Ukrzyżowanie

Orszak przekroczył bramę Efraim i przeszedłszy niewiele kroków zbliżał się do kopca Trupiej Głowy. Oprawcy zabrali się do dzieła.

Reklama

Większość malarzy biorących za temat obrazu sam akt ukrzyżowania wybierała zazwyczaj jedną z dwóch ewentualności: jedni, najliczniejsi (na przykład Fra Angelico w klasztorze Świętego Marka we Florencji), ukazują, jak kaci wciągają Chrystusa na krzyż już wkopany w ziemię, inni (na przykład wielki Filip z Szampanii) pokazują nam krzyż leżący na ziemi, Jezusa rozciągniętego na nim i przybitego do drzewa. Wydaje się, że prawdziwe ukrzyżowanie nie odbywało się ani w jeden, ani w drugi sposób. Najpierw przybijano ręce skazanego do małej belki, tej, którą kazano mu dźwigać; potem albo na blokach, albo po prostu sznurem wciągano belkę razem z jej ciężarem na pionowy pal, który, jak już wspominaliśmy, był zapewne na stałe wkopany na miejscu każni.

Oprawcy wiedzieli, że osiągnęli już odpowiednią wysokość, gdy podpórka przymocowana do pala wklinowywała się między uda skazanego i w ten sposób dawała podtrzymanie ciału. G. Ricciotti zauważył bardzo trafnie, że takie wyrażenia rzymskich autorów, jak "ascendere crucem", "inequitare crucem" ("wejść na krzyż", "dosiąść krzyża"), tłumaczą się jedynie przez tę właśnie metodę krzyżowania. Firmikus Maternus, teolog z IV wieku, wyrażał oczywistą prawdę, gdy pisał: "crudeliter in crucem erigitur", bo to podciąganie poprzecznej belki, na której wisiał umęczony, musiało być szczególnie bolesne.

Zanim przystąpiono do egzekucji, podano Jezusowi wino zmieszane z mirrą (por. Mk 15, 23). Zwyczaj ten był w Izraelu bardzo dawny: "Daj mocny napój straconym, a wino zgorzkniałym na duchu" (Przysł 31, 6). Przypowieść mówi także o sycerze. We Francji do dziś dnia prawo każe podać rum człowiekowi, który ma być zgilotynowany. Chodzi niewątpliwie o napój nasenny. Według Talmudu istniało w Jerozolimie stowarzyszenie bogatych niewiast, które z pobudek humanitarnych podawały tego rodzaju lekarstwo skazanym. W każdym razie takie tłumaczenie wydaje się bardziej prawdopodobne niż tłumaczenie podane przez Ewangelię św. Mateusza, który myląc "mora" - ,,mirra", "nie-rora" - "żółć", mówi o winie pomieszanym z żółcią, czyniąc zapewne aluzję do Psalmu 68, 22; ,,Do mego pokarmu żółci domieszali, a kiedym pragnął, napoili octem". W każdymrazie bardzo znamiennym szczegółem podanym przez wszystkie teksty jest to, że Jezus odmówił napoju. Śmierci, na którą się zgodził, nie można było fałszować.
Potem obnażono Go z szat. Fakt ten podają wszyscy ewangeliści (por.: Mt 27, 35; Mk 15, 24; Łk 23, 34; Jan 19, 23). Komentatorowie spierają się o to, czy nagość Syna Bożego była zupełna. Takie zdaje się być mniemanie św. Ambrożego, św. Augustyna i św. Cypriana. Rabini izraelscy nie byli ze sobą zgodni co do istniejącego tu przepisu i jakkolwiek wszyscy byli zdania, że męczona kobieta musi być skromnie odziana, to gdy chodziło o mężczyzn, jedni byli za zupełnym obnażeniem, inni żądali, by skazany był z przodu zasłonięty.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Listopad 2017
N P W Ś C P S
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

Reklama

Pobieranie...

Reklama