Ważny znak

Wszyscy jesteśmy spod jednego znaku. Znaku krzyża. To on jest naszym znakiem rozpoznawczym.

Reklama

Chrzest dziecka to nie tylko wydarzenie wiary, ale również wielkie emocje jego rodziców i chrzestnych. Celebrans, usługujący, rodzina, fotograf i bycie jakby na świeczniku są powodem napięć i stresów, a obawa przed popełnieniem gafy dodatkowo paraliżuje. Nie ma się czemu dziwić, ani tym bardziej posądzać o robienie czegoś na pokaz. Ostatecznie jest to wydarzenie podobne do zaślubin, czyli czegoś zupełnie niepowtarzalnego. Tyle, że zamiast nowożeńców mamy Oblubieńca – czyli Chrystusa, i dziecko – czyli kogoś, kto za chwilę stanie się cząstką społeczności, będącej Oblubienicą Chrystusa. Bo Kościół tylko w języku polskim jest mężczyzną. W języku Objawienia jest niewiastą. A jeśli zaślubiny to i trema, sprawiająca, że giną szczegóły i detale, ukazujące wewnętrzny sens i znaczenie całej celebracji. Dlatego warto zdobyć się na pewną dyscyplinę serca i umysłu, przestać zwracać uwagę na gości i operatora kamery, a skupić się na znakach i wypowiadanych formułach.

Pierwszym jest krzyż na czole dziecka. Warto przy okazji zauważyć, że sam znak krzyża występuje w celebracji chrzcielnej dwa razy. Na wstępie i podczas namaszczenia olejem. Jednak w drugim przypadku kapłan znaczy Krzyżmem szczyt głowy dziecka. Znak uczyniony na czole nawiązuje do dwóch fragmentów Pisma świętego. W księdze proroka Ezechiela Bóg wysyła odzianego w białe szaty pisarza, by nakreślił znak TAW na czołach mężów , brzydzących się grzechem. Naznaczeni w ten sposób ocaleli, gdy dla Jerozolimy nadszedł dzień sądu i kary (por Ez  9,1-11). Ponieważ TAW w starożytnym alfabecie hebrajskim miał kształt krzyża, tradycja chrześcijańska interpretowała go jako znak ocalenia niewinnych.

Naznaczenie czoła po raz drugi występuje w Księdze Apokalipsy. Wstępujący od wschodu słońca anioł, trzymający w ręku pieczęć Boga żywego, woła do czterech innych aniołów, by nie wyrządzali szkody ziemi ni morzu, aż zostaną opieczętowani na czołach słudzy Boga naszego (por. Ap 7,1-17). Biblia Tysiąclecia tak interpretuje cytowany fragment: „Symboliczna ta czynność wyciska na wybranych duchowe znamię przynależności do Boga, które uchroni ich od złud szatańskich i plag spadających na niepoprawnych. Najstarsza tradycja „pieczęcią” nazywała sakrament chrztu i bierzmowania.” Do tego symbolu dwukrotnie nawiązuje Katechizm Kościoła Katolickiego. W punkcie 1235 czytamy: „Znak krzyża na początku celebracji wyciska pieczęć na tym, który ma do niego przynależeć, i oznacza łaskę odkupienia, jaką Chrystus nabył dla nas przez swój Krzyż.” Warto w tym momencie przypomnieć również prawdę, o której wspomnieliśmy we wstępie do naszego wielkopostnego cyklu, że tej pieczęci nie jest w stanie wymazać żaden grzech i żadna niewierność człowieka (KKK 1272).

Tej czynności towarzyszy liturgiczna formuła. Drogie dzieci, wspólnota chrześcijańska przyjmuje was z wielką radością. W imieniu tej wspólnoty znaczę was znakiem krzyża. Po mnie wy, rodzice i chrzestni, naznaczcie wasze dzieci znakiem Jezusa Chrystusa, naszego Zbawiciela. Zatem wbrew przekonaniu wielu nie jest to pierwsze udzielone dziecku błogosławieństwo. To znak przyjęcia do wspólnoty dzieci Bożych i przynależności do Chrystusa.

Pytani o skutki chrztu mówimy z reguły o uwolnieniu od grzechu pierworodnego. Mamy rację, ale nie jest to jedyny owoc tego sakramentu. Chrzest włącza nas do Kościoła. „Ze źródeł chrzcielnych rodzi się jedyny Lud Boży Nowego Przymierza, który przekracza wszystkie naturalne lub ludzkie  granic narodów, kultur, ras i płci: ‘Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, by stanowić jedno Ciało’” (1 Kor 12,13; KKK 1267).

To nie jedyny moment celebracji, podkreślający włączenie do Kościoła. W starożytności prowadzono neofitów (czyli nowo ochrzczonych) w uroczystej procesji od baptysterium (znajdującej się z reguły w oddzielnym pomieszczeniu kaplicy chrzcielnej) do miejsca, gdzie sprawowano Eucharystię. Liturgia chrztu dzieci przewiduje procesję od chrzcielnicy do ołtarza, sugerując odpowiednią na ten moment antyfonę. Szkoda, że w większości polskich parafii, niekoniecznie z braku miejsca, ta część obrzędu jest pomijana ze szkodą dla jej walorów katechetycznych.

Wracając do znaku krzyża. Pytają nas wielokrotnie spod jakiego jesteśmy znaku. Odpowiadamy niemalże bez namysłu. Spod znaku Ryb, Wagi, Raka czy Koziorożca… Kojarzymy siebie jednoznacznie ze znakiem zodiaku. A przecież wszyscy jesteśmy spod jednego znaku. Znaku krzyża. To on jest naszym znakiem rozpoznawczym. Jeśli już jakiś znak zodiaku mamy pozostawić, to najwyżej rybę. Ona też była i jest znakiem rozpoznawczym chrześcijan. Jednak nie ze względu na gwiezdne konstelacje. ICHTIS – po grecku ryba. Pierwsze litery dawały początek jednemu z najstarszych wyznań wiary. Jezus Chrystus. Syn Boży. Zbawiciel. 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • A
    19.03.2011 12:54
    Znak zodiaku to ryby, a symbol chrześcijaństwa to ryba i lepiej wcale tego nie łączyć.
    Podoba mi się odpowiedź, że spod znaku krzyża. Przeważnie odpowiadam na pytanie o znak, że spod żadnego albo że jestem dzieckiem Bożym, a nie znakiem zodiaku.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    « » Listopad 2017
    N P W Ś C P S
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9

    Reklama

    Pobieranie...

    Reklama