Sakrament obdarowania

Nazywamy darem – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili.

Reklama

Św. Grzegorz z Nazjanzu, ojciec Kościoła z IV wieku, mówi, że „Bóg najpierw nas obdarowuje, a dopiero potem zaczynamy rozumieć jego dary”. Wiemy z własnego doświadczenia, że jeśli dar jest dany z miłością, to należy go przyjąć, bo za tym kryje się miłość Dającego. Chrzest święty jest najpiękniejszym i najwspanialszym darem Boga. Darem zobowiązującym. Czy już odkryliśmy jego wielkość? Kiedy ucieszyliśmy się, że jesteśmy ochrzczeni? Czy poznaliśmy wszystkie skarby, którymi nas Pan Bóg poprzez chrzest obdarzył? W jaki sposób żyjemy darem chrztu?

Chrzest jest darem. Co na to wskazuje? Najpierw forma sprawowania tego sakramentu. Nikt sam sobie nie udziela chrztu. Mówimy przecież, że ktoś „został ochrzczony”, czyli otrzymał ten sakrament od kogoś innego. Mamy w pamięci pierwszy dialog obrzędowy: „O co prosisz Kościół Boży?” – „O chrzest”. Zwracamy się więc z prośbą do Kościoła, bo sami nie staniemy się chrześcijanami. Potrzebujemy modlącego się Kościoła, który będzie upraszał Boga o uświęcenie wody, by stała się narzędziem i nośnikiem łaski odrodzenia:

Niechaj ta woda przez Ducha Świętego otrzyma łaskę Twojego Jednorodzonego Syna, aby człowiek stworzony na Twoje podobieństwo i przez sakrament chrztu obmyty z wszelkich brudów grzechu odrodził się z wody i Ducha Świętego do nowego życia Bożego.

Błogosławieństwo wody chrzcielnej mówi o wielkich darach związanych z sakramentem zrodzenia nas jako dzieci Bożych. Sami z siebie nigdy byśmy nie uzyskali przystępu do
Boga, niewidzialnego Pana i Stwórcy, Świętego. To On sprawił swą łaską, że zostaliśmy oczyszczeni, nasz grzech został zmazany. Ale nie wystarczy być czystym! Trzeba być jeszcze na odpowiednim poziomie w stosunku do Tego, który nas powołał. A przepaść jest ogromna: Stworzyciel – stworzenie. Zostaliśmy wezwani do partnerstwa niesamowicie wysokiego! Jesteśmy stworzeniem, a musimy w jakiś sposób stać się nowym stworzeniem, bo to, jakim jesteśmy, nie wystarczy, by zrealizować otrzymane powołanie. Bóg i w tej przestrzeni nas obdarował, przekraczając tak wielką różnicę natur: uczynił nas swoimi dziećmi.

Bóg w darze chrztu daje wszystko: odpuszczenie grzechów, nowe narodzenie, usynowienie. Sakrament będzie skuteczny w nas dopiero wtedy, gdy z wolnością, wiarą i zaangażowaniem przyjmiemy podarowane łaski. Tylko, czy je wszystkie odkryliśmy, by móc z nich korzystać?

Chrześcijanie pierwszych wieków bardzo żyli chrztem. Określali ten sakrament wieloma imionami. Chcieli w ten sposób wskazać na jego różnorodne dobrodziejstwa. Ciekawe, ile każdy z nas mógłby przytoczyć nazw chrztu? Dwie a może pięć? Grzegorz z Nazjanzu podaje osiem określeń. I to jeszcze nie są wszystkie! Mówi on:

Chrzest nazywamy darem – ponieważ jest udzielany tym, którzy nic nie przynoszą; łaską – ponieważ jest dawany nawet tym, którzy zawinili. Nazywamy go obmyciem odradzającym, oświeceniem, namaszczeniem, szatą niezniszczalności, pieczęcią i wszystkim, co może być najcenniejsze.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • wołający na puszczy
    02.07.2017 09:59
    Bradzo piękne rozważanie , świadczące o głębokiej analizie tego punktu zwrotnego w życiu człowieka przez autorkę. Pozwolę sobie pochylić się tylko nad jednym zdaniem z niego. Cytuję ;" Sakrament będzie skuteczny w nas dopiero wtedy, gdy z wolnością, wiarą i zaangażowaniem przyjmiemy podarowane łaski. ".Bardzo głębokie przemyślenie !. Obrzęd chrztu(obojetnie w jakim wieku zycia),który sprawuje nad nami Kościół ,jest zewnętrznym znakiem przekroczenia progu drzwi zbawienia w Chrystusie. Tak jak nad Jordanem Duch Święty zstapił na Jezusa , tak i tutaj zstępuje na chrzczonego i dokonuje w nim odrodzenia do życia wiecznego. To On jest głównym choć niewidzialnym celebransem.(Na marginesie; Tam gdzie w formule chrztu nie ma " zaproszenia " dla Niego jak u tzw. " świadków Jehowy",ten obrzęd ma wartość moczenia w wodzie lub wodą . ). I tutaj za tymi drzwiami otrzymujemy rozległą perspektywę na dziedzińce Pana , z których jeden szczególny prowadzi do Królestwa Bożego.To na nim można nazbierać najwięcej darów i łask ,ale kroczenie nim wymaga samozaparcia . Jak rzekł Jezus ;wdzierają się tam " gwałtownicy " a siostra nazwała to " zaangażowaniem". Ktoś może powiedzieć : To jak tam przed ochrzczonymi , mogą wdzierać się " celnicy " (agnostycy) i " nierządnice"( wyznawcy religii nie pochodzacych od Boga), jak rzekł Jezus ?. A mogą, bo i u nich są dociekliwi(gwałtownicy)naruszający granice,a Królestwo Boże (nie mylić z niebieskim) to " terytorium " wiary, która prowadzi po ścieżkach poznania ; najpierw Bożych dzieł a potem Boga.Obywatelami tego królestwa stają się ci , którzy spotkają tam Boga i wezmą Go za przewodnika do końca życia .Inni wdzieraja się i niczym złodziej z łupem unoszą niedoskonałe poznanie. Wiarę i zaangażowanie już ująłem, a pozostała : wolność. Chrystus obiecuje ją nam przez poznanie prawdy w zdaniu warunkowym, które udosadnię w nawiasach: " «Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej( będziecie żyli Ewangelią i trwali w Chrystusie - winnym krzewie), będziecie prawdziwie moimi uczniami( pilnie wsłuchcie się w moją naukę i dociekniecię jej głębi, oraz będziecie Mnie naśladować)32 i poznacie prawdę(prawdę nie o winach naszych braci względem nas ,lecz o naturze grzechu, jego dawcach i całej złożoności osoby ludzkiej) , a prawda was wyzwoli»(ta wiedza uczyni was wolnymi)". Zaznaczam : muszą być spełnione wszystkie warunki tego zdania.A wracajac do chrztu w metaforze przekroczenia drzwi, można zaraz za nimi zaniechać Chrystusa w Drodze, w Prawdzie i w Życiu, wtedy taka "latorośl" nie wydaje owocu i jak sam rzekł: " Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina(odłącza od Mistycznego Ciała Chrystusa) , a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy " . Dalej: "Ten, kto we Mnie nie trwa(zaniechał Chrystusa), zostanie wyrzucony jak winna latorośl i uschnie(zostanie odłaczony i pozbawiony łask , przez co do końca pobłądzi). I zbiera się ją( ochrzczeni pomimo odłaczenia nie pozostają już niewidoczni lecz stają sie pastwą " głogów i cierni" oraz nieczystego " ptactwa", i wrzuca do ognia(jako bezbronni nieprzyjaciele dawców grzechu stają się obiektem ich zaciekej zemsty porzez pokusy i opętania), i płonie(widać na nich pietno grzechu)".
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama