Jeśli nie zaczniemy od modlitwy, niczego nie zaczniemy - Popielec

Na modlitwie możemy wrócić do siebie. Jest to trudna droga. Droga Syna Marnotrawnego, który musiał utracić wszystko w czym pokładał nadzieję, by ostatecznie poznać, że swą wartość odzyska w ramionach swego ojca.

Piotr R.


Odzyskać siebie i Boga


Modlitwa nie zagwarantuje dobrobytu, nie zagwarantuje zdrowia, nie zagwarantuje zdanego egzaminu, ani odpowiedniej pogody sprzyjającej naszym pracom. Modlitwa nie. Może jakieś zaklęcie – ale nic mi o tym nie wiadomo.
Taka modlitwa, traktowana jak jakieś skuteczne zaklęcie, jest de facto wielką prośbą do Boga, aby umieścił nas w takim miejscu czasoprzestrzeni, które jest bezpieczne i stabilne. Ale w czasoprzestrzeni nie ma takiego miejsca. Taka modlitwa jest więc zaprzeczeniem sensu świata.

Modlitwa chrześcijańska jest czymś innym. Jest relacją człowieka z Bogiem, w której człowiek poznaje jaki jest naprawdę Bóg i przez to kim jest naprawdę człowiek. A człowiek żyje ze skrzywionym obrazem Boga i tym samym na samego siebie patrzy przez krzywe zwierciadło. Modlitwa jest tym czasem, na którym stopniowo prostują się iluzje o Bogu i o człowieku. Dziś niemal wszyscy katolicy dobrze wiedzą, że „Bóg jest miłością” a patrzenie na Boga jako na kogoś surowego, jest przestarzałe. Niemal wszyscy dobrze wiemy, ale ilu z nas w swej codzienności – w pracy, w tramwaju, podczas oglądania telewizji - żyje w świecie z Bogiem Miłości, a ilu z Bogiem dalekim, milcząco się przyglądającym ludzkim losom? Modlitwa ma być czasem prostowania tych wyobrażeń.


A człowiek naśladuje swój obraz Boga, gdy czyni „dobrze”. Jakie „dobro” uczyni katolik, którego Bóg czyha na każde jego potknięcie, by go podsumować i ocenić?

Modlitwa jest czasem przemiany. Czasem odkrywania swego dziecięctwa Bożego, czyli też tego, że nie musimy poszukiwać zewnętrznych potwierdzeń naszej wartości. Nasza wartość jest nam dana od momentu naszych narodzin. My tymczasem, my wszyscy – odeszliśmy od Boga, poszliśmy w różnych kierunkach i zagubiliśmy siebie. Żyjemy na świecie trwoniąc czas na poszukiwanie potwierdzeń naszej godności. Grzech nas oddalił, a nam często zabrakło siły i odwagi by powrócić do Boga, Jego prawdziwego obrazu oraz do siebie i własnego prawidłowego obrazu.

Im dalej od Boga, tym bardziej stajemy się żebrakami miłości. Bo po rezygnacji z wartości, która jest w nas samych, o którą nie musimy zabiegać, nikogo o nią nie prosić, szukamy jakiegoś potwierdzenia – a to w wielości uzyskanych fakultetów, a to w pieniądzach, we władzy, seksie, w sławie. W tym wszystkim co da nam namiastkę własnej wartości, akceptacji kogoś z zewnątrz.

Tylko na modlitwie możemy wrócić do siebie. Jest to trudna droga. Droga Syna Marnotrawnego, który musiał utracić wszystko w czym pokładał nadzieję, by ostatecznie poznać, że swą wartość odzyska w ramionach swego ojca.

Modlitwa nie zagwarantuje dobrobytu. Niektórzy się nie modlą i świetnie im się powodzi. Ale tylko na modlitwie możemy odzyskać siebie i prawidłowy obraz Boga. I tylko na modlitwie możemy odkryć swoją przyrodzoną wartość, wrócić do swego prawidłowego obrazu i przestać szukać namiastek akceptacji na zewnątrz siebie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...
« » Kwiecień 2018
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
Pobieranie...