Gorzkie Żale

V Niedziela Wielkiego Postu

Reklama

Kazanie pasyjne 2002



Przez cały Wielki Post katolicy polscy krok po kroku, chwila po chwili, ból po bólu rozważają podczas nabożeństw Gorzkich Żali mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa. Pragniemy także my podążać za Naszym Zbawicielem, aby rozpamiętywać cierpienia, jakich doznał dla nas, aby odkupić nasze grzechy, choć sam był bez grzechu. Podstawą naszych rozważań jest opis pasji zawarty w Ewangelii według świętego Mateusza.



Człowiek człowiekowi i Bogu


Wówczas uwolnił im Barabasza, A Jezusa kazał ubiczować i wydal na ukrzyzowanie (Mt 27,26)

Tak prosto. Sucho. Więc dziś spróbujemy inaczej. Sprobujemy spojrzeć na cierpienia Jezusa podczas Drogi Krzyżowej oczami lekarza, dr Stanisława Waliszewskiego, który na podstawie Całunu Turyńskiego probuje opowiedzieć czego doświadczał Chrystus idący na śmierć.

Z relacji św. Mateusza wynika, że biczowanie było częścią Drogi Krzyżowej Jezusa. Na czym polegała kaźń bicza rzymskiego? Miał on kilka odmian. Ten, którego razów doznał na swym Ciele Chrystus, należał do najokrutniejszych. Posiadał bowiem potrójny rzemień, a każdy z nich był zakończony dwoma ołowianymi względnie kamiennymi kulkami, złączonymi poprzeczką. Za jednym więc uderzeniem bicza zadawano trzy podwójne rany o kształcie wydłużonej cyfry „8". Uderzenia te były tak silne, że z łatwością przecinały skórę, powięzie i mięśnie, zatrzymując się dopiero o kostną strukturę ciała. Włoski badacz św. Całunu, Giulio Ricci, stwierdził na podstawie bardzo wnikliwych dociekań, iż podczas tej kaźni, Chrystus Pan otrzymał 96 uderzeń, z czego:

50 potrójnie-podwójnych, 9 potrójnie pojedynczych, 18 podwójnie-pojedynezych i 19 pojedynczych. Łącznie 222 rany.
Korona cierniowa była uwita w formie szerokiego wieńca, lub, jak chce tego francuski chirurg dr Piotr Barbet - nawet w postaci czepca, pokrywającego także czubek głowy. Składała się ona z gałązek krzewu, należącego do gatunku „jujuby", o nazwie: ,,ziziphus spina Christi". Ważnym jest iż kolce tego krzewu, liczne i bardzo silne, mają przeciętnie po 5—8 cm długości. W koronie było ich około 70-ciu. Pewnym jest, iż podczas bicia Pana Jezusa trzciną po głowie, podczas Jego upadków na Drodze Krzyżowej i konania na krzyżu, kolce te - wielokrotnie poruszane i uciskane - na nowo podrażniały zadane uprzednio nimi rany, przenikając przez skórę, powięź, mięśnie, dzięki swej długości i twardości — do nagiej czaszki.

Za czasów rzymskich skazaniec niósł na miejsce swej kaźni tylko poprzeczną belkę krzyża.
Zwała się ona po grecku: „ho stauros”, a po łacinie: ,,patibulum” — od słowa „patior" — cierpię. Śmierć na krzyżu była nie tylko hańbą. Słynny pisarz rzymski Cicero, nazywa ją słusznie „crudelissimum supplicium" — najstraszliwszą kaźnią

Pionowa część krzyża, czyli pal, zwana po grecku: „to xylon", a po łacinie: ,,stipes”, była na stałe wkopana w ziemię na miejscu kaźni i służyła dla wielu skazańców - aż do zużycia. Niesiona przez Chrystusa belka poprzeczna nie była lekka. Mierzyła bowiem około 165 cm długości, była na 20 cm gruba i 30 cm szeroka. Aby jej ciężar mógł Jezus jako tako donieść na Kalwarię, przywiązano ją do rozoranych biczami pleców układając ukośnie: od prawej łopatki do lewej. Ponieważ prawe ramię Jezusa było tak dalece jedną, otwartą raną, że splot nerwów ramieniowych został odkryty, można sobie łatwo wyobrazić, jak okrutnie niewypowiedziany ból sprawiała kolebiąca się co chwilę belka. A przed Zbawicielem leżała prawie kilometrowa, pnąca się .pod górę, kamienista droga. Było skwarne, piekące przedpołudnie, pięknego wiosennego dnia. Giulio Ricci podaje, że pęta, mocujące „Patibulum" na plecach Jezusowych, rozpoczynały się już od kostki nogi lewej, idąc dalej, poprzez plecy i piersi — do szyi co musiało stanowić źródło dodatkowego bólu.

Ten sam sznur wiązał niestety Jezusa z obu, idącymi przed Nim łotrami. Oni także dźwigali swe belki krzyżowe, lecz poprzednio nie byli biczowani. Mieli zatem znacznie więcej sił niż Zbawiciel, a popędzani teraz stale biczami żołdaków, straszliwie Nim szarpali. Aż upadł po raz pierwszy.

Ubiczowane, pokryte otwartymi ranami, nadwątlone ramiona nie wytrzymały ciężaru belki krzyżowej. Chrystus, Pan i Stwórca Wszechrzeczy — upada na ostre kamienie jerozolimskiego bruku. Najpierw, przytłoczony ciężarem, potyka się, biegnie pochylony kilka kroków ku przodowi, próbuje rozpaczliwie utrzymać równowagę, wreszcie pada: najpierw na lewe, potem na prawe kolano i z powodu związania rąk do tyłu, także na twarz. Nowa, straszna rana powstaje w okolicy lewej rzepki, owalnej kości, leżącej tuż przed stawem kolanowym. Twarz Jezusowa tonie we krwi. Upadek spowodował nowe obrażenia: ciętą ranę prawego policzka, tuż u nasady skrzydła nosa i ogromny krwiak w pośrodku czoła. Jednocześnie kolce korony cierniowej, twarde i długie, wbiły się głębiej poprzez skórę — w mięśnie i powięzia głowy. Oblicze Jezusa, oblane świeża krwią, zanurzyło się w pyle i błocie jerozolimskiej ulicy. Ogromny jęk bólu i współczucia wyrywa się z piersi towarzyszących Jezusowi niewiast. Ale siepaczy rzymskich nie wzrusza, nie wzbudza u nich litości: straszliwe szarpnięcie sznurami i ohydne przekleństwa były odpowiedzią na Jego pierwszy upadek.

Już minęli bramę miejską. Od twierdzy Antonii, rezydencji Piłata, aż do tego miejsca, umęczony Jezus niósł sam poprzeczną belkę na swych rozoranych biczami plecach. A uszli już ponad ćwierć kilometra. Tuż za bramą zabrakło Mu nagle sił, zachwiał się, jeszcze chwila a runie na bruk ulicy. Zauważyli to Jego kaci. W obawie, by nie ominęła ich radość ukrzyżowania, przymuszają powracającego właśnie ż pola Szymona z Cyreny, aby pomógł Skazańcowi nieść ciężar belki krzyżowej.

Zdejmują więc Jezusowi więzy z lewej kostki, potem z piersi i ramion, obracając belkę w ten sposób, że znajduje się ona jednocześnie na barkach Jezusa i Szymona. Koniec, znajdujący się na prawym ramieniu Zbawiciela, uciska bezlitośnie na otwarte rany i obnażony prawostronny splot nerwów barkowych, zadając ból nie do opisania. Według słów samego Jezusa, przekazanych św. Bernardowi z Clairvaux, była to najcięższa próba bółu w czasie trwania Jego świętej męki. Drugi koniec belki bierze na swe silne ramiona Szymon.

Święty Całun z Turynu najdokładniej przedstawia, w jak potwornym stopniu zostało sponiewierane i zranione oblicze Jezusa. Nos złamany, jego dolna część chrzęstna przesunięta na lewo, część kostna, górna, silnie obrzęknięta. To skutek ciosu grubym kijem w prawy policzek, który w ten sposób został jakby podzielony na dwie części: mocno obrzękłe i nacieczone krwią. U podstawy prawego skrzydła nosa, mniej więcej na linii prawie zanikłego fałdu nosowo-policzkowego, trójkątna, ostro zarysowująca się rana cięta. Tuż ponad nią dolna, mniej rozległa część obrzęku policzka prawego. Prawa kość jarzmowa zniekształcona ogromnym krwiakiem, powodującym obrzęk reszty policzka oraz dolnej powieki oka prawego. Z powodu podobnych zmian patofizjologicznych w obrębie prawego górnego łuku nadbrwiowego, całość oka prawego wydaje się jakby wpadnięta w oczodół a szpara powiekowa jest, w stosunku do lewej, bardzo silnie zwężona. Górna warga ust obrzmiała, zwłaszcza po stronie prawej, co wywołuje wrażenie że usta są po tej stronie jakby ,,skrócone". Z prawego kąta ust wypływa obficie ślina pomieszana z krwią. Broda po obu stronach wykazuje silny obrzęk, a po stronie prawej jest na poły wydarta ze swego łoża, co daje wrażenie złudne, jakby jej całość była przesunięta w lewo. Na czole dwa ogromne krwiaki, zajmują cały jego środek. Po obu bokach twarzy i w środku czoła strumienie zakrzepłej krwi, wypływającej wielokrotnie po sobie, z ran korony cierniowej. Lewa strona twarzy, aczkolwiek także maltretowana, mniej ucierpiała, co było wynikiem obyczaju żydowskiego bicia pięścią lewej a nie prawej dłoni.

Jezus w ostatniej fazie Drogi Krzyżowej, tuż u szczytu Golgoty już nie mógł sam iść dalej. Oprawcy, widząc Jego skrajne wyczerpanie, chwycili za powrozy krępujące Jego barki, lewą stopę oraz szyję i wlekli Jezusa. Tuż u szczytu pada Jezus po raz trzeci. Zwala, się gwałtownie, zaskakując tym wlokących Go katów. Ci nie biją już Skazańca wiedząc, że mógłby to być koniec. Pozwalają Mu nawet leżeć przez kilka chwil...

Na zakończenie pieśń JEZU CHRYSTE, PANIE MIŁY. Posłuchaj

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wybrane dla Ciebie

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Maj 2017
N P W Ś C P S
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

Reklama

Pobieranie...

Reklama