Być uczniem

Nie przestając być uczniem stawać się coraz bardziej przyjacielem Przyjaciela...

Reklama

Zapis do szkoły, plecak, przybory, ławka, zeszyty, komputer, klasówki, zadania, egzaminy. Wreszcie odrobina czasu wolnego. Prywatność. Kilka godzin bycia kimś innym by następnego dnia powtarzać rytuał. Aż do rozdania świadectw. Żegnaj szkoło! Wakacje. Bez konieczności rannego wstawania, dzwonków, rygoru, żmudnego wysiłku, liczenia, poprawiania, wkuwania na pamięć. Z możliwością stawania na głowie i robienia tego, na co ma się ochotę. Żywot ucznia.

Pierwsze modlitwy, religia w szkole, mały i duży katechizm, egzamin i Komunia, jeszcze dziewięć piątków i można odpocząć. Trochę przerwy by przed bierzmowaniem powtórzyć rytuał. Tylko pytań więcej i egzamin trudniejszy. Wreszcie koniec. Świat czeka i wabi. Młodość ze swoimi prawami. Żywot ucznia.

Pierwsza randka, plany na życie, zaręczyny, zmówiny, ślub, cztery ściany, cały dzień ze sobą bez możliwości powiedzenia jestem zmęczony i tyle pytań. Bo ta druga osoba jest tajemnicą. Bo sam dla siebie jestem tajemnicą. Bo miłość jest tajemnicą. Więc tej drugiej osoby trzeba się nauczyć. Siebie samego trzeba się nauczyć. Miłości trzeba się nauczyć. Żywota ucznia ciąg dalszy.

Jakieś zakręcone małżeństwo w telewizji, porywający kaznodzieja, przypadkowy rozmówca Biblią zafascynowany, śmierć papieża, marsz dla Jezusa pod oknem. W tle trzęsienia ziemi, wojny i nieszczęścia, dziecko z głodu umierające, choroba najbliższych. I to dręczące pytanie o sens. O Boga. Gdzie był. Dlaczego milczał. Gdzie jesteś? Gdzie mieszkasz? Chodź, a zobaczysz. Prawdziwego żywota ucznia Jezusa początek. Drugi początek.

Drugi, bo pierwszym był chrzest. Ziarno czekało lata całe na chwilę stosowną, rosę Ducha Świętego. Na powtórne narodziny. Na decyzję pójścia w nieznane. Na zamieszkanie pod jednym dachem. Gdzie On jest tajemnicą. Ja jestem tajemnicą. Miłość jest tajemnicą. Więc Jego każdego dnia trzeba się uczyć. Siebie przy Nim/z Nim trzeba się uczyć. Miłości trzeba się uczyć. Nie przestając być uczniem stawać się coraz bardziej przyjacielem Przyjaciela, oblubieńcem Oblubieńca, drogą Drogi, prawdą Prawdy, życiem Życia. Bez perspektywy końca nauki. Z widokiem na ciąg dalszy. By któregoś dnia móc powiedzieć żyję ja, już nie ja, żyje we mnie Chrystus. Ale i to nie będzie końcem. Bo nawet tam, za horyzontem, każdego dnia wszystko będzie nowe. I wszystkiego ciągle, na nowo, trzeba będzie się uczyć. Będziecie Moimi uczniami i poznacie prawdę, i prawda was wyzwoli.

Chodźcie, a zobaczycie. Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. A było to około godziny…


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • uczennica
    06.03.2013 18:20
    Dzięki za impuls do refleksji...
    Uczniowskość, ale ta uprzykrzająca żywot nauczycielom, jest wpisana chyba w moją naturę.. Taka wyprowadzająca z równowagi nawet ideał pedagogicznego opanowania i spokoju przez niecierpliwość i natręctwo pytań :( ..
    Przede mną zadanie: uczyć się w ciszy słyszeć odpowiedzi, jakich udziela mi ON - NAJDOSKONALSZY NAUCZYCIEL - na pytania zadawane w milczeniu.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Październik 2017
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama