27. tydzień zwykły (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

Niedziela (27. zwykła)


Przymnóż nam wiary (Ha 1,2-3;2,2-4 2 Tm 1,6-8.13-14 Łk 17,5-10)

Dziwną prośbę skierowali uczniowie do Jezusa. Jakby ich wiara nie zależała od nich samych. „Przymnóż nam wiary”. Czyżby wiara do tego stopnia była łaską, że człowiek mógłby tylko prosić, by Bóg dał jej więcej, bo wszelkie jego starania w tej materii i tak nie przyniosą rezultatów?

Jezus jakby nie zauważył ich pytania. Za to zaczął ich pouczać, że mają małą wiarę. Bo przecież gdyby była w nich choćby tak wielka jak ziarnko gorczycy, to nie byłoby dla nich nic niemożliwego. Zaraz jednak, jakby bojąc się, że ogrom możliwości niczym mocne wino uderzy im do głowy, przypomniał, że w swojej wierze zawsze powinni być jak słudzy: pokornie przyjmować to, co należy do ich obowiązków.

Ja też powinienem prosić Boga: „Przymnóż mi wiary. Daj zrozumieć, co znaczy wierzyć w codziennym życiu. Daj zaufać, że nic nie jest dla mnie - dzięki Tobie - niemożliwego. Ale pomóż mi też z pokorą przyjmować to, co niesie mi los. Bo nie po to żyję, by wokół mnie działy się rzeczy wielkie, ale by służyć.


Myśl dnia

O czym mówi do nas ów krzyż Chrystusa, ostatnie poniekąd słowo Jego mesjańskiego orędzia i posłannictwa? A przecież nie ostatnie jeszcze słowo Boga Przymierza: ostatnie będzie wypowiedziane owej nocy i poranku, kiedy przybyli do grobu ukrzyżowanego Chrystusa i - naprzód niewiasty, potem Apostołowie - zobaczą ten grób pustym i usłyszą po raz pierwszy słowo „zmartwychwstał”, oznajmią je innym i będą świadkami Zmartwychwstałego. Jednak również i w tym uwielbieniu Syna Bożego pozostaje nadal krzyż Chrystusa i poprzez całe mesjańskie świadectwo Człowieka-Syna, który na nim poniósł śmierć, mówi i nie przestaje mówić o Bogu-Ojcu, który jest bezwzględnie wierny swojej odwiecznej miłości do człowieka. O Bogu, który tak umiłował świat - a więc człowieka w świecie - „że Syna swojego Jednorodzonego dał, aby każdy kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3, 16). Uwierzyć w Syna ukrzyżowanego, to znaczy „zobaczyć Ojca” (por. J 14, 9), to znaczy uwierzyć, że w świecie jest obecna miłość i że ta miłość jest potężniejsza od zła jakiegokolwiek, w które uwikłany jest człowiek, ludzkość, świat. Uwierzyć zaś w taką miłość to znaczy uwierzyć w miłosierdzie. Miłosierdzie jest bowiem nieodzownym wymiarem miłości, jest jakby drugim jej imieniem, a zarazem właściwym sposobem jej objawiania się i realizacji wobec rzeczywistości zła, które jest w świecie, które dotyka i osacza człowieka, które wdziera się również do jego serca i może go „zatracić w piekle” (Mt 10, 28).

(Jan Paweł II)

Poniedziałek


Nie czekając na sprawy wielkie (Ga 1,6-12; Ps 111; Łk 10,25-37)

Moja wiara powinna wyrażać się w konkretnych czynach. „Będziesz miłował” to nakaz mojego Pana, o którym zawsze powinienem pamiętać. Ma być mi „znakiem na rękach i ozdobą między oczami”. Przypomina mi o nim noszony na szyi krzyżyk, obrączka na palcu i różaniec w kieszeni. Bo choćbym „mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, byłbym niczym”.

Czasem przychodzi pokusa, by oczekiwać lepszych okoliczności, lepszych ludzi, większych wyzwań. Ale wiem, że „miłości nie zamkną puste słowa”. Mam tu i teraz obdarzać bliźnich swoją miłością. Choć wydają mi się niegodni mojego wysiłku, nie dorastają do moich wyobrażeń, to przecież właśnie ich postawił Bóg na mojej drodze życia. To w nich mam zobaczyć swoich bliźnich nie czekając na spotkanie pobitego przez zbójców. Takiego mogę przecież nigdy nie znaleźć. Jak wytłumaczę wtedy Jezusowi brak miłości wobec tych, którzy rzeczywiście byli obok mnie?

Ale proszę dziś też Jezusa o odwagę Samarytanina. Abym nigdy nie przeszedł obojętnie wobec wołających o moją pomoc. Choćby to miało być dla mnie niebezpieczne...

Myśl dnia

Najwyższy, wszechmogący, dobry Panie,
Twoja jest sława,
chwała i cześć,
i wszelkie błogosławieństwo (por. Ap 4, 9. 11).
Tobie jednemu, Najwyższy, one przystoją
i żaden człowiek nie jest godny
wymówić Twego Imienia
Pochwalony bądź, Panie mój,
ze wszystkimi Twymi stworzeniami (por. Tb 8, 7),
szczególnie z panem bratem słońcem,
przez które staje się dzień i nas przez nie oświecasz.
I ono jest piękne i świecące wielkim blaskiem:
Twoim, Najwyższy jest wyobrażeniem.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez brata księżyc i gwiazdy (por. Ps 148, 3),
ukształtowałeś je na niebie jasne
i cenne, i piękne.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez brata wiatr i przez powietrze,
i chmury, i pogodę, i każdy czas,
przez które Twoim stworzeniom dajesz utrzymanie.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez siostrę wodę (por. Ps 148, 4-5),
która jest bardzo pożyteczna i pokorna,
i cenna, i czysta.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez brata ogień (por. Dn 3, 66),
którym rozświetlasz noc:
i jest on piękny, i radosny,
i krzepki, i mocny.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez siostrę naszą matkę ziemię,
która nas żywi i chowa,
wydaje różne owoce
z barwnymi kwiatami i trawami (por. Ps 103, 13-14).
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez tych, którzy przebaczają dla Twej miłości
i znoszą słabości i prześladowania.
Błogosławieni ci,
którzy je zniosą w pokoju (por. Mt 5, 10),
ponieważ przez Ciebie, Najwyższy,
będą uwieńczeni.
Pochwalony bądź, Panie mój,
przez naszą siostrę śmierć cielesną,
której żaden człowiek żywy uniknąć nie może.
Biada tym,
którzy umierają w grzechach śmiertelnych;
Błogosławieni ci,
których [śmierć] zastanie w Twej najświętszej woli,
albowiem śmierć druga
nie wyrządzi im krzywdy (por. Ap 2, 11; 20, 6).
Chwalcie i błogosławcie mojego Pana (por. Dn 3, 85),
i dziękujcie Mu, i służcie
z wielką pokorą.

(św. Franciszek z Asyżu)

Wtorek


A potrzeba mało albo tylko jednego (Ga 1,13-24 Łk 10,38-42)

Rozumiem troskę Marty. Podziwiam ludzi jej pokroju za ich odpowiedzialność. Ale bliższa memu sercu jest Maria. Gotowa zostawić sprawy przyziemne dla świętowania spotkania z Jezusem. Gotowa chłonąć Jego naukę, jakby przeczuwała, że te dni będą dla dziejów świata zupełnie wyjątkowe i że trzeba zapamiętać każde Jego słowo, każdy gest. Usługiwanie, owszem, było ważne. Ale ona obrała najlepszą cząstkę.

Ja też czasem porzucam codzienne troski dla świętowania spotkania z Bogiem i braćmi. Też robię rzeczy z pozoru zupełnie niepotrzebne. Po czasie okazuje się, że było warto...

Myśl dnia

Od postanowienia naszego zależy szybkość naszego postępu; a dużo pilności potrzeba temu, kto chce znacznie w dobrym postąpić.

Jeśli ten, którego postanowienia są mocne, często ustaje, cóż będzie z tym, kto podejmuje postanowienia nie często i mniej stanowczo?

Zdarza się., że w różny sposób odstępujemy od naszych postanowień, a przecież małe nawet zaniedbanie ćwiczeń rzadko kiedy przechodzi bez szkody.

Sprawiedliwi opierają swoje postanowienie raczej na łasce Boga niż na własnym rozumie, a cokolwiek poczynają, w Nim jedynie pokładają cała swoją ufność.

(Tomasz a Kempis)

Środa


Naucz nas modlić się (Ga 2,1-2.7-14; Ps 117; Łk 11,1-4)

Naucz nas modlić się. Trochę dziwne to słowa w ustach Izraelitów, którzy mogli skorzystać ze 150 Psalmów i wielu innych modlitw Starego Testamentu. Chyba myśleli, że ta modlitwa będzie jakaś wyjątkowa. I nie mylili się. Jezus pouczył ich bowiem, by Boga nazywali swoim Ojcem. Jakże inaczej brzmi skierowana do kogoś tak bliskiego prośba o rozwój Jego sprawy, o chleb powszedni i ustrzeżenie przed złem.

Ja też przedstawiam Bogu różne sprawy. Wielkie i małe. Kiedy zostaję wysłuchany, dość szybko zapominam o danym mi dobrodziejstwie. Zapominam także o tych niewysłuchanych prośbach, które nie warte były mojej specjalnej troski. Czas pokazuje, że nasz Ojciec pokierował nimi w najlepszym z możliwych sposobów. Najtrudniej, gdy proszę o sprawy wielkie i trudne, a nie bardzo wiem, dlaczego nie zostałem wysłuchany. Trudno mi wtedy uwierzyć, że Bóg rzeczywiście ma moją troskę w swoich rękach. Nie pomaga tu doświadczenie innych, podobnych sytuacji. Pozostaje mi mocno ufać, że Ten, którego proszę, rzeczywiście jest moim dobrym Ojcem...

Myśl dnia

Wolność jest wartością, którą Bóg wszczepił w człowieka w chwili jego urodzenia. Jeżeli nie jest szanowane prawo do wolności, zwłaszcza wolności sumienia i przekonań, jest to występowanie przeciwko samemu Stwórcy.

(ks. Jerzy Popiełuszko)

Czwartek


Kołaczącemu otworzą (Ga 3,1-5; Ps. resp. Łk 1,68-75; Łk 11,5-13)

Trudno mi uwierzyć, że mogę otrzymać wszystko, o co poproszę. Ale to prawda. Mam w niebie Ojca, który się o mnie troszczy. A jeśli nawet niezbyt dobry człowiek potrafi, dla świętego spokoju, spełnić prośbę natrętnego przyjaciela, to o ileż bardziej mój Ojciec da mi wszystko, o co Go będę prosił. Żaden ojciec nie daje proszącemu synowi, zamiast chleba, kamienia, a zamiast ryby - węża. Mój niebieski Ojciec tym bardziej.

Choć mnie ta perspektywa zachwyca, świadom jestem, że nie każdą moją prośbę Bóg wysłucha. On wie lepiej, co będzie dla mnie i dla moich bliskich dobre. Dlatego staram się Go nie prosić o rzeczy błahe. Dlatego prosząc, staram się pytać samego siebie, czy moja prośba jest dobra. Jeśli nie jestem tego pewien, dodaję: „bądź wola Twoja”. Ale kiedy modlę się o zbawienie moich braci i sióstr, wiem, że tego dodawać nie muszę...

Myśl dnia

Trzeba, zawsze kierować się prawdą. Prawda to zgodność słów z czynami. Nie można przyjąć za prawdę pięknych słów, gdy zaprzeczają im fakty. Nie można przyjąć za prawdę pięknych słów i deklaracji o prawdziwej ugodzie, gdy idą one równolegle z coraz dalszym odbieraniem praw obywatelskich.

Prawdą jest, że człowiek to koronne stworzenie Boga i nie może być podporządkowany celom niezgodnym ze swym ostatecznym przeznaczeniem do życia wiecznego z Bogiem.

(ks. Jerzy Popiełuszko)

Piątek


Jezus pomoże (Ga 3,7-14; Ps 111; Łk 11,15-26)

Codziennie odmawiam słowa modlitwy: „zbaw nas ode złego”. Proszę, aby Bóg uchronił mnie od wszelkich nieszczęść. Ufny w moc mojego zawierzenia Ojcu mogę kroczyć w nowy dzień. Ale kiedy czytam słowa dzisiejszej Ewangelii uświadamiam sobie, że nie tylko o uwolnienie od takiego zła powinienem prosić. Jest jeszcze ten Zły, którego strzec powinienem się najbardziej. I przed nim Bóg też musi mnie chronić, bo wobec jego działania sam jestem bezradny.

Jezus jest tym, który potrafił przeciwstawić się mocy szatana. Potrafił rzeczywiście wypędzać go z ludzi. Przez swoją śmierć ostatecznie zwyciężył Złego, choć skutki tego zwycięstwa w pełni zobaczymy w Dzień Ostateczny. Zatwardziali zawsze będą szukać powodu, dla którego można by Jezusa odrzucić. Choćby miało to być złośliwe twierdzenie o wypędzaniu złych duchów mocą ich władcy. Ja jednak wiem, że On jest jedynym który może mnie ustrzec mnie przed jego złym wpływem.

Wiem, że życie nie znosi pustki. I gdy z Bożą pomocą pozbywam się grzechu, muszę powstałą pustkę wypełnić jakimś dobrem. Inaczej łatwo nie tylko wrócić do poprzedniego stanu, ale popaść w grzech jeszcze głębiej. Bezradny wobec inteligencji szatana nie próbuję podejmować z nim dyskusji, ale całym sercem wołam do mojego Boga: „zbaw mnie ode Złego”.

Myśl dnia

Sprawiedliwość to przyznanie każdemu należnych praw. To godziwa zapłata za godziwą pracę. To niemożność wyrzucenia z pracy czy pozbawienia stanowiska za to, że ktoś chce inaczej dobra Ojczyzny.

Sprawiedliwość to równość przed prawem i niezawisłość sądów. To możliwość wypowiadania się w prasie bez interwencji cenzury. To pluralizm, o którym zapomniano w stanie wojennym, pluralizm dla związków zawodowych, dla środowisk twórczych itd. To również stworzenie młodzieży takich warunków, w których mogłaby ona kształtować osobowość według obranych, a nie narzucanych zasad i uczyć się życia społecznego w organizacjach młodzieżowych odpowiadających jej światopoglądowi.

Sprawiedliwość to amnestia z całkowitym skreśleniem kar za czyny z dekretu i naprawienie krzywd moralnych. To ugoda społeczna z gwarancją, że naród nie będzie kolejny raz oszukany, że czas budowania domu ojczystego za kilka lat nie okaże się znowu czasem błędów i wypaczeń, że trud i praca narodu nie będą zmarnowane.

(ks. Jerzy Popiełuszko)

Sobota


Błogosławieni (Ga 3,22-19; Ps 105; Łk 11,27-28)

Gdzie znaleźć szczęście? To pytanie nurtuje chyba każdego człowieka. Chcemy uczynić nasze życie jak najlepszym. Przyjaciele, rodzina, praca, dalekie podróże; udane zakupy, dobra zabawa, dużo pieniędzy, sława i zaszczyty... Wszystko po to, by odnaleźć i zachować blask życia. Kiedy jednak pochylam się nad dzisiejszą Ewangelią, nie mogę powstrzymać uśmiechu. Przecież to takie proste. Wystarczy słuchać i zachowywać słowo Boże.

Prawda ta zdumiewa mnie swoją głębią. Rzeczywiście, najszczęśliwszymi dniami mojego życia były te, w których odkrywałem prawdę i moc Bożego słowa. Uznając, że Jezus jest moim Panem, uporządkowałem całe swoje życie. Wtedy wszystko stało się prostsze. A kiedy na co dzień udawało mi się żyć Bożą nauką, wtedy w mym sercu Ktoś rozpala płomień pokoju. Dziś wiem, że kiedy tak żyję, jestem szczęśliwy.

Szczęśliwa była Maryja, że dane jej było urodzić i wychowywać Bożego Syna. Mogła z dumą patrzyć, jak tłumy ciągną za Jej Synem słuchając Jego nauki. Ale choć nie mogę się z Nią równać, to dzielę z Nią inne szczęście: to wypływające ze słuchania i zachowywania Bożego słowa. Tak, kiedy żyję Ewangelią, jestem szczęśliwy. Jestem błogosławiony.

Myśl dnia

Ustawy państwowe, także dotyczące wychowania, nie mogą być przeciwne prawu Bożemu, bo wtedy nie obowiązują w sumieniu. A dążeniem do zniewolenia człowieka jest narzucanie mu światopoglądu, odbieranie wolności wierzenia i umiłowania Boga, laicystyczne obdzieranie go z wszelkich pragnień i aspiracji religijnych.

Pamiętajmy, że mocny jest lud, gdy w swoim życiu i w swojej Ojczyźnie buduje na prawdzie, miłości i solidarności serc i umysłów, w modlitewnym zjednoczeniu ze źródłem tych wartości, Ojcem ludów i narodów - Bogiem przedwiecznym.

(ks. Jerzy Popiełuszko)
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama