Niczym się nie brzydzi

Spójrz na krzyż. Odrażający widok? Zrobił to wiedząc o wszystkich okropnościach tego świata.

Reklama

Jezus, który budzi odrazę. Jezus, na którego nie chcemy patrzeć. Bo Jego widok rodzi w sercu ból. Bo nie mieści się w obowiązującym kanonie estetycznym. Jezus odarty z szat. Wykończony. Cały w ranach, z których sącząca się krew pokrywa całe ciało. Wystawiony na pośmiewisko ludu. Rzesza matek zasłaniająca oczy swoim dzieciom, by nie patrzyły na tak przykry widok...

Człowiek, którego mijamy na ulicy. Być może bezdomny. Nie widział wody i mydła co najmniej od kilku dni. U fryzjera też z pewnością nie gościł od dłuższego czasu. W podartym, brudnym ubraniu. Głodny. Zmęczony życiem. Mijamy bez słowa, unikamy jego spojrzenia (co byś zobaczył w jego oczach..?). Szkaradny...

W końcu skończyła się Eucharystia – mogę iść powiedzieć Jadzi, z kim prowadza się Janeczka. Ten ostatni horoskop był taki ciekawy, pewnie to nieprawda, ale poczytać można, tak dla zabawy. Co prawda powiedziałem rodzicom, że idę pouczyć się z Mateuszem – nie muszą wiedzieć, że to lekcja tańca i nawiązywania kontaktów towarzyskich w pobliskim klubie. Ten batonik w sklepie sam wpadł do plecaka – przecież nikt się nie doliczy. A ostatnia noc z Martą – jesteśmy młodzi, chcemy korzystać z życia, sprawdzić się...

Pyłek za pyłkiem, ziarnko za ziarenkiem przykleja się do serca. Zrobiło się tam już prawdziwe błoto. Leżysz w bagnie – brudny i śmierdzący. Tak, grzech cuchnie. Ale nieważne, przecież nikt o tym nie wie, nie musi. Jesteś lepszy, na zewnątrz jesteś dobry. A gdyby ktoś teraz odkrył twoje serce przed ludźmi? Cały ten gnój. Co by sobie pomyśleli? Zmieściłbyś się w standardach estetyki? Może lepiej się odsuńmy… 

A Bóg? Co On teraz myśli?

„Miłujesz bowiem wszystkie stworzenia, niczym się nie brzydzisz, co uczyniłeś.” (Mdr 11,24a)

To może podnieś już głowę. Spójrz na krzyż. Odrażający widok? Zrobił to wiedząc o wszystkich okropnościach tego świata. O bagnie twojego życia i serca. Każdym czynie. Dla ciebie. Bo On nie brzydzi się niczym, co stworzył. Skoro jesteś Jego świątynią (por. 1 Kor 3,16), może zawołaj razem z psalmistą: "Stwórz, Boże we mnie serce czyste..." (Ps 51, 12a). I upadniesz jeszcze nie raz. On też upadał – bo "moc w słabości się doskonali…" (2 Kor 12, 9).


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • nieżyciowa
    17.03.2013 17:08
    Mówią, że nie znam życia.. Pewnie mają rację.. Jednak wiem już, że brud budzi obrzydzenie.. Ale nie każdy brud.. Bo brud od osoby, którą się kocha jest innym brudem.
    Dlatego rozumiem, że JEZUS nie brzydzi się nikim.. I takim, kto wytarzał się nawet w najwstrętniejszym brudzie grzechu. Takim też się nie brzydzi.. Cieszy się z powrotu, wita i przytula do Swego Serca.
    Jeśli brzydzę się ubrudzonym - znaczy nie kocham.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Grudzień 2017
    N P W Ś C P S
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama