Gorzkie Żale

III Niedziela Wielkiego Postu

Reklama

Kazanie pasyjne 2002



Przez cały Wielki Post katolicy polscy krok po kroku, chwila po chwili, ból po bólu rozważają podczas nabożeństw Gorzkich Żali mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa. Pragniemy także my podążać za Naszym Zbawicielem, aby rozpamiętywać cierpienia, jakich doznał dla nas, aby odkupić nasze grzechy, choć sam był bez grzechu. Podstawą naszych rozważań jest opis pasji zawarty w Ewangelii według świętego Mateusza.
 

Osądzić Boga


„Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie” – powtarzamy niejednokrotnie cytat z polskiej komedii. Niby z uśmiechem, niby z przymrużeniem oka, a przecież w głębi serca lub może w najdalszym zakamarku umysłu, identyfikujemy się z tym powiedzeniem. Bo lubimy, żeby sprawiedliwość była nasza sprawiedliwością. Żeby sprawiedliwe było to, co korzystne dla nas. Chcemy wydawać sądy i oceny. Uwielbiamy wydawać wyroki na innych. Im mniej mamy informacji, tym łatwiej wydać wyrok. Im mniej o kim i o czymś wiemy, tym bardziej jesteśmy surowi i jednoznaczni w swych ocenach. A najbardziej podoba nam się decydować o losie innych. Nic nas nie obchodzi cierpienie, jakie sprawiamy osądzając.

O bolesności ludzkiego osądu i nieporadności ludzkiej sprawiedliwości przypominam sobie wtedy, gdy ktoś próbuje wyrokować o mnie. Natychmiast potrafię zacytować z pamięci słowa Jezusa: „Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz? Albo jak możesz mówić swemu bratu: Pozwól, że usunę drzazgę z twego oka, gdy belka /tkwi/ w twoim oku? Obłudniku, wyrzuć najpierw belkę ze swego oka, a wtedy przejrzysz, ażeby usunąć drzazgę z oka twego brata” (Mt 7,1-5).

Natychmiast odnajduję w słowniku pojęcie „wielkoduszność”. Sprawiedliwość nie może obejść się bez wielkoduszności. Od razu odkrywam, że ludzka sprawiedliwość nie ma wiele wspólnego z Bożą sprawiedliwością. Przede wszystkim dlatego, że nie ma w niej miłości. A przecież wierzę głęboko, że Bóg nie oddziela nigdy miłości od sprawiedliwości. Tylko ludzie zapominają o ich nierozerwalnym związku!

Jezusowi nic nie zostało oszczędzone. Także cierpienie, jakiego doznaje człowiek stawiany przed ludzką sprawiedliwością, Go nie ominęło. Doświadczył, co to znaczy być fałszywie oskarżonym. Poznał, co to znaczy nie móc liczyć nie tylko na miłość, ale na zwykłą uczciwość zarówno oskarżycieli, świadków, jak i sędziów. Dowiedział się, co to znaczy znaleźć się całkowicie na łasce kogoś, kto proces traktuje jak zabawę, kto zapomina, że osądza człowieka, osobę, kogoś równego sobie pod względem godności.
Cóż z tego, że na fałszywe oskarżenia odpowiadał najczystszą prawdą? Nikt Go nie słuchał. Cóż z tego, że powoływał się na słowa proroków...

W procesie Jezusa z wyjątkową bolesnością ujawniły się wszystkie zagrożenia, jakie przy wymierzaniu ludzkiej sprawiedliwości niesie anonimowość tłumu, prowokowanego przez zdolnego manipulatora: „Wtedy najwyższy kapłan rozdarł swoje szaty i rzekł: Zbluźnił. Na cóż nam jeszcze potrzeba świadków? Oto teraz słyszeliście bluźnierstwo. Co wam się zdaje? Oni odpowiedzieli: Winien jest śmierci” (Mt 26,65-66). To był kolejny w dziejach ludzkości proces, w którym najokrutniejszy wyrok zapadł na długo przed jego rozpoczęciem.

Częścią procesu Jezusa, niemniej bolesną niż wszystkie pozostałe elementy, a może nawet najboleśniejszą, było zaparcie się Piotra. Nieważne, że Jezus wiedział o tym wcześniej. Nieistotne, że zapowiedział właśnie taki bieg wypadków.

Konsekwencja strachu, z jakim Piotr trzykrotnie się zaparł swego Mistrza stała się dla Jezusa źródłem ogromnego cierpienia. Cierpimy w sposób niepojęty, gdy ktoś, w kim pokładamy nadzieje, okazuje się człowiekiem słabym. Chrystus cierpiał na pewno.

Niektórzy z uczestników procesu Jezusa wiedzieli, że to nie On bluźni, lecz że sami popełniają bluźnierstwo osądzając Boga. Wśród oskarżycieli, świadków i wydających wyroki byli ludzie, którzy mieli podstawy, aby wierzyć, że On jest naprawdę Bożym Synem, zapowiadanym od wieków Mesjaszem. Nie był jednak Mesjaszem na ich miarę, po raz kolejny okazało się, że myśli Boga nie są myślami ludzkimi. I znaleźli się ludzie, którzy z całą świadomością zdecydowali, że skoro Bóg nie postępuje według ich zamysłów, to można na Niego wydać wyrok.

Taka postawa nie jest rzadka także dzisiaj. Można i w naszych czasach spotkać ludzi zdecydowanych na surowe osądzanie Boga. Nie brak takich, którzy w imię swojej egoistycznej sprawiedliwości decydują się uśmiercić Boga, postanawiają Go unicestwić, usunąć nie tylko ze swego życia, ale także z życia innych. Sami starają się zająć jego miejsce. Nie chodzi tu tylko o polityków. To się zdarza w rodzinach między rodzicami a dziećmi, to się zdarza między mężem i żoną, to się zdarza między pracodawcą a pracownikiem, to się zdarza w wielu sytuacjach gdy jeden człowiek uzależniony jest od innego.
Łatwo jest zapomnieć o przepaści, jaka dzieli sprawiedliwość Boża i ludzką. Łatwo jest zapomnieć, że Bóg jest Stworzycielem i Panem wszystkiego, cokolwiek istnieje, także, człowieka. Że nie jest nic nikomu winien. Że jest w swej miłości do wszystkiego, co stwarza, absolutnym Dawcą. Według Jezusowej przypowieści, powołuje i wynagradza „ostatnich” tak jak „pierwszych”, realizując zarazem w ten sposób swoją sprawiedliwość i dobroć (por. Mt 20,1-16).

Bóg z miłości stwarza człowieka i powołuje go do zbawienia, to znaczy do uszczęśliwiającego zjednoczenia go ze sobą na zawsze. W tym kryje się miara Bożej sprawiedliwości. Stawia On wymagania niejako sam sobie. Skoro chce dać człowiekowi życie i doprowadzić go do zbawienia, pozostaje temu zawsze wierny, nawet wtedy, gdy człowiek grzesząc odrzucza Jego wezwanie i dary. Bóg nie chce śmierci grzesznika, lecz by się nawrócił i żył (por. Ez 18,23). Spieszy z pomocą wszystkim ludziom, aby Go szukali i znaleźli. Wielokrotnie zawiera z nimi przymierze, poucza ich przez proroków, wreszcie posyła swego Syna i przezeń Ducha Świętego. Tę Bożą wierność swej własnej woli zbawienia człowieka, a zarazem danej człowiekowi obietnicy zbawienia, Bożą wierność człowiekowi - Pismo święte nazywa Bożą sprawiedliwością. Sprawiedliwością, która objawia się w Jezusie Chrystusie i czyni sprawiedliwymi wszystkich, którzy w Niego wierzą (por. Rz 3,21-26). Sprawiedliwość Boga jest niezwykle bliska Jego miłosierdziu!

Dwa tysiące lat temu człowiek nie zdobył się na to, aby okazać miłosierdzie Bogu. Nie przestaje jednak wciąż na Boże miłosierdzie liczyć.

Na zakończenie pieśń JEZU CHRYSTE, PANIE MIŁY. Posłuchaj

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama