną na rozstaju dróg kaplicę. Jedyne, co zostało z przedwojennego ośrodka wypoczynkowego Związku Nauczycielstwa Polskiego. Wtedy jej historii nie znałem. Chodziliśmy tam każdego dnia na Eucharystię. Pamiętam ten dzień. Wszyscy już wyszli, a mnie coś trzymało. Nie mogłem ruszyć się z miejsca. W uszach brzmiały natarczywe pytania. Pójdziesz? Zgadzasz się? Chcesz? Czułem się jak Jakub w uścisku z aniołem. Wiedziałem, że nie ustąpi.

Gdy wyszedłem z kaplicy na schodach czekała Babcia. Jakby wiedziała… To ona przecież podsunęła mi tę książkę. Już…?

Ludzie

O babci. Ale nie tej ze schodów kaplicy. Ostatni dom po kolędzie. Czerstwa staruszka o promiennej twarzy. Ileż na niej wypisane dobroci. Siedzimy tak sobie, a ja chłonę jej opowieść. Sycę się piękną polszczyzną. (Kto tę prostą kobietę nauczył tak pięknie mówić?) Przymykam oczy i widzę jak gestapo przychodzi do ich domu, całą biedę powojenną i tego małego chłopca, mówiącego do płaczącej na progu chałupy ciotki. „Ty nie płacz i nie rozpaczaj. Bo płaczem i rozpaczą nas nie wykarmisz. Ty masz być dzielna.” Widzę, jak chwyta niebożę i całuje w czoło. „Pan Bóg mi ciebie zesłał. Będę dzielna. Nie martw się. Wykarmię was.”

Czasem Bóg do kobiety przez dziecko przemówi. Potem przez kobietę do księdza.

Liturgia

Miejska parafia jakich wiele. Różniąca się być może od innych służbą liturgiczną z dobrymi tradycjami. Lektor wszedł na ambonę. Czytanie z Listu świętego Pawła do Rzymian. Tekst znałem na pamięć. W poprzedzającym tygodniu przeczytałem kilka razy przygotowując kazanie. Po pierwszym zdaniu poczułem w sobie drżenie. Słowa przeszywały świątynię z mocą i wiarą. Modulacja głosu i rozłożenie akcentów sprawiały, że odkrywałem w nich treści, jakich do tej pory, przez tyle lat lektury i medytacji nawet nie przeczuwałem. Lektor czytał pewnie, a Pan Bóg, z pewnością sobie jedynie właściwą, z każdym słowem wprowadzał w nowe przestrzenie, odkrywał inny świat, stary wywracając do góry nogami. Dosłownie i w przenośni. Bo w ciągu tych paru minut wspólnotowego słuchania Jego słów kazanie wywróciło się do góry nogami i życie wywróciło się do góry nogami.

Nic dziwnego, bo ze wszystkich miejsc uprzywilejowanych najbardziej uprzywilejowanym jest liturgia.


 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ADWENT

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama