Świadectwo o skuteczności modlitwy różańcowej

We Mnie wszelka łaska drogi prawdy (Syr.24,17)

Zaproszenie do świadectwa o Różańcu jest dla mnie okazją do uporządkowania moich przeżyć związanych z tą modlitwą. Mówienie czy pisanie z przeżycia wydaje się z jednej strony łatwe, bo nie wymaga żadnych książkowych mądrości. Z drugiej jednak strony wymaga trudu sprecyzowania słownego życiowych doświadczeń, które są o wiele bogatsze niż nasze słowne sformułowania. Usiłując nadać kierunek i zarazem zakres mojego świadectwa nie znalazłem lepszego sformułowania od powyższych słów Syracydesa.



W Różańcu i poprzez Różaniec znalazłem „łaskę drogi i prawdy”.

Nie pamiętam kiedy matka nauczyła mnie podstawowych modlitw różańcowych: ”Ojcze nasz”, ”Zdrowaś” itd. Wykracza to jakby poza próg mojej świadomości. Podobnie jest z tajemnicami różańcowymi. Nie ma żadnego progu świadomości odkąd. Zrosły się jakby z nurtem mojego życia.

Pamiętam szczególnie niedzielny zimowy Różaniec, który odmawialiśmy w domu. Podczas uroczystej sumy w kościele nie wolno było jeździć ani na nartach ani sankach. Pomagałem mamusi przy wyrabianiu pierogów, podczas którego to przygotowania obiadu wszyscy głośno odmawialiśmy Różaniec. Niewiele z niego rozumiałem. Dotąd jednak pamiętam smak suszonych śliwek a szczególnie słodkich gruszek, które czasami zamiast owijać w pieroga po kryjomu chyłkiem pakowałem do buzi. Pozostał jednak dobry choć jeszcze nieświadomy nawyk odmawiania Różańca. Pewnego lata jednak to odmawianie stało się sprawą osobistą. Mogłem mieć wtedy około dziesięciu lat. Gdy po południu pasłem krowy, od pioruna zapaliła się stodoła u sąsiada po przeciwnej stronie wzgórza. Z mojej strony widać było tylko kłęby czarnego dymu i iskry wybijające się w górę. Gdy dorośli pobiegli na ratunek, ja zostałem sam przy krowach. Widok był groźny i wtedy po raz pierwszy wyciągnąłem z kieszeni koronkę i sam zacząłem odmawiać Różaniec. Chyba potem już nigdy go nie zaprzestałem. Odmawiałem go codziennie, przynajmniej pięć dziesiątków. Pamiętam nawet taki trans modlitewny, podczas którego odmawiałem wszystkie piętnaście tajemnic nie zważając na to, co się wokół mnie działo. Rodzice i rodzeństwo chyba lepiej ode mnie wiedzieli, co się ze mną dzieje i nikt mi w tym nie przeszkadzał. Potem były jeszcze tajemnice Zywego Różańca, zmiana tajemnic różańcowych i zaciekawienie kolegów i koleżanek: „pokaż, jaką masz tajemnicę”. To było w szkole podstawowej a potem i w średniej.

Wypada mi tutaj wspomnieć szczególnie jedną łaskę październikowego Różańca. Mimo wykopek ziemniaków i wielkiej pracy jesiennej przed zimą z radością biegłem na wieczorny różaniec w kościele. Jeszcze wtedy nie było prądu .Ciemny kościół oświetlony tylko ołtarzowymi świecami wyglądał bardzo tajemniczo. Byłem już wtedy ministrantem i klęczałem po lewej stronie ołtarza. Kościół cały odmawiał śpiewnie Różaniec a my klęczeliśmy obok celebransa w kapie przed Najświętszym Sakramentem wystawionym w monstrancji na głównym ołtarzu. I wtedy zdarzyło się coś, czego przez długi czas nie mogłem pojąć. Gdy byłem mały moja mama pokazywała mi Pana Jezusa pod baldachimem: „O patrz, tam jest Pan Jezus”. Ale zamiast Hostii ja widziałem tylko baldachim i potem ze drżeniem zajmowałem miejsce w ławkach pod baldachimem, bo myślałem: „tutaj pod tym baldachimem jest Pan Jezus”. Na lekcjach religii już nauczyłem się, że to w Hostii po Przeistoczeniu jest obecny Pan Jezus, ale to była wiedza teoretyczna, prawda nauczona i zapamiętana. Tymczasem owego wieczoru, chyba w piątej klasie a może w szóstej, nagle jakby z Hostii wyszły promienie światła i przeniknęła mnie Żywa Obecność i to tak mocno, że nie śmiałem nawet oczu podnieść na Hostię. Cały byłem przeniknięty tą Obecnością a zarazem miłością przedziwną Pana, Brata i Przyjaciela. To ,co usiłowała mi bezskutecznie przekazać moja mamusia, ukazała mi Matka Różańca świętego. Od tamtego czasu Hostia jest dla mnie zawsze Żywą Obecnością. Oczywiście wcale to nie oznacza, że zawsze mam takie odczucie Eucharystii. Tamten moment był tylko raz i teraz też muszę ciągle ponawiać w sobie wysiłek wiary w Ukrytą Obecność, ale tamta łaska niewątpliwie tę wiarę umacnia, a każdorazowe odmawianie Różańca przed Tabernakulum jest odnawianiem żywej więzi z Bogiem Ukrytym.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Listopad 2018
N P W Ś C P S
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie...