Odpowiedź na ukryte pragnienia

Jeśli nasze pragnienia odczytamy, jako miejsce, w którym ukrywa się Bóg i będziemy chcieli odszukać Go tam, wtedy jest szansa, że odnajdziemy sens życia i pokój serca.

Reklama

Świat zwariował. Często można słyszeć takie sformułowanie. Pęd za posiadaniem, za konsumowaniem, za używaniem, za czerpaniem z życia. Ale właściwie to… czerpaniem czego?

Ci bowiem, którzy żyją według ciała, dążą do tego, czego chce ciało; ci zaś, którzy żyją według Ducha – do tego, czego chce Duch. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność – do życia i pokoju (Rz 8, 5-6).

Większe mieszkanie, wyższe stanowisko, lepszy samochód, poprawiona uroda i luksusowe wakacje, wydaje się, że tego potrzeba do szczęścia. Albo inaczej; alkohol, może narkotyki, używanie ludzi do zaspokajania swoich potrzeb, życie z dnia na dzień, wydaje się, że tego potrzeba do nieszczęścia.

To być może są skrajności. Ale za tymi odległymi zewnętrznie sposobami życia stoi wielkie pragnienie. Człowiek chciałby od życia „czegoś więcej”. Czasami nawet nie uświadamiamy sobie, że ten pęd, żeby w życiu coś zdobywać, coś ulepszać, to tęsknota za pełnią, za nieskończonością. I chociaż często nie potrafi nazwać tego, czym jest to „coś więcej”, to jednak, jest gdzieś na dnie, w sercu.

Często wydaje się, że człowiek sam może zaspokoić wszystkie swoje pragnienia. Ale nie widzi jak to jest nieporadne, jak to niszczy to, co duchowe. Co więcej im bardziej człowiek chce nakarmić się tym, co daje świat, tym większy głód odczuwa, tym głębszą pustkę.

Ja jestem Chlebem Żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten Chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata (J 6,51).

Trzeba odkryć u źródła wszystkim pragnień człowieka, być może nieuświadomioną, tęsknotę za Bogiem. Człowiek tęskni za czymś wiecznym (wieczną młodością?), za czymś nieprzemijającym (nieprzemijającą urodą, zdrowiem?), za spełnieniem (w pracy? w doznaniach seksualnych? w używkach?), ale często nie widzimy, że źle szukamy. Bo tego, co wieczne, nieprzemijające, czy pełne nie może pochodzić od rzeczy, czy od ludzi, którzy ani wieczni, ani nieprzemijający, ani doskonali nie są. Jakość próbuje się zagłuszyć ilością.

Widzimy, że jeśli podążymy za ciałem, czyli za tym, co ziemskie i przemijające to nie osiągniemy pełni, ani szczęścia. Ale jeśli nasze pragnienia odczytamy, jako miejsce, w którym ukrywa się Bóg i będziemy chcieli odszukać Go tam, wtedy jest szansa, że odnajdziemy sens życia i pokój serca.

Jest tutaj taki swoisty paradoks; odpowiedzią na nasze ukryte pragnienia staje się ukryty Bóg. I właśnie w uroczystość Bożego Ciała Chrystus, obecny w białej Hostii wychodzi na ulice, by pokazać nam, że chociaż jest ukryty pod postacią Chleba, to wcale nie chce być odległy, czy niedostępny. Chce wchodzić w naszą codzienność, w nasze tęsknoty, w nasz głód „czegoś więcej”, by przemieniać go w głód Tego, Który jest wszystkim, w niesłabnącą tęsknotę za Bogiem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Grudzień 2017
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie...

Reklama