Uroczystość Narodzenia Pańskiego

Dziesięć homilii

Reklama

Słowo stało się Ciałem

ks. Leszek Smoliński

Święta zawsze budzą w człowieku nadzieję, a wraz z nią wiele dobra i życzliwości. Boże Narodzenie zawsze było też okazją do wydobycia ze wszystkich tego, co najlepsze, co spontaniczne i dobre w sercu, zdolności do cieszenia się i zdumiewania. Ks. Jan Twardowski zauważył, że „gdyby nie Boże Narodzenie, człowiek czułby się oszukany. Nie może bowiem wystarczyć sam sobie. Zawsze tęskni za kimś większym od siebie. Bo przecież nawet w zespoleniu z drugim człowiekiem jest miejsce na samotność”.

Pismo święte ukazuje nam sens Bożego Narodzenia. We fragmencie Prologu św. Jana czytamy: „Na początku było Słowo. (…) Wszystko przez Nie się stało (...) W nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła (...) Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas”. Słowo Wcielone jest ostateczną odpowiedzią na najgłębsze pytania religijne i moralne człowieka. Gdy bowiem u początku wszystkich innych religii stoi ludzkie poszukiwanie Boga, w chrześcijaństwie początkiem jest Wcielenie Słowa – inicjatywa samego Boga. Tu już nie tylko człowiek szuka Boga, ale sam Bóg przychodzi, by mówić o sobie człowiekowi i wskazywać mu drogę dojścia do siebie oraz człowieka ku sobie prowadzić.

Bóg stał się człowiekiem, aby człowiek z Jego łaski stał się uczestnikiem Bożego życia; „aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne”. Miłość szuka bliskości z ukochaną osobą, o czym świadczy najlepiej ból rozstania osób, które się kochają. Dlatego też Bóg maksymalnie zbliżył się do nas, byśmy i my zbliżyli się do Niego.

Jezus przychodzi do nas jako ubogie Dziecię, by ludzkość mogła cieszyć się samym darem życia. „Każde rodzące się dziecko jest znakiem ufności Boga względem człowieka. Jest też potwierdzeniem, przynajmniej domniemanym, nadziei, jaką żywi człowiek co do przyszłości otwartej na Bożą wieczność. Na tę nadzieję człowieka Bóg odpowiedział, rodząc się w czasie jako małe dziecko” (Benedykt XVI, 1.12.2007).

Ileż to radości musiała odczuwać Maryja, gdy jednym palcem swojej dłoni obejmowała maleńką dłoń Jezusa! Również i małe dziecię jest w stanie nauczyć czegoś nowego dorosłego człowieka. Pewnego razu jedna z matek z pośpiechem wchodziła do kościoła ze swoim maleńkim dzieckiem. Gdy chciała zaraz wyjść, usłyszała prośbę dziecka: „Mama, tu jest tak dobrze, dlaczego nie zatrzymamy się tu dłużej? Dlaczego tak bardzo zawsze się spieszymy?”.

Co robić, by Bóg mógł narodzić się we mnie, by mógł wejść do „Betlejem mojego serca”? W zasadzie nie należy nic robić. Nic poza otwarciem. Warto zamilknąć i pozwolić wypowiedzieć Bogu w naszym sercu Słowo narodzenia. To Słowo można usłyszeć tylko w ciszy. Otrzymasz od Niego dokładnie tyle, ile zrobisz Mu w sobie miejsca.

Prośmy Nowonarodzone Dziecię Jezus słowami św. Jan XXIII: „Pomóż nam poznać Cię lepiej i żyć po bratersku, jak dzieci jednego Ojca, Ukaż nam swoją piękność, świętość, czystość. Wzbudź w naszym sercu miłość i wdzięczność za Twoją nieskończoną dobroć. Zjednocz nas wszystkich w miłości i daj nam Twój niebieski pokój”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

« » Grudzień 2017
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

Reklama

Pobieranie...

Reklama