III tydzień Adwentu (2004)

Przeczytaj i rozważ

Reklama

III niedziela Adwentu


Iść w ślady Jana Chrzciciela (Iz 35,1–6a; Ps 146; Jk 5,7–10; Mt 11,2–11)

Chciałbym być podobny do Jana Chrzciciela. Podobnie jak on ubogi w środkach, podobnie jak on pokorny i podobnie jak on bezkompromisowy. Choć nie zaliczał się do wielkich tego świata, ciągnęły do niego tłumy. A on, tak prawdziwy w swoim posłannictwie, pokazywał im Tego, który szedł za nim. Powiedział kiedyś na wodami Jordanu: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała”. A później wskazał Go swoim uczniom mówiąc: „Oto Baranek Boży”. I nie zatrzymywał przy sobie tych, którzy opuścili go dla Najważniejszego, dla Jezusa Chrystusa. Bo przecież pamiętał, że trzeba, aby Syn Boży został wywyższony, a on odsunął się na bok. Czy doszło do Niego, że Ten, któremu przygotował drogę, uznał go za największego spośród ludzi? Nie wiem. Ale jestem pewien, że nawet wtedy nie groziła mu pycha.

Jan wiedział, jak wielki jest ten, który szedł za nim. Od zarania dziejów człowiek wygnany z raju żył dręczony bólem, niesprawiedliwością i utrudzony mozolną pracą dla utrzymania się przy życiu; świadom, że wysiłki te nie zmienią jego przeznaczenia: powrotu do ziemi, z której niegdyś Bóg go stworzył. Czy można było oczekiwać, że spełnią się słowa Bożej zapowiedzi, że przyjdzie potomek niewiasty, który zmiażdży głowę węża? Czy można było oczekiwać spełnienia zapowiedzi proroków, że „przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą”, chromi zaczną chodzić a niemi mówić? A jednak wszystko to zaczynało się jakby spełniać. Co więcej, oczyszczenia zaczęli doznawać trędowaci, zmartwychwstawać zaczęli umarli, a ubogim i uciśnionym na tej ziemi zaczęto głosić Dobrą Nowinę o ich zbawieniu. Cóż znaczy uwięzienie, gdy zaczyna się spełniać największe marzenie ludzkości? Przez cuda Jezusa błyska nadzieja, że życie na tym świecie nie musi być dla człowieka przepełnione bólem. A Jego nauczanie sprawia, że nawet twarde ludzkie serca doznają przemiany. Czyż nie daje to rozsądnej nadziei, że nadeszły dla ludzi czasy powrotu do utraconego raju?

Od tamtych wydarzeń minęło dwa tysiące lat. Ciągle jeszcze żyjemy w świecie dalekim od doskonałości. Ale wiem, że Jezus umierając odkupił nasze grzechy, a zmartwychwstając przywrócił nam życie. Czekam. I choć powtórne przyjście naszego Pana wydaje się opóźniać, to wiem, że ten dzień, w którym raz na zawsze zniknie z ziemi wszelkie zło, na pewno nadejdzie. Zmarli zmartwychwstaną, chorzy zostaną uzdrowieni, zniknie strach, niesprawiedliwość i wszelkie zło. Jeśli o coś się boję, to tylko o to, na ile uda się nam wykorzenić zło z nas samych. Jest nad czym pracować. Tyle grzechu jest we mnie, tyle wokół mnie zranionych, a przez to nieumiejących kochać serc. Zadanie tak wielkie, a my tak małoduszni. Tyle pracy, a tak mało robotników. Czy damy radę? Dlatego proszę dziś Boga, aby dał mi pokorę, odwagę i bezkompromisowość Jana Chrzciciela.

Kościół naucza:

Ta perspektywa chrystocentryczna pozwala zrozumieć inne jeszcze znaczenie symboliczne, jakie refleksja chrześcijańska i praktyka duszpasterska wiąże z dniem Pańskim. Idąc bowiem za trafną intuicją duszpasterską Kościół nadał chrześcijański sens określeniu «dzień słońca», używanemu przez Rzymian na oznaczenie niedzieli i do dziś obecnemu w niektórych językach europejskich; w ten sposób chronił wiernych przed niebezpiecznym wpływem kultów oddających boską cześć słońcu oraz sprawiał, że celebracja tego dnia zwracała się ku Chrystusowi jako prawdziwemu «słońcu» ludzkości. Św. Justyn, pisząc do pogan, posługuje się tym potocznie stosowanym określeniem, aby zaznaczyć, że chrześcijanie gromadzili się «w dniu zwanym dniem słońca», ale wyrażenie to nabiera już dla chrześcijan nowego znaczenia, w pełni ewangelicznego. Chrystus jest bowiem światłością świata (por. J 9,5; por. także 1,4-5.9), a dzień upamiętniający Jego zmartwychwstanie jest - w rytmie tygodnia wyznaczającym upływ czasu - niegasnącym odblaskiem objawienia Jego chwały. Motyw niedzieli jako dnia rozjaśnionego triumfem Chrystusa zmartwychwstałego znajduje miejsce w Liturgii Godzin, a w liturgiach wschodnich zostaje szczególnie podkreślony w czuwaniu nocnym poprzedzającym i wprowadzającym w niedzielę. Gromadząc się w tym dniu. Kościół z pokolenia na pokolenie doświadcza zdumienia Zachariasza, gdy wpatruje się w Chrystusa, ogłaszając Go jako «Wschodzące Słońce, [które] nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają» (por. Łk 1,78-79), i zaznaje tej samej radości, z jaką starzec Symeon wziął w ramiona Boże Dziecię, które przyszło jako «światło na oświecenie pogan» (Łk 2,32).
(Jan Paweł II, Dies Domini 27)

Kościół modli się:

Nowo ochrzczony (por. l Tm 3,6) wyznaje wiarę w ten sposób:
„Wierzę w Boga Ojca wszechmogącego
i w Syna Jego Jednorodzonego,
naszego Pana Jezusa Chrystusa,
i w Ducha Świętego,
w zmartwychwstanie ciała
i w święty Kościół powszechny”.
(Wyznanie wiary neofity, papirus II/III w.)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Ty, Boże, masz prawa do mnie i jestem całkowicie Twój. Tyś jest wszechmocnym Stwórcą, a ja jestem Twoim dziełem. Jestem dziełem Twoich rąk i Ty jesteś moim właścicielem. Tak samo mógłby topór albo młot wynosić się przeciw temu, kto go uczynił, jak ja przeciw Tobie. Niczego nie jesteś mi winien; nie mam żadnych praw wobec Ciebie, mam tylko obowiązki. Od Ciebie zależy moje życie, zdrowie i wszelka pomyślność w każdym momencie. Nie mam większej mocy rozporządzania moim życiem niż topór czy młot. Zależę ód Ciebie znacznie pełniej, niż jakakolwiek rzecz tu na ziemi zależy od swego właściciela i pana. Od ojca nie zależy dalsze trwanie życia syna; materia, z której wykonano topór, istniała już przedtem. Ale ja całkowicie zależę od Ciebie; jeśli zabierzesz mi swoje tchnienie choćby na chwilę, umieram. Jestem całkowicie i w pełni Twoją własnością i Twoim dziełem i jedynym moim obowiązkiem jest służyć Tobie.
(J.H. Newman)

Poniedziałek (III tydzień Adwentu)


Zarozumiałość przed Bogiem (Lb 24,2-7.15-17a; Ps 25; Mt 21,23-27)

Mam swoją hierarchię wartości i zasady. Wydają mi się one najlepsze i niechętnie przyznaję komuś prawo do poprawiania mnie. Częściej domagam się, by inni tłumaczyli się przede mną. Przecież to zrozumiałe: mam zawsze rację, a ci, którzy myślą inaczej mogą tylko błądzić. Czasami tylko nie zauważam, że tę samą zasadę stosuję do Boga.

Ja też zadaję Mu pytanie: „Jakim prawem to czynisz?” Dlaczego nie chronisz ludzi przed złem, dlaczego pozwalasz, by dobry człowiek stracił pracę, dlaczego nie reagujesz, gdy ktoś pijany wsiada do samochodu? Dlaczego pozwalasz ludziom ulegać wypadkom, chorować i umierać? Dlaczego stawiasz nam tak wielkie wymagania nie pozwalając od czasu do czasu dobrze się pobawić przy alkoholu czy narkotykach, dlaczego zakazujesz cudzych żon i czemu skazujesz młode dziewczyny na zostanie matkami nie pozwalając usunąć „problemu”?

A kiedy On zadaje mi najprostsze pytanie, wolę udawać, że nie rozumiem, o co chodzi. Kiedy pyta, dlaczego nie chciałem spotkać się z Nim w kościele, zaczynam wykręcać się brakiem czasu albo tłumaczę, że wolę modlić się na łonie przyrody (bo do lasu mam znacznie dalej niż do kościoła). Kiedy pyta, czemu w niedzielę zamiast odpoczywać wybrałem się na zakupy, udaję zdziwionego, że jeszcze nie zauważył jaka to dla mnie przyjemność. A kiedy przypomni mi, że o biednych trzeba troszczyć się nie tylko słowem,ale i czynem, wolę udawać, że nie dosłyszałem tej uwagi.

Dzisiaj już wiem, dlaczego tak często na moje pytania nie odpowiada. Skoro nie chcę stanąć w prawdzie, nie umiem nawet przed Nim przyznać się do błędu, a śmiem stawiać Mu warunki, nie będę w stanie Jego odpowiedzi przyjąć...

Kościół naucza:

Niedziela jest dniem światłości, można więc nazwać ją także dniem «ognia», nawiązując do Ducha Świętego. Światłość Chrystusa jest bowiem głęboko związana z «ogniem» Ducha, a obydwa te obrazy wskazują na sens chrześcijańskiej niedzieli. „Ukazując się Apostołom wieczorem w dniu Paschy, Jezus tchnął na nich i powiedział: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane» (J 20,22-23). To tchnienie Ducha Świętego było wielkim darem, jaki Zmartwychwstały ofiarował swoim uczniom w wieczór niedzieli paschalnej. Również w niedzielę, pięćdziesiąt dni po zmartwychwstaniu, Duch zstąpił z mocą - niczym «uderzenie gwałtownego wichru» i w postaci «języków ognia» (por. Dz 2,2-3) - na Apostołów zgromadzonych razem z Maryją. Pięćdziesiątnica jest nie tylko wydarzeniem, które dało początek istnieniu Kościoła, ale tajemnicą, która nieustannie go ożywia. Chociaż liturgia świętuje w szczególny sposób to wydarzenie podczas dorocznej uroczystości, która kończy « wielką niedzielę », jest ono wpisane - właśnie ze względu na swą ścisłą więź z tajemnicą paschalną - także w głębokie znaczenie każdej niedzieli, «Pascha tygodnia» staje się więc w pewien sposób «Pięćdziesiątnica tygodnia», w której chrześcijanie wciąż na nowo przeżywają radosne spotkanie Apostołów ze Zmartwychwstałym, a On ożywia ich tchnieniem swego Ducha.
(Jan Paweł II, Dies Domini 28)

Kościół modli się:

Uwielbiam, Panie, Twoją dobroć i dzięki składam Twojemu miłosierdziu, że mnie, choć niegodnemu z powodu moich grzechów, kazałeś przystąpić do Ciebie w Twojej łaskawości i postawiłeś jakby sługę i pośrednika tych chwalebnych i świętych tajemnic. Proszę Ciebie i błagam Twój majestat, by były [sprawowane] za pokój i bezpieczeństwo świata, za zachowanie Kościoła Twego świętego, za szerzenie się prawdziwej wiary, za wywyższenie sprawiedliwych, za usprawiedliwienie grzeszników, za przyjęcie pokutujących, za znalezienie błądzących, za wytrwałość sprawiedliwych, za powrót nieobecnych, za wzmocnienie słabych, za pokrzepienie udręczonych, za pocieszenie strapionych, za uleczenie chorych, za utrzymanie ubogich, za dobre wspomnienie zmarłych. I uczyń, Panie, wszystkim to, co im pomaga, a co twa władza zarządzi.

Tak, Panie, Boże mocy, niech będzie przyjęta na wysokości ta ofiara z rąk Twego grzesznego i winnego sługi, jak [została przyjęta] ofiara Abla na polu (por. Rdz 4,4), Noego w arce (por. Rdz 8,20-22), Abrahama przy ofiarowaniu własnego syna (por. Rdz 22,16), Eliasza na górze Horeb (por. l Krl 18,31-38), wdowy przy skarbonie (por. Mk 12,42-44), apostołów w wieczerniku, z ofiarą świętych i sprawiedliwych ojców, którzy z pokolenia w pokolenie składali swoje ofiary.
(Liturgia Wschodnia, Anafora Apostołów Addea i Mari)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Boże mój, wyznaję, iż dotychczas ani trochę o tym nie pamiętałem i że nadal ciągle o tym zapominam! Wiele razy postępowałem tak, jakbym był panem samego siebie, i buntowniczo odwracałem się od Ciebie. Działałem według mojego, a nie według Twojego upodobania. I tak twardą opancerzyłem się skorupą, że już nie odczuwam tak, jak powinienem, jak wielkim to jest złem. Przestałem rozumieć, jak straszny to jest grzech - nie nienawidzę go i nie lękam się tak, jak powinienem. Nie budzi on we mnie zgrozy ani wstrętu. Nie odwracam się od niego z oburzeniem, jako od zniewagi wyrządzanej Tobie, ale igram nim i nawet jeśli nie popełniam ciężkich grzechów, nie mam wielkich oporów przeciw popełnianiu grzechów drobnych, jeśli nie Szeregiem zniewag, małych albo wielkich, wobec Ciebie! O, jakże wielkie dotychczas popełniłem przeciw Tobie grzechy i jak nieustannie grzeszę w drobniejszych sprawach] Boże mój, co stanie się ze mną? Cóż będzie ze mną w przyszłym życiu, jeśli mam być teraz zostawiony samemu sobie? Mogę tylko przyjść pokornie do Tego, którego tak ciężko obrażałem i znieważałem, i błagać Go, aby mi darował obciążający mnie dług. Panie Jezu, Twoja miłość do mnie tak jest wielka, że sprowadziła Cię z nieba, abyś mnie zbawił; otwórz mi oczy. Panie umiłowany, na mój grzech, na jego ohydę, naucz mnie, jak mam naprawdę za niego żałować, i przebacz mi w wielkim miłosierdziu Twoim!
(J.H. Newman)

Wtorek (III tydzień Adwentu)


Wypełniać wolę Boga (So 3,1-2.9-13; Ps 34; Mt 21,28-32)

Kiedyś przypominałem bardziej pierwszego z braci z dzisiejszej Ewangelii. W pierwszej chwili, na głos Bożego wezwania gotów byłem zrobić wszystko. Choćby była to rzecz najtrudniejsza. Gnany entuzjazmem myślałem, że zdobędę cały świat. Jednak ten zapał prędko mijał. Cofałem się przed trudem. Wielkim, uciążliwym, długotrwałym. Moje „tak” zamieniałem niespostrzeżenie w „nie”...

Dziś zastanawiam się, czy dorosłem już do postawy drugiego z braci. Ciągle jest mi trudno pełnić czyjąś, nie swoją wolę. Lecz skoro tyle razy zawiodłem czas najwyższy, abym w końcu zaczął swego Ojca szanować. Wiem, że nie będzie łatwo. Praca w winnicy, choć nieporównywalna z pracą w kamieniołomach, wymaga jednak sporego wysiłku. Nie wiem, czy starczy mi wytrwałości. Ale jeśli nie spróbuję, zawsze pozostanę lekkoduchem i nicponiem, niezdolnym do otrzymania dziedzictwa Ojca. Trzeba tylko, abym wespół z nawróconymi celnikami i nierządnicami moje „nie” zamienił w „tak”.

Kościół naucza:

Wszystkie te wymiary niedzieli, stanowiące o jej szczególnym charakterze, sprawiają, że jest ona w pełnym tego słowa znaczeniu dniem wiary. W nim to za sprawą Ducha Świętego, żywej «pamięci» Kościoła (por. J 14,26), każdy z .uczniów Chrystusa na nowo przeżywa w swoim «dzisiaj» pierwsze objawienie się Zmartwychwstałego. Stając przed Nim w niedzielnym zgromadzeniu, wierni słyszą wezwanie skierowane niegdyś do apostoła Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» (J 20,27). Tak, niedziela jest dniem wiary. Podkreśla to fakt, że podczas niedzielnej liturgii eucharystycznej, podobnie zresztą jak w uroczystości liturgiczne, odmawia się wyznanie wiary. Credo, recytowane lub śpiewane, uwypukla charakter chrzcielny i paschalny niedzieli, czyniąc z niej dzień, w którym człowiek ochrzczony w szczególny sposób odnawia postanowienie wierności Chrystusowi i Jego Ewangelii i z nową mocą uświadamia sobie przyrzeczenia chrzcielne. Przyjmując słowo i spożywając Ciało Pańskie patrzy jakby w oczy samemu zmartwychwstałemu Jezusowi, obecnemu w «świętych znakach», i razem z apostołem Tomaszem wyznaje: «Pan mój i Bóg mój!» (J 20,28).
(Jan Paweł II, Dies Domini 29)

Kościół modli się:

Tak, Panie i Boże nasz, niech będzie przyjęta ta ofiara za cały święty, katolicki Kościół, żeby był umocniony i zachowany bez wstrząsu, za kapłanów, królów i rządców, by byli utwierdzeni w pokoju z Kościołami i spokoju narodów, i za ubogich, potrzebujących, udręczonych, smucących się, smutnych i strapionych, za wszystkich zmarłych, którzy zostali oddzieleni i od nas odeszli, i za wszystkich, którzy stoją przed Twoim świętym ołtarzem i zanoszą modły za pośrednictwem mnie grzesznego; wysłuchaj ich błagania, odpuść ich winy i daruj ich grzechy. I [niech będzie przyjęta] za ten kraj i jego mieszkańców, za to miasto i jego mieszkańców; otocz je. Panie, murem mocnym i oddal od niego, z Twojej łaski, głód, epidemię, szarańczę, bruchus, świerszcza. Niech nie panuje nad nami nieprzyjaciel nasz i niech nie naigrawa się z nas nasz przeciwnik. I [niech będzie przyjęta] za N i N.

Tak, Panie i Boże nasz, według miłosierdzia Twego i mnóstwa Twojej życzliwości postępuj z Twoim ludem i moją nicością i nie według moich grzechów i nieprawości moich, lecz byśmy zasłużyli, ja i oni, na przebaczenie win i odpuszczenie grzechów przez to święte Ciało Twoje, które z wiarą w Jego prawdziwość spożywamy przez łaskę, która od Ciebie pochodzi. Amen.
(Liturgia Wschodnia, Liturgia Apostołów Addea i Mari)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Błagam Cię, drogi Zbawco, abyś mnie odzyskał! Tylko łaska Twoja może to uczynić. Nie mogę zbawić siebie sam. Nie mogę odzyskać mojej straconej ziemi. Bez Ciebie nie potrafię nawet zwrócić się ku Tobie, nie mogę podobać się Tobie ani ocalić mojej duszy. Będę szedł od złego do gorszego, zupełnie odpadnę od Ciebie, całkowicie opancerzę się w moim zaniedbaniu obowiązku, jeśli będę polegać tylko na własnych siłach. Siebie samego zamiast Ciebie uczynię ośrodkiem mojego życia. Jakiegoś bożka, przeze mnie samego wytworzonego, będę wielbił zamiast Ciebie, jedynego prawdziwego Boga i mojego Stwórcy, jeśli Ty mnie łaską Twoją od tego nie powstrzymasz. Wysłuchaj mnie, Panie umiłowany! Dostatecznie długo żyłem w tym nieokreślonym, chwiejnym, nie mogącym mnie zadowolić stanie ducha. Pragnę przestać grzeszyć. Bądź łaskawy dla mnie i uczyń mnie zdolnym do stania się tym, czym - jak przecież wiem - powinienem być.
(J.H. Newman)

Środa (III tydzień Adwentu)


Czy mamy oczekiwać innego? (Iz 45,6b-8.18.21b-25; Ps 85; Łk 7,18b-23)

Dzisiejszy świat zadaje Jezusowi podobne pytanie, co wysłannicy Jana Chrzciciela: czy Ty jesteś Tym, który miał przyjść, czy mamy oczekiwać innego? Jest tyle starych i uznanych religii. Także współcześnie pojawia się wielu proroków, wybawców, zwiastunów nowej, szczęśliwej ery. Dlaczego mam wierzyć akurat Chrystusowi? Czy Jezus z Nazaretu rzeczywiście był tym, za kogo się podawał? Czy nie czas odkryć jakąś nową, wielką prawdę?

Wczytuję się w to, co Jezus powiedział wysłannikom Jana: „Niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają”. Założyciele innych religii pociągnęli za sobą tłumy, ale żaden z nich nie uleczył tylu chorych, nie nakarmił w cudowny sposób tylu głodnych, z tylu opętanych nie wypędził złych duchów. No i żaden z nich nie pokonał śmierci. Wiem, że to prawda, bo świadkowie tamtych wydarzeń za Jezusa oddali swoje życie.

Jeśli więc jest ktoś, kto może moje ziemskie pielgrzymowanie zamienić na życie wieczne, to tylko On. Ufam Mu. I dziś na nowo powierzam Mu swoje losy...

Kościół naucza:

Wszystko to pozwala zrozumieć, dlaczego w obliczu trudności, jakie stwarza nasza epoka, należy chronić tożsamość tego dnia, a nade wszystko głęboko ją przeżywać. Jeden ze wschodnich autorów, żyjący na początku III stulecia, odnotowuje, że już wówczas we wszystkich regionach wierni regularnie świętowali niedzielę. Praktyka ukształtowana spontanicznie stała się potem regułą zatwierdzoną przez prawo: dzień Pański wyznaczał rytm całej dwutysiącletniej historii Kościoła. Czyż jest do pomyślenia, by nie odmierzał także jego przyszłości? Kościół z pewnością potrafi zrozumieć problemy, jakie w naszych czasach mogą utrudniać zachowywanie obowiązku niedzielnego, i jest po macierzyńsku wrażliwy na los każdego ze swoich dzieci. Za swoje szczególne zadanie uważa podjęcie nowych wysiłków na polu katechezy i duszpasterstwa, aby w normalnych warunkach życiowych żadne z nich nie było pozbawione dostępu do tego źródła obfitych łask, jakim jest świętowanie dnia Pańskiego. W tym właśnie duchu Sobór Watykański II wypowiedział się na temat możliwości reformy kalendarza kościelnego w związku ze zmianami w kalendarzach cywilnych, stwierdzając, że Kościół «nie sprzeciwia się tym tylko rozmaitym systemom, (...) które zachowują i zabezpieczają siedmiodniowy tydzień z niedzielą». U progu trzeciego tysiąclecia świętowanie chrześcijańskiej niedzieli - ze względu na zawarte w niej znaczenia i wymiary, powiązane z podstawowymi prawdami wiary - pozostaje kluczowym elementem chrześcijańskiej tożsamości.
(Jan Paweł II, Dies Domini 30)

Kościół modli się:

Ty, Panie, przez liczne i niewypowiedziane zmiłowania Twoje spraw, by dobre i miłe było wspominanie wszystkich prawych i sprawiedliwych ojców, którzy znaleźli łaskę wobec Ciebie, przy pamiątce Ciała i Krwi Chrystusa Twego, które ofiarujemy Tobie na Twoim ołtarzu czystym i świętym, jak nas pouczyłeś. I użycz nam spokoju i pokoju Twego po wszystkie dni życia.

Tak, Panie, Boże nasz, użycz nam spokoju i pokoju Twego po wszystkie dni życia, by wszyscy mieszkańcy Ziemi poznali, że Ty jesteś Bogiem Ojcem prawdziwym i jedynym, i że Ty posłałeś Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Twego i Umiłowanego Twego. A sam Pan i Bóg nasz przyszedł i pouczył w swojej dającej życie Ewangelii o wszelkiej czystości i świętości proroków, apostołów, męczenników, wyznawców, biskupów, doktorów, kapłanów, diakonów i wszystkich synów świętego Kościoła katolickiego, którzy zostali przypieczętowani życiodajnym znakiem świętego chrztu. I my także, Panie (powtarza trzy razy), mali słudzy Twoi, ułomni i słabi, którzy otrzymaliśmy z radością symbol pochodzący od Ciebie, zgromadziliśmy się w imię Twoje i stoimy przed Tobą w tym czasie, radując się, chwaląc, wynosząc, wspominając i sprawując to wielkie, straszliwe, święte, ożywcze i boskie misterium męki, śmierci, pogrzebu i zmartwychwstania Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa.
(Liturgia Wschodnia, Anafora Apostołów Addea i Mari)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Uwielbiam Ciebie, Panie Boże mój, z najgłębszą czcią dla męki Twojej i ukrzyżowania w ofierze za nasze grzechy. Bezgrzeszna dusza Twoja musiała znieść niewysłowione cierpienia. Niewinne ciało Twoje zostało wystawione na ohydne tortury - i wielkiego bólu, i hańby. Obnażono Cię i okrutnie wychłostano, święte Twoje ciało szamotało się pod ciężkimi ciosami bicza jak drzewa w wichrze. Tak umęczony, przybity zostałeś do krzyża, nagi, jako widowisko dla wszystkich, aby widzieli, jak drżysz, jak umierasz. Co w tym się kryje, Boże wszechmocny! Jakaż tu rozwiera się otchłań, której zgłębić nie możemy! Boże mój, wiem przecież, że mogłeś zbawić nas jednym słowem Twoim, bez narażania się na cierpienia, ale wolałeś nas wykupić ceną krwi Twojej. Patrzę na Ciebie, Ofiarę wydźwigniętą na Kalwarii, i wiem, i wyznaję, że ta śmierć Twoja była przebłaganiem za grzechy całego świata. Wierzę i wiem, że tylko Ty mogłeś złożyć odpowiednie zadośćuczynienie; bo to' Boska natura Twoja nadała wartość Twoim cierpieniom. Zamiast więc tego, żebym zginął tak, jak zasługuję, Ty zostałeś przybity do drewna i umarłeś.
(J.H. Newman)

Czwartek (III tydzień Adwentu)


Nie udaremniać Bożych zamiarów wobec siebie (Iz 54,1-10; Ps 30; Łk 7,24-30)

Ilekroć czytałem o Bogu na kartach Biblii, tylekroć odkrywałem, że jest dobry. Nie chce niczyjego nieszczęścia. Choć wymagający, czasem surowy, prowadzi ludzi ku życiu wiecznemu. Każdego kocha i nikt nie jest dla niego stracony. A jednak czasami, jak szatan w raju, ludzie oskarżają Go, że Jego intencje nie są do końca czyste. Że przecież mógłby łatwiej i prościej prowadzić ku sobie, a już na pewno nie musiałby skazywać na wieczne potępienie.

Ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii pozwala mi jednak na nowo zadumać się nad tajemnicą ludzkiej wolności. Paradoksalnie brzmią słowa: „Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego” (Jana). Jakże niesłychanie wielki to dar, przez który człowiek może udaremnić zamiary samego Boga! Jak bardzo nas Bóg szanuje! Choć mógłby złamać opór, czeka na nasze „tak”. By ludzi do siebie doprowadzić, zmuszony jest prowadzić ich czasami drogami trudnych doświadczeń, narażając się na zarzuty o brak sprawiedliwości czy litości. A wszystko dlatego, że tak bardzo serio traktuje naszą wolność.

Zdumiony autentycznością Bożej miłości wiem, że nie powinienem ciągle wystawiać jej na próbę. Z celnikami chcę przyznać Mu słuszność i wejść na drogę nawrócenia...

Kościół naucza:

W zgromadzeniu niedzielnym najpełniej urzeczywistnia się jedność: w nim bowiem sprawowane jest sacramentiim unitatis, które stanowi istotny element natury Kościoła - ludu zgromadzonego «przez jedność» i «w jedności» Ojca, Syna i Ducha Świętego. Chrześcijańskie rodziny znajdują w nim jeden z najbardziej wyrazistych znaków swej tożsamości i «posługi» jako «kościoły domowe», gdy rodzice przystępują wraz z dziećmi do jednego stołu słowa i Chleba życia. (...)

Jest też naturalne, że podczas niedzielnych Mszy sprawowanych w parafii - jako «wspólnocie eucharystycznej» - spotykają się różne grupy, ruchy, stowarzyszenia, a także małe wspólnoty zakonne istniejące na jej terenie. Mogą wówczas doświadczyć tego, co stanowi o ich głębokiej wspólnocie, niezależnie od właściwej im duchowości, którą mają prawo odróżniać się od innych, zgodnie z rozeznaniem władz kościelnych.
(Jan Paweł II, Dies Domini 36)

Kościół modli się:

D. W milczeniu i bojaźni trwajcie i módlcie się. Pan z nami.

K. I niech przybędzie, Panie, Duch Twój Święty i spocznie na tej ofierze sług Twoich, i błogosławi ją, i uświęca, by stała się dla nas, Panie, przebłaganiem za winy i odpuszczeniem grzechów, i wielką nadzieją powstania z martwych, i życiem nowym w królestwie niebieskim ze wszystkimi, którzy znaleźli łaskę przed Tobą.

A z powodu całego Twego zbawczego, wielkiego i cudownego, w stosunku do nas planu, składamy Ci dzięki i wychwalamy Cię bez końca w Kościele Twoim, odkupionym przez cenną krew Chrystusa.
(Liturgia Wschodnia, Anafora Apostołów Addea i Mari)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Taka ofiara nie mogła ulec zapomnieniu. Nie miała i nie mogła być zwyczajnym wypadkiem w dziejach świata, który by dokonał się i skończył, aby trwać tylko w niejasnych, trudnych do rozpoznania skutkach. Jeśli wielkie to wydarzenie było tym, czym wierzymy, że było, czym wiemy, że było, musi ono pozostawać aktualne, chociaż minione; musi być trwałym faktem dla wszystkich czasów. Możemy to zrozumieć, jeśli tylko pilnie się nad tym zastanowimy; kiedy więc słyszymy, o Panie, że chociaż odszedłeś do nieba w chwale, ciągle odnawiasz i uwieczniasz ofiarę Twoją aż do końca wszechrzeczy, wieść ta nie tylko wzrusza nas i raduje, dając świadectwo dobroci Pana naszego i Zbawcy, ale spotyka się z pełnym przyświadczeniem i aprobatą naszego rozumu. Chociaż ani nie moglibyśmy, ani nawet nie ośmielilibyśmy się oczekiwać tak zdumiewającej nauki, jednak uwielbiamy ją, gdy została nam oznajmiona, właśnie za to, że tak dobrze odpowiada Twojej doskonałości, jak i za to, że świadczy o nieskończonej dobroci dla nas. Tak, Panie mój, chociaż opuściłeś świat, każdego dnia ofiarowywany jesteś we mszy, i chociaż nie możesz podlegać bólowi i śmierci, jednak poddajesz się niegodnemu traktowaniu i ograniczeniom, aby do końca wypełnić Twoje miłosierdzie dla nas. Codziennie uniżasz się; będąc bowiem nieskończony, nie możesz zakończyć Twego upokorzenia, dopóki istnieją ci, dla których poddałeś się mu. Pozostajesz więc Kapłanem na zawsze.
(J.H. Newman)

Piątek 17 grudnia 2004 (III tydzień Adwentu)


W szkole pokory (Rdz 49,2.8-10; Ps 72; Mt 1,1-17)

Dziś razem w z Kościołem wkroczyłem w drugą część Adwentu, przygotowującą mnie do obchodów pamiątki Bożego Narodzenia. A liturgia słowa pokazuje mi, że w Jezusie spełniają się prorockie zapowiedzi o Mesjaszu z pokolenia Judy i potomku króla Dawida. Przyzwyczajony jestem widzieć w Jezusie Boga. Dziś jakby pełniej widzę Jego człowieczeństwo. I w zadumie kontempluję wielkość Boga, który dla człowieka w historię człowieka zechciał się wpisać.

Pycha, jeden z grzechów głównych, jest nazywana korzeniem wszelkiego zła. Rzeczywiście, czasami ze wstydem patrzę na ludzi – zdawałoby się - naprawdę wielkich, którzy trwonią tę wielkość w niezrozumiałych sporach, unoszeniu się dumą, w zazdrosnej ambicji czy przyziemnej złośliwości. Wiem, że wszyscy jesteśmy słabi. Wiem też, że nie mogę się stawiać w roli ich sędziego. Ale boję się, że mogę być do nich podobny. Dlatego wdzięczny jestem Kościołowi, że przypomina mi dziś prawdę o pokorze Bożego Syna. Bo bycie zapowiadanym Mesjaszem dla człowieka byłoby ogromnym wyróżnieniem. Ale dla Boga to żaden zaszczyt.

Ten, którego nie mogą objąć niebiosa, zdecydował się wkroczyć jako człowiek w ludzką historię. Dlatego i ja nie muszę szukać swojej wielkości poza wielką służbą dla dobra człowieka.

Kościół naucza:

Odpoczynek niedzielny pozwala sprowadzić do właściwych proporcji codzienne troski i zajęcia: rzeczy materialne, o które tak bardzo zabiegamy, ustępują miejsca wartościom duchowym; osoby, wśród których żyjemy, odzyskują prawdziwe oblicze, gdy się z nimi spotykamy i nawiązujemy spokojną rozmowę. Możemy także odkryć na nowo i zachwycić się głęboko pięknem przyrody, zbyt często niszczonym przez ludzką żądzę panowania, która zwraca się przeciw samemu człowiekowi. Jako dzień, w którym człowiek zachowuje pokój z Bogiem, z samym sobą i z bliźnimi, niedziela staje się także momentem, kiedy, ogarniając odnowionym spojrzeniem cuda przyrody daje się on porwać tej wspaniałej i tajemniczej harmonii, która - mówiąc słowami św. Ambrożego - «na mocy nienaruszalnego prawa zgody i miłości» łączy różne elementy kosmosu «więzią jedności i pokoju». Człowiek głębiej sobie wówczas uświadamia, że - jak pisze Apostoł - «wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać. Staje się bowiem poświęcone przez słowo Boże i przez modlitwę» (1 Tm 4,4-5). Jeśli zatem po sześciu dniach pracy - które w rzeczywistości zostały już w wielu przypadkach ograniczone do pięciu - człowiek poszukuje czasu, aby się odprężyć i bardziej zatroszczyć o inne aspekty swego życia, to wynika to z autentycznej potrzeby, całkowicie zgodnej z wizją nakreśloną przez orędzie ewangeliczne. Chrześcijanin winien zatem zaspokajać tę potrzebę, łącząc to z indywidualnymi i wspólnotowymi formami przeżywania wiary, która objawia się w obchodzeniu i świętowaniu dnia Pańskiego.
(Jan Paweł II, Dies Domini 67)

Kościół modli się:

Dzięki Ci składamy, Boże, przez umiłowanego Sługę Twego Jezusa Chrystusa, którego zesłałeś nam w tych ostatnich czasach jako zbawiciela i odkupiciela, i zwiastuna Twojej woli. On jest Twoim nierozdzielnym Słowem, przez Niego wszystko uczyniłeś, a gdy się Tobie spodobało, zesłałeś z nieba do łona dziewicy; On to, gdy został poczęty, przyjął ciało i objawił się jako Twój Syn, urodzony z Ducha Świętego i Dziewicy.

On to, wypełniając Twoją wolę i nabywając Tobie lud święty, wyciągnął ręce podczas swej męki, by uwolnić od męki tych, którzy ufność pokładają w Tobie.

On to, gdy wydawał się na dobrowolną mękę, by zniszczyć śmierć, rozerwać więzy diabła, podeptać piekło, oświecić sprawiedliwych, ustalić regułę [wiary], objawić zmartwychwstanie, wziął chleb i dzięki Ci czyniąc powiedział: „Bierzcie, jedzcie, to jest ciało moje, które za was będzie przełamane”. Podobnie [wziął] i kielich, mówiąc: „To jest moja krew, która za was jest przelewana. Kiedy to czynicie, czynicie to na moją pamiątkę”.
(św. Hipolit, Traditio Apostolica)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Panie mój, ja z kolei ofiarowuję Ci siebie jako ofiarę dziękczynną. Ty umarłeś za mnie, a ja z kolei oddaję Ci moją istotę. Nie należę do siebie, wykupiłeś mnie; i oto przez własne czyny i postępowanie pragnę dopełnić tego aktu. Pragnę być z dala od wszystkiego, co jest z tego świata, oczyścić się całkowicie od grzechu, odrzucić od siebie nawet to, co jest niewinne, jeśli miałbym szukać tych rzeczy ze względu na nie same, a nie ze względu na Ciebie. Odrzucam sławę i zaszczyty, wpływy i potęgę, gdyż chwałę moją i siłę z Ciebie będę czerpał. Pomóż mi wykonać to, do czego się zobowiązuję.
(J.H. Newman)

Sobota 18 grudnia 2004 (III tydzień Adwentu)


Mówić Bogu „tak” (Jr 23,5-8; Ps 72; Mt 1,18-24)

Jezus jest tym, który spełnia wielkie zapowiedzi proroków. Ale żeby się spełniły, trzeba było cichej współpracy niepozornych mieszkańców okupowanej przez Rzymian Palestyny. Najpierw pokornej zgody młodej dziewczyny z Nazaretu, potem roztropnego postępowania Józefa, jej małżonka. Bóg na pewno znalazłby inną drogę do realizacji swoich planów, ale nie musiał, bo Oni przystali na Jego niesłychaną propozycję.

W moim życiu może być podobnie. Choć Bóg nie przeznaczył mi tak ważnego zadania, to na pewno jestem Mu potrzebny. Jeśli będę odmawiał, mogę dodatkowo utrudnić i tak niełatwe budowanie Bożego królestwa. Trzeba więc, bym co dzień powtarzał Mu moje „tak”.

Nie przychodzi do mnie żaden Anioł, by pouczyć mnie, jak mam postępować. Ale znam Boże wymagania. Mam kochać Go całym sercem, całą duszą, całym umysłem i ze wszystkich swych sił. Mam kochać bliźniego jak siebie samego. Jeśli do tego dodam niezachwianą wiarę, żywą nadzieję, jeśli nie zapomnę o roztropności, umiarkowaniu, męstwie i sprawiedliwości, i dorzucę jeszcze cierpliwość, radość i pokój, to na pewno spełnię w swoim życiu wolę Boga...

Kościół naucza:

Eucharystia jest urzeczywistnieniem i zapowiedzią braterstwa. Msza św. niedzielna wzbudza falę miłosierdzia, które ma przeniknąć całe życie wiernych, przede wszystkim zaś kształtować sam sposób przeżywania pozostałej części niedzieli. Skoro jest to dzień radości, to chrześcijanin musi ukazywać przez konkretne postępowanie, że nie można być szczęśliwym «bez innych». Niech rozejrzy się dokoła, aby odszukać ludzi, którzy mogą potrzebować jego solidarności. Może się zdarzyć, że w jego najbliższym sąsiedztwie albo w kręgu znajomych są ludzie chorzy, starzy, dzieci, imigranci, którzy właśnie w niedzielę szczególnie boleśnie odczuwają swoją samotność, ubóstwo i cierpienie. Oczywiście, troska o nich nie może się wyrażać w sporadycznych działaniach, podejmowanych tylko w niedziele. Ale także wówczas, gdy jest to działalność bardziej systematyczna, czyż nie można uczynić z niedzieli dnia szczególnie poświęconego solidarności, wykorzystując wszelkie twórcze energie chrześcijańskiego miłosierdzia? Zaprosić do wspólnego stołu osobę samotną, odwiedzić chorych, zdobyć żywność dla ubogiej rodziny, poświęcić kilka godzin jakiejś konkretnej formie wolontariatu i solidarności - wszystko to z pewnością może się stać sposobem realizacji w życiu miłości Chrystusa, zaczerpniętej przy eucharystycznym stole.
(Jan Paweł II, Dies Domini 72)

Kościół modli się:

Pamiętając więc o Jego śmierci i zmartwychwstaniu, ofiarowujemy Tobie Chleb i Kielich, dzięki Ci czyniąc, ponieważ uznałeś nas za godnych, byśmy stali przed Tobą i Tobie służyli jako kapłani. I prosimy, byś zesłał Twego Ducha Świętego na tę ofiarę świętego Kościoła; gromadząc nas w jedno, daj wszystkim, którzy uczestniczą w świętych [misteriach] dla napełnienia się Duchem Świętym i dla wzmocnienia [swej] wiary w prawdzie, byśmy Ciebie chwalili i sławili przez Sługę Twego Jezusa Chrystusa; przez którego Tobie chwała i cześć, Ojcu i Synowi z Duchem Świętym w Kościele Twoim świętym i teraz, i zawsze, i na wieki wieków. Amen.
(św. Hipolit, Traditio Apostolich)

Adoracja Najświętszego Sakramentu:

Boże mój, mieszkać możesz tylko w tym, kto jest czysty i święty. Grzesznicy mogą przychodzić do Ciebie, ale Ty czyż nie przychodzisz jedynie do uświęconych? Boże mój, uwielbiam Ciebie jako Najświętszego; kiedy na ziemię zstępowałeś, przygotowałeś dla siebie święty przybytek w przeczystym łonie Najświętszej Dziewicy. Sposobiłeś ten przybytek dla siebie samego. Zanim przyjęła Ciebie, najpierw została przez Ciebie do tego przygotowana; bo od pierwszej chwili, gdy w ogóle zaczęła istnieć, napełniła Ją łaska Twoja, dzięki czemu nigdy nie znała grzechu. A potem z roku na rok wzrastała w łaskach i zasługach, aż nadszedł czas, kiedy zesłałeś archanioła, aby Jej oznajmił obecność Twoją w Niej. Aż tak święte musi być mieszkanie Najwyższego. Uwielbiam i wysławiam Ciebie, Panie Boże mój, za tę wielką świętość Twoją.
(J.H. Newman)

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama