Ojcze, zbaw nas ode złego

Dotknąć Modlitwy Pańskiej. Rozdział ósmy.

Reklama

Był środek października. Turystyczne szlaki Bieszczad dawno już opustoszały. Słońce świeciło jeszcze dość jasno, ale rude liście pokryła pierwsza, nieśmiała warstwa śniegu. W tych warunkach odnalezienie mało uczęszczanej ścieżki z nieczynnej o tej porze roku studenckiej bazy w Rabem na grzbiet Chryszczatej  wymagało więcej niż zwykle czujności. Tyle że w baśniowe piękno jesiennej scenerii raz po raz wdzierała się historia:  prosty drewniany z krzyż z tabliczką: „Nieznani żołnierze, polegli w 1915 roku”. Tak, szedłem po polu bitwy i cmentarzu zarazem. Kim byli ci anonimowi chłopcy? Na grobach ich kolegów na znajdującej się nieco bardziej na zachód Rotundzie ktoś po niemiecku napisał : 

"Nie płaczcie, że leżymy tak z dala od ludzi,
A burze już nam nieraz we znaki się dały -
Wszak słońce co dzień rano tu nas wcześniej budzi
I wcześniej okrywa purpurą swej chwały."

Mocno jednak wątpiłem, by było to jakimkolwiek pocieszeniem dla ich ojców, matek, kochanek, narzeczonych, żon czy dzieci. Aż bałem sobie wyobrazić, co mogli czuć. Ech, tanie było życie tych chłopców. Dla ich prących do zwycięstwa za wszelką cenę dowódców nie miało wartości większej niż awanse i ordery. Może dlatego tak łatwo trzydzieści lat później stacjonującym na tej samej górze oddziałom UPA przychodziło zabijanie? 

Kiedy wiele lat wcześniej dotarłem na Chryszczatą pierwszy raz, na szczycie góry stał krzyż ze skośną belką i napisem w języku ukraińskim: „wieczna pamięć”. Rok później leżał już zrzucony w znajdujące się pod szczytem urwisko. Ci, którzy dla jednych byli bohaterami, dla drugich byli bezwzględnymi bandytami. I właściwie nie ma się czemu dziwić – pomyślałem rozglądając się z zaciekawieniem , kiedy w końcu owej pięknej jesieni stanąłem na szczycie. Kiedy zło wedrze się w ludzkie serca, kiedy zobojętnieć trzeba nawet na ludobójstwo (zagładę Żydów z pobliskich miasteczek), bo nic, prócz pójścia samemu na śmierć nie można zrobić, wszystko się człowiekowi może w głowie poprzestawiać. Wtedy nawet krwawy odwet na Bogu ducha winnych może wydawać się bohaterstwem. 

„Zbaw nas ode złego”  – prosimy w Modlitwie Pańskiej. Czyli czego? Jako istoty cielesne nieubłaganie podlegamy prawom świata przyrody. Gałąź spadająca z drzewa może nas przygnieść, źle postawiona noga może się złamać nie mówiąc już o tym, że czepiają się nas niezliczone choróbska. Na pewno wszystkiego tego nie damy rady uniknąć. Przecież kiedyś w końcu na coś musimy umrzeć. Dopiero wtedy zacznie się szczęśliwe życie bez końca. Ale dobrze by było, gdyby takich nieszczęść spotykało nas jak najmniej.

Źródłem zła bywa dla nas też wola drugiego człowieka. Bliźni nie tylko potrafi oczernić, oszukać, okraść czy nawet zabić. Czasem to wynik jego egoizmu, obojętności czy nawet lenistwa. Dla niego to coś jest niewiele znaczącym drobiazgiem, dla nas to pół życia albo i więcej. 

Jest też zło, które nie  dotyka nas z zewnątrz, ale zatruwa od środka. To zło, które wykluwa się w naszych sercach. Sprawia, że dla samych siebie i dla otoczenia stajemy się jak podstępnie atakująca trucizna. Z pozoru nic się nie dzieje. Tak naprawdę każdego dnia jest coraz gorzej....

Ostatecznie jednak źródłem wszelkiego zła jest Zły. To on, Przeciwnik, Diabeł, stoi za wszelkim złem. Gdyby nie on, do dziś żylibyśmy szczęśliwie w Edenie. I nie są bezpodstawne oskarżenia. Nikt przecież tak bardzo nie nienawidzi człowieka jak on. To nienawiść zrodzona z pychy, która nie umie znieść, że Bóg tak bardzo człowieka ukochał i wywyższył. Zraniony w swojej dumie Szatan zrobi wszystko, by człowieka zniszczyć. 

Ojcze, zbaw nas ode złego...  Dużo go wkoło nas. Nie jesteśmy w stanie ani go w otoczeniu zwalczyć ani z nas samych wykorzenić. Zwłaszcza że czasem tak zatruwa nasz umysł, że nie potrafimy go już dostrzec. Wszak ten, który jest jego źródłem jest dużo sprytniejszy i bardziej przebiegły od nas. Ale Bóg? On na pewno da radę. Ojcze, ratuj... I ostatecznie te wszystkie nasze złe doczesne przygody zakończ w szczęśliwej wieczności. 

Przeczytaj też:

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • uczennica6
    25.08.2015 16:12

    "...ale nas zbaw ode złego". Zło wpisane jest w nasze życie. Spotykamy go w tych okolicznościach, w jakich autor tego rozważania napisał. Ja chciałabym dodać, że zło pochodzące od szatana ma najwięszy ciężar gatunkowy. Zło dotyka ciało i duszę. Przy tym rodzaju zła - tylko Bóg może nas ochronić w 100%. Bóg widzi szatana i jego działania wobec nas. Człowiek bardzo często jest nieświadomy dlaczego postępuje źle względem siebie czy drugiego człowieka. Rozum nie odróżnia skąd bierze się w człowieku  - grzech. Często przypisuje sobie, że jest sam zły. Z wiedzy na ten temat wiem, że Bóg niszczy szatana biorąc nas "za zakładników". Ludzi bardzo blisko żyjących przy Bogu obiera sobie za narzędzie do walki ze ZŁEM SZATAŃSKIM. Wówczas człowiek ten - wolą Pana Boga - doświadcza sytuacji, których rozum nie jest w stanie "widzieć". Po kilkunastu latach studiów z duchowości człowieka i życia według woli Boga wiem, że szatan i mu poddani są bardzo groźni dla człowieka. Szatan nie ma sumienia, dręczenia obiera sobie jako niszczenie człowieka za wszelką cenę. Bóg chroni człowieka "wchodząc" w niego i "walczy" z nim. "Walczy" za pośrednictwem człowieka; Sam nie spotyka się z nim bezporednio, gdyż moc Boża "zabija" go nawet przy odległości niebezpośredniej. Bóg rozliczy zło szatańskie w okresie, kiedy sam wybierze ten moment.

    Temat kończę ze względów ograniczonego czasu, myślę że kiedyś do niego wrócę.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama