Troska o detale

Piękny jedwab można popsuć wykonanym z bibuły kwiatkiem. Podobnie jest z liturgią.

Reklama

Rozpisało się towarzystwo pod ubiegłotygodniowym komentarzem, ale nikt nie odpowiedział na pytanie. Przyznam, było nieco podchwytliwe. Zrodziło się przy okazji podziękowań na zakończenie Triduum. Pana Boga pomijać nie zamierzałem. Ale jeśli chodzi o rzeczywistość ziemską najdłużej pracowały pszczoły. Przypomniał mi to, na kilka tygodni przed świętami, producent, gdy zapytałem o możliwość zwrotu niedopalonych świec paschalnych z poprzednich lat. Ależ – usłyszałem – koniecznie trzeba odesłać; ksiądz nawet nie wie, jak długo pszczoły pracują, by zebrać wosk na jedną świecę. Tyle w sprawie zagadki.

Czytając wpisy czytelników po raz kolejny uświadomiłem sobie jak ważne w celebracji liturgicznej są detale. Z nimi trochę jak ze ślubną suknią. Piękny jedwab można popsuć wykonanym z bibuły kwiatkiem. Podobnie jest z liturgią.

Jednym z takich detali jest zasada, że w liturgii nie wykonuje się dwóch czynności równocześnie. Od tej zasady są trzy wyjątki: śpiew towarzyszący procesji na wejście, z darami i komunijnej; Alleluja w trakcie procesji z Ewangeliarzem i Baranku Boży podczas łamania Chleba.

Moi parafianie gości w kościele poznają po tym, że wstają dopiero w czasie słów „Módlcie się, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg, Ojciec Wszechmogący”. Podobnie z klękaniem w czasie, gdy celebrans wypowiada słowa epiklezy czy trzeciego śpiewu Baranku Boży. Wystarczy kilka wyjaśnień, chwila ciszy, odrobina danego czasu, by wierni w spokoju mogli zająć właściwą postawę ciała i skupić się na tym, czym karmi ich liturgia. Bo Orate fratres nie jest wezwaniem towarzyszącym wstawaniu, epikleza i Baranku Boży klękaniu.

Momentem, na który warto zwrócić uwagę jest wezwanie „Módlmy się” przed modlitwą po Komunii. Z reguły krótkiej przerwie towarzyszy szum wstającej wspólnoty. Tymczasem w rubrykach (czyli wyjaśnieniach) Mszału czytamy: „Jeżeli poprzednio (czyli w trakcie dziękczynienia po Komunii – przyp. xwl) nie było milczenia, wszyscy razem z kapłanem modlą się jakiś czas w milczeniu.” Ta uwaga prowadzi nas do Wprowadzenia Ogólnego do Mszału, a konkretnie do przepisów o postawie ciała. Te mówią, że „wierni stoją (…) od wezwania Orate fratres przed modlitwą nad darami do końca Mszy świętej, z wyjątkami, które zostaną niżej wymienione. Wierni siedzą podczas czytań przed Ewangelią i psalmu responsoryjnego; w czasie homilii i przygotowania darów oraz – zależnie od okoliczności – kiedy zachowuje się święte milczenie po Komunii świętej” (OWMR 43). Korzystając z przysługujących uprawnień Konferencja Episkopatu Polski zaleciła, by zachować zwyczaj iż lud klęczy w czasie konsekracji i gdy kapłan mówi Oto Baranek Boży.

Z powyższych fragmentów dwa wnioski wydają się być oczywiste. 1) Postawą właściwą podczas dziękczynienia po Komunii jest postawa stojąca (por. także Psalm 100). Wtedy naturalnym jest przejście do milczenia po wezwaniu Módlmy się. 2) Wierni wstają razem z kapłanem na wezwanie Módlmy się gdy siedzieli podczas świętego milczenia. Przy czym nie ma już potrzeby ponownego zachowania milczenia.

Troska o detale oczywiście nie może zamienić się w liturgiczną musztrę. Chodzi przede wszystkim o to, „by cała celebracja odznaczała się pięknem i szlachetną prostotą, aby w pełni przejrzyste było znaczenie jej poszczególnych części, zaś uczestnictwo wszystkich stawało się łatwiejsze” (OWMR 42).


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Obserwator
    06.05.2014 18:33
    Zgadzam się, że detale są ważne. Ich niedopracowanie z pewnością potrafi zniszczyć urok wielu pięknych liturgii. Bardzo dobrze, że ksiądz proboszcz ma tego świadomość.
    Tym bardziej dziwi mnie, że nie zwrócił ksiądz do tej pory uwagi na detal, który odbiera wiele uroku mszom odprawianym w kościele w Skrzynkach. Mam na myśli pieśni śpiewane w czasie mszy świętych. Nawet te radosne, wielkanocne, przywodzą na myśl pieśni pogrzebowe, ze względu na ich tempo. Zrozumiałe jest, że większość uczestników mszy jest już w słusznym wieku i nie będzie "goniła" w rytm nowych pieśni. To już nie ten wiek i zdrowie, ale minimalne zwiększenie tempa wykonywanych utworów z pewnością zwiększyłoby ich urok. Nasze pieśni są przecież piękne, pod warunkiem że nie ciągną się jak "flaki z olejem". Myślę, że nie obciążyłoby to zbytnio zdrowia zasłużonych parafian. Osobowość księdza, otwarty umysł i pewne słowo w czasie mszy zupełnie nie pasują do tak niemrawo wykonywanych pieśni.
    Przekonawszy się, że ksiądz zwraca uwagę na detale w czasie liturgii, mam prośbę, aby dodać nieco ożywczego ducha pieśniom podczas odprawiania kolejnych nabożeństw. Szczęść Boże.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama