Refleksja na dziś - Uroczystość Wszystkich Świętych i 31. tydzień zwykły

Reklama


Nowa ziemia (Ap 7,2-4.9-14; Ps 24,1-6; 1 J 3,1-3; Mt 5,1-12a)

Wszystko jest tam białe albo niebieskie. I wysłodzone do bólu. A przez to okropnie nudne. No i podporządkowane jednemu celowi: służbie Bogu. Dlatego mocno zhierarchizowane: ten jest od tego, ten od tamtego. Taki obraz nieba serwują nam amerykańskie seriale. Przyznam, za takim niebem nie potrafię tęsknić.

„Obecnie jesteśmy dziećmi Bożymi, ale jeszcze się nie ujawniło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się to objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jaki jest” – pisze święty Jan. Tak, na pewno będziemy święci. Bo uświęcimy się przebywaniem z Nim. Ale…

Bóg jest stwórcą gór, jezior, lasów, mórz i pustyni; stwórcą pór roku, wieczorów i poranków; błękitu nieba i czarnych, skłębionych chmur; kolorowych kwiatów i białych czap śniegu na drzewach. Jakoś nie chce mi się wierzyć, by ktoś tak pomysłowy przygotował swoim dzieciom dom wyzuty z wszelkiego piękna… I mam nadzieję, że dobry Ojciec nie zamierza bogactwa relacji między ludźmi zredukować do służbowych, koszarowych odniesień…


Mieszkanie już mam (Mdr 3,1-6.9; Ps 103,8 i 10.13-14.15-16.17-18; 2 Kor 4,14-5,1; J 14,1-6)

Te noce były jak w bajce. Polana oświecona blaskiem księżyca, srebrzące się na niej drzewa i paprocie i te majaczące w bladej poświacie góry... Można było zapomnieć, że istnieje inny świat i inne życie. A przecież jednak nieodmiennie wracaliśmy z tego ziemskiego raju w domowe pielesze. Choć oprócz bliskich czekały tam na nas codzienne obowiązki i zakłamanie czasów realnego socjalizmu. Bo bywało, nawet latem, strasznie zimno, bo ciasno było w czwórkę w niewielkim namiocie, bo ubrania nie za bardzo chciały się suszyć, bo ileż można zjeść makaronu, kisieli i podgrzewanych na maszynce konserw…

„Idę (…) przygotować wam miejsce. A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przybędę powtórnie i zabiorę was do siebie, abyście i wy byli tam, gdzie Ja jestem”.

Życie bywa bajecznie piękne. Ale niesie też z sobą trud, niewygody, zmęczenie. Gdy rosną i mieszają się z bólem choroby, bywają nie do zniesienia. Dobrze, że ktoś zadbał już dla nas o miejsce w lepszym świecie.

Nie, wcale tak bardzo za nim nie tęsknię. Ale świadomość że mam dom, pozwala mi naprawdę cieszyć się tym, co jest: życiem pielgrzyma…


Zupełnie... szczęśliwy (Rz 12,5-16a; Ps 131,1.2-3; Łk 13,18-21)

Czytałem z przodu do tyłu i z tyłu do przodu. „Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to co pokorne”; „Miejcie wstręt do złego”; „Miłość niech będzie bez obłudy”. „Kto zajmuje się rozdawaniem, niech to czyni ze szczodrobliwością; kto jest przełożonym, niech działa z gorliwością”. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, ze św. Paweł pisał chyba o zupełnie innym świecie i innych ludziach. Dopiero po chwili zorientowałem się, że nie o innych, ale szczęśliwych.

Ktoś już dawno temu zauważył, że szczęście to nie dopłynięcie do portu, ale sposób żeglowania. Nie odniesione sukcesy, stanowiska, majątek, ale styl życia. Kiedy rozumiem, że jestem dzieckiem Boga, bratem i przyjacielem Jego Syna, wtedy wszystko widzę inaczej. Wtedy każda chwila, choćby najbardziej prozaiczna, nabiera blasku wieczności. I święto trwa. Bez końca.


Kocham - tak łatwo powiedzieć (Rz 13,8-10; Ps 112,1-2.4-5.9; Łk 14,25-33)

Gdyby to było takie proste…Co? Ano dobre zrozumienie tego, co napisał św. Paweł: „Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa”.

Już widzę korowody tych, którzy w imię miłości do szefów w pracy mówią prawdę tylko za ich plecami, żony zdradzające mężów w imię miłości i w imię tejże katowane przez ojców-oprawców dzieci. Można w imię miłości do własnego plemienia czy narodu prowadzić wojny z innymi, można też w imię troski o bezrobotnych zamykać drzwi przed imigrantami. Bo choć miłość jest kluczem do zrozumienia Bożego prawa, często jest też używana jako wytrych dla otwarcia drzwi ku złu…

Świadomość prawdy, że sednem Bożego prawa jest wymóg miłości pozwala mi jednak bronić się przed inną chorobą: formalizmem. Ileż razy faktem, że jako tako trzymam się przykazań, uspokajałem swoja obojętność na strapienia innych?


Ja w roli Boga? (Rz 13,8-10; Ps 112,1-2.4-5.9; Łk 14,25-33)

Przyzwyczajony do wersji znanej z czytań pogrzebowych jakoś nie zauważyłem w Pawłowym wywodzie tych dwóch pytań: „Dlaczego więc ty potępiasz swego brata? Albo dlaczego gardzisz swoim bratem?”

Tak. Wszyscy należymy do jednego Pana. Wszyscy kiedyś zegniemy przed Nim kolano i będziemy musieli zdać Mu sprawę z naszego własnego życia. Nie z życia naszych bliźnich.

Gdy mój brat grzeszy, powinienem z miłością go upomnieć. Gdy chcę to zrobić z zarozumiałą pychą, lepiej żebym nie mówił nic. Na pewno nigdy nie mogę, uzurpując sobie boskie prerogatywy, skazywać człowieka na potępienie...



Nie ja. Chrystus (Rz 15,14-21; Ps 98,1.2-3ab.3cd-4; Łk 16,1-8)

„Nie odważę się jednak wspominać niczego poza tym, czego dokonał przeze mnie Chrystus w doprowadzeniu pogan do posłuszeństwa wierze”... No właśnie. Nie Paweł. Chrystus.

Chyba zbyt często zapominam, że w sprawach, w których współpracuje się z Boża łaską, zasług człowieka nie można dokładnie zmierzyć.Owszem, mam być narzędziem w ręku Boga; mam być Jego rekami, nogami, ustami. Prawda jest jednak taka, że nawet jeśli jestem nędznym i byle jakim narzędziem, Bóg potrafi się mną dobrze posłużyć. Jak oślicą Balaama. Z czego się więc chlubić?

Może z prostotą serca tylko z tego, że powiedziało się Bogu „tak”. Reszta to nie powód do chwalenia się, ale do radości. Że dzięki mnie Bóg obdarowuje ludzi swoimi łaskami...


Pozdrowienia dla budowania (Rz 16,3-9.16.22-27; Ps 145,2-3.4-5.10-11; Łk 16,9-15)

„Dziękuję pocztom sztandarowym, górnikom i hutnikom niosącym baldachim, orkiestrze, panu organiście, który prowadził śpiewy, służbie liturgicznej, dzieciom, które pod opieką rodziców sypały kwiaty”... I tak można jeszcze długo. To tekst, który wielu z nas zna z procesji Bożego Ciała. Podobnych podczas kościelnych uroczystości nie brakuje.

Zawsze myślałem, że to przesada i zżymałem się na te długaśne, dziękczynne litanie. Przecież łatwo kogoś pominąć. I dopiero będzie temu komuś przykro. Ale gdy dziś w Piśmie Świętym czytam, jak Paweł i jego pisarz Tercjusz pozdrawiają swoich znajomych i przekazują pozdrowienia od innych sam już nie wiem...

A może to wszystko ma sens? Może jest tak ważnym budowaniem wspólnoty?
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Reklama

« » Luty 2018
N P W Ś C P S
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3

Reklama

Pobieranie...

Reklama