Przyjęci do Kościoła

Chrzest to nasz genotyp: mówi o tym, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy wezwani, by to móc spełnić. Nie swoją mocą, ale Bożą.

Reklama

Gdyby zapytać kogoś, kto katechezę szkolną ma już za sobą: „Co ci daje chrzest?” – rzadko padłaby odpowiedź: „Łączność z Jezusem i życie Boże”. Ale na pewno wśród owoców chrztu zostanie wskazany ten: „włączenie w Kościół”. A jedno z drugiego wynika. Chrzest łączy mnie z Chrystusem, który jest Głową Kościoła, a ja staję się członkiem Jego Ciała.

Przy chrzcie tę prawdę o złączeniu ochrzczonego z Kościołem widać w wielu momentach. Najpierw w fakcie, że dziecko jest uroczyście wniesione do Kościoła. Następnie w tym, że rodzice i chrzestni są przedstawicielami społeczności wierzących. W końcu przez obecność wiernych. Są oni świadkami narodzenia nowego członka Kościoła. Cieszą się tym i wpraszają błogosławieństwo Boże dla dziecka i jego rodziców. To doświadczenie modlącej się wspólnoty wiernych jest ważne. Dziecko potem będzie wiedziało, że wyznaje wiarę nie tylko w łączności ze swoimi rodzicami, ale i z innymi. Że ze wszystkimi ochrzczonymi będzie we wspólnej modlitwie wielbiło Boga, zwracając się do Niego nie „Ojcze mój”, lecz tak, jak nakazał Jezus:
„Ojcze nasz”.

Włączenie w Kościół to wejście do wielkiej rodziny Bożej. Będącej tu, na ziemi, i w niebie. Znakiem tego faktu jest imię z chrztu, za którym stoi święty. Jeśli ktoś ma „świeckie imię”, wówczas otrzymuje na chrzcie drugie imię, będące imieniem osoby kanonizowanej czy beatyfikowanej. W ten sposób ochrzczony otrzymuje patrona w niebie. Jest to również jego życiowy przewodnik. Jest dany po to, aby odkryć, co Bóg przez konkretnego świętego chce powiedzieć, do czego zachęcić. Patron wstawia się za nami u Boga, byśmy wytrwali na wyznaczonej przez Chrystusa drodze.

W samym obrzędzie liturgii chrztu świętego włączenie w Kościół wiąże się z obrzędem namaszczenia krzyżmem świętym. Tuż po chrzcielnym obmyciu kapłan namaszcza szczyt głowy dziecka świętym olejem. Dlaczego szczyt głowy a nie czoło? Odnosi się to do tradycji starotestamentalnej. W ten sposób namaszczano króla i kapłana (prorok też otrzymywał namaszczenie, ale duchowe). Namaszczony przestawał być osobą prywatną. Stawał się wybrańcem Pana, przeznaczonym do określonych zadań w zbawczym planie Boga.

Tekst chrzcielnego obrzędu mówi, że to Bóg namaszcza nas „krzyżmem zbawienia, abyśmy zostali włączeni w lud Boży”, czyli w zgromadzony Kościół. A wszczepieni w Chrystusa, jak gałązki w krzew winny, abyśmy „stali się razem z Nim kapłanami, prorokami, królami na życie wieczne”. Słowa te oznaczają, że już w chwili chrztu otrzymujemy udział w Chrystusowym posłannictwie, by tak jak On czynami i słowem prowadzić ludzi do Boga i służyć im. Jednakże nasza misja jest dopiero zaznaczona. Zostanie podjęta w bierzmowaniu, kiedy otrzymamy
Ducha Świętego. Można powiedzieć, że chrzest to nasz genotyp: Mówi o tym, kim jesteśmy i do czego zostaliśmy wezwani, by to móc spełnić. Nie swoją mocą, ale Bożą.

Dlatego krzyżmo święte, którym zostaliśmy namaszczeni, oznacza dar Ducha Świętego. Samo krzyżmo to połączenie konsekrowanego oleju z balsamem. Ta wonna substancja nasyca sobą to, co jest namaszczane. Nie da się jej zmyć, bo przenika do głębi. Stąd stanowi znak nieodwołalnego charakteru przymierza zawartego na chrzcie świętym. Przymierza, które łączy nas z Chrystusem i Kościołem. Stąd nasza przynależność do Boga i Kościoła ma charakter wieczny.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama