Czytam dziś, jak Paweł informuje Koryntian:
Donosimy wam, bracia, o łasce Bożej, jakiej dostąpiły Kościoły Macedonii, jak to w dotkliwej próbie ucisku uradowały się bardzo i jak skrajne ich ubóstwo zajaśniało bogactwem prostoty. Według możliwości, a nawet – zaświadczam to – ponad swe możliwości okazali oni gotowość, nalegając na nas bardzo i prosząc o łaskę współdziałania w posłudze na rzecz świętych.
Ile muszę rozdać by być w porządku? – pytają czasem chrześcijanie. Bez sensu, prawda? Nie chodzi o to, ile muszę, ile powinienem. Raczej o to, by kosz z nagromadzonymi przez mnie dobrami był dziurawy. Bym sam zrobił w nim tę dziurę. By wypadało z niego na różne sprawy. Niekonieczne zaraz wielkie dzieła, dla których moje grosze i tak się nie liczą, ale na różne drobiazgi. Ot, zakupy dla chorej sąsiadki, trzy bilety do kina zafundowane tym, których nie było stać...
Papieska Światowa Sieć Modlitwy powołuje się na dane Światowego Programu Żywnościowego.