Sakrament oczyszczający z grzechów

Oczyszczenie z grzechów to pierwszy owoc chrztu. Ale nie jego cel. To warunek, by przyjąć kolejne dary Boże.

Reklama

Współczesny człowiek zatracił zdolność symbolicznego myślenia. Nie umie już rozczytać treści duchowej znaku. Wielka szkoda, bo symbole natury odnoszą się do Chrystusa, a wypełnione Chrystusem stają się sakramentem. Bóg w liturgii działa poprzez naturalne znaki i gesty. Są one bardzo proste. Na przykład przy chrzcie są to woda i gest polania głowy, któremu towarzyszy słowo Boże. Czy odnosiliśmy ten zewnętrzny obraz do rzeczywistości duchowej, którą on zawiera i streszcza?

Polanie wodą służy obmyciu tego, co brudne. A grzech jest skazą, plami duszę. Z katechezy wiemy, że jako ludzie rodzimy się z grzechem pierworodnym. Do tego obciążenia można dodać grzechy osobiste, które są już naszym wolnym wyborem. Naturą grzechu jest to, że zabiera nam życie Boże. Rodzi śmierć. Sami tak zaistniałej sytuacji naprawić nie możemy. Tylko Bóg może zniszczyć grzech. To jest darem Jego miłosierdzia. Dokonał tego za pośrednictwem Chrystusa, który przygwoździł do krzyża obciążający nas zapis dłużny wszystkich występków (por. Kol 2, 14). Wylał swą najświętszą Krew, by nas uczynić czystymi. To wielkie dzieło zbawienia dane jest nam w łasce chrztu za pośrednictwem tych dwóch prostych znaków: materii wody i gestu polania. Właśnie o tym mówił św. Paweł: „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo” (Ef 5, 25).

Tę wielką moc chrztu jako sakramentu uwalniającego nas z każdego grzechu najbardziej doświadczają ludzie, którzy są chrzczeni w dorosłym wieku. Łaska pierwszego sakramentu zgładziła nie tylko grzech pierworodny, ale i ich wszystkie osobiste winy popełnione przez całe życie. Została podarowana im czystość, a z nią nowe życie jako niezapisana karta. To jest szansa, by zacząć jeszcze raz, ale inaczej niż dotychczas. Łaska chrztu przemieniła tych ludzi i ich przeszłość. Liczne grzechy przeszłości zostały przebaczone, nie mają już oskarżającego znaczenia, ani dla Pana Boga, ani dla samego człowieka. Odpuszczone grzechy nie idą już za nim jako poczucie winy, ale jako pamięć, która staje się wdzięcznością za dar przebaczenia i źródłem radości.

Oczyszczenie z grzechów to pierwszy owoc chrztu. Ale nie jego cel. To warunek, by przyjąć kolejne dary Boże. Celem chrztu nie jest „doskonałość bezgrzeszna”, lecz zjednoczenie z Bogiem i życie na nowy sposób. Dlatego ludzie ochrzczeni w dorosłym wieku mówią: „My znamy świat bez Boga i nie chcemy tam więcej wracać”. Święci mają jeszcze bardziej wyostrzoną świadomość grzechu. Na przykład święty Dominik Savio w swoich postanowieniach przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. pisał: „Raczej umrę niż zgrzeszę”. Wydaje się, że w naszej sytuacji jest często odwrotnie: bardziej boimy się śmierci niż grzechu. A nawet bardziej boimy się straty materialnej niż grzechu. A przecież, jak ktoś słusznie zauważył: diabeł przez grzech odbiera nam najpierw Boga, a potem również i to, co dał.

Na szczęście Pan Bóg, w swoim nieskończonym miłosierdziu, z każdej beznadziejnej sytuacji grzechu może nas wyprowadzić. Odnawia łaskę czystości chrzcielnej w sakramencie pokuty i pojednania.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Październik 2017
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama