Skoro Bóg wzywa

Ilu kapłanów dźwiga balast rodzicielskiego odrzucenia z powodu powołania?

Zwykliśmy mówić, że kapelan szpitalny „przynosi” Chrystusa do chorych. Tymczasem to Chrystus przyprowadza kapłana i powierza mu tę szczególną służbę wśród nich.

W szpitalnej sali charyzmatyczny (nie sposób nie użyć tego nielubianego określenia) zakonnik udziela wiekowym pacjentkom sakramentu chorych. Bardzo jasno i zrozumiale objaśnia istotę i znaczenie sakramentu, przywołuje stosowne fragmenty Pisma Świętego. Namaszczenie i modlitwa, serdeczne słowa do chorych i ich bliskich. Dużo serdecznych i ciepłych słów. Na czas sprawowania sakramentu szpitalna sala staje się miejscem nadzwyczajnym, a kapłan jak mało kto rozumie, że „nie o piękne słowa chodzi, ale o piękną obecność”. Jedna z pacjentek z trudem porusza palcami dłoni, dając znak że jest świadoma tego co się dzieje.

Wychodzący kapłan mija w drzwiach pielęgniarkę. Do niej właśnie druga chora ze wzruszeniem mówi, że to taki niezwykły człowiek. Tyle ma dobroci, serca i tak wspaniale mówi o Bogu. Jaka to musi być radość i szczęście dla rodziców mieć syna kapłana. Takiego kapłana. Pielęgniarka długo odpowiada jakim nieszczęściem byłoby dla niej kapłaństwo syna. Nigdy by się z tym nie pogodziła i nigdy by takiej decyzji syna nie zaakceptowała. Ton i wyraźna irytacja sprawiają, że chora ze smutkiem milknie.

Ilu kapłanów dźwiga taki balast rodzicielskiego odrzucenia z powodu powołania? Z jakiej bojaźni wzbraniają dokonać tego, do czego Bóg wzywa? Bywa że są to ci sami rodzice, którzy prowadzili dziecko do kościoła, uczyli Boga i wiary. Dlaczego przyszedł moment, kiedy mówią „dalej nie pójdziesz, zatrzymaj się”. Niektórzy rodzice mówią „pamiętaj możesz wrócić”. Czy zawsze są to słowa dla syna, czy też wyrażają tak swoją nadzieję, że on zmieni zdanie? Co takiego dostrzegają w kapłaństwie syna, czego nie potrafią zaakceptować?


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Izis
    01.05.2012 07:45
    Nareszcie prawdziwa refleksja o wielu z pokolenia 60-latków, tych wierzyli w Boga ale nie uwierzyli Jemu i ...nie poszli za NIm!
  • M
    01.05.2012 09:54
    Moim wielkim pragnieniem jest, aby moje dzieci (którymi Pan nas pobłogosławi) znalazły swoją drogę właśnie w Chrystusie przez kapłaństwo czy życie zakonne.
  • Szakal
    01.05.2012 10:13
    Rodzice nie potrafią zaakceptować syna kapłana bo:

    *nie będą miały wnucząt ( o ile nie był jedynakiem)
    *mieli wizję kariery zawodowej dla niego
    *wiąże się to z całkowitym odcięciem z nim kontaktu (jedyne spotkania kapłanów z rodziną odbywają się w święta)
    *złudna podświadomość nie szczęśliwości syna z wybranej drogi życiowej,
    *niekiedy wstyd przed znajomymi z syna kapłana

    A tak na prawdę to tylko człowiek który odkryje swoje powołanie będzie szczęśliwy. Nie ma innej drogi do szczęścia tu na ziemi.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...
    « » Sierpień 2018
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    Pobieranie...