Modlitwa (według) Teresy

Nie potrafimy się modlić. Ona też sobie nie radziła, ale była niezmordowana w poszukiwaniu Boga żywego, Miłości. Odkryła, że modlitwa to „nawiązywanie przyjaźni, powtarzane sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje”.

Chodzi nie tyle o wysilanie wyobraźni, ile o obudzenie wzroku wiary, który dostrzega Bożą obecność. Może w tym dopomóc ikona, krzyż czy pobożna lektura. Spojrzenie na Jezusa – to wystarczy, podpowiada Teresa. „Nie żądam od was wielkich o Nim rozmyślań nie natężonej pracy rozumu ani zdobywania się na piękne, wysokie myśli i uczucia – żądam tylko, byście na Niego patrzyły (…); niczego więcej od nas nie żąda, tylko spojrzenia”. Owszem, rozmowa „jak z Ojcem, jak z Bratem, jak z Panem, raz w ten, drugi raz w inny sposób, jak On sam was nauczy”. Ale długie przemowy do Niego nie są konieczne. „Lepiej spokojnie stanąć przy boku cierpiącego Pana, uspokoiwszy rozum albo tak go tylko może zajmując, by patrzył na Tego, który spogląda na niego, towarzyszył Mu, przedstawiał Jemu swoje prośby i z głębokim upokorzeniem cieszył się Jego obecnością, pamiętając przy tym na swoją niskość, iż nie jest godzien tak z Nim i przy Nim pozostawać”. W tym fragmencie mieści się kolejna z Terezjańskich definicji modlitwy. Brzmi ona: „patrzeć na Tego, który patrzy na mnie” (hiszp. mire que le mira). Przypomina się zdanie zupełnie z innego świata, ale bardzo à propos. „Stajemy się tym, na co patrzymy” – mówił Marshall McLuhan, analizując wpływ telewizji na człowieka. To zdanie można odnieść z powodzeniem do tego, o czym mówi Teresa. Zacheusz chciał tylko zobaczyć Jezusa. Kiedy sam został dostrzeżony przez Pana, staje się innym człowiekiem. Spoglądanie na Jezusa przemienia nas w Niego. Teresa, wrażliwa, piękna, kochająca kobieta, nie boi się porównania modlitwy do spojrzenia zakochanych. „Dwoje mocno miłujących się, a odpowiednią obdarzonych pojętnością potrafi, można powiedzieć, bez żadnych znaków, samym tylko spojrzeniem porozumiewać się między sobą”. Podobnie „Bóg i dusza rozumieją się między sobą tym samym sposobem, tylko że Jego Boski Majestat chce, by dusza Go rozumiała. I tak bez żadnych słów rozmawiają ze sobą ci dwoje jak przyjaciel z przyjacielem i wzajemną sobie miłość swoją okazują”. Jesteśmy już o krok od mistyki.

Mistyka mocna jak eros

Teresa była obdarzona niezwykłymi darami mistycznymi. Słynna rzeźba Berniniego w rzymskim kościele Santa Maria della Vittoria usiłuje ukazać moment ekstatycznego doświadczenia zakonnicy – przebicia serca. Na jej twarzy maluje się upojenie, które wygląda bardzo zmysłowo, na granicy pobożności i erotyki. W świecie zwulgaryzowanej cielesności, w której żyjemy, można obawiać się takich połączeń. Ale jak o tym przekonywał papież Benedykt XVI w encyklice „Deus caritas est”, miłość „agape” i miłość „eros” dopełniają się, potrzebują nawzajem. Dotyczy to także miłości Boga. Gdzieś w tych rejonach warto szukać przywrócenia sakralnego wymiaru ludzkiej cielesności (teologia ciała!), a także mądrego „ucieleśnienia” naszej pobożności (nieraz przespirytualizowanej). Ostatecznie zarówno w głodzie ludzkiego ciała, jak i głodzie ludzkiego ducha wyraża się fundamentalna tęsknota za wieczną miłością. Mocniejszą niż śmierć. Sama Teresa opisuje w „Księdze życia” ów moment tak: „Ujrzałam w ręku tego anioła długą złotą włócznię, a grot jej żelazny u samego końca był jakby z ognia. Tą włócznią kilka razy przebijał mi serce, zagłębiając ją aż do wnętrzności. Za każdym wyciągnięciem włóczni miałam to uczucie, jakby wraz z nią wnętrzności mi wyciągał. Tak mnie pozostawił całą gorejącą wielkim zapałem miłości Bożej. Tak wielki był ból tego przebicia, że wyrywał mi z piersi te jęki, o których wyżej wspomniałam. Ale taką zarazem przewyższającą wszelki wyraz słodycz sprawia mi to niewypowiedziane męczeństwo, że najmniejszego nie czuję w sobie pragnienia, by ono się skończyło i w niczym innym dusza moja nie znajduje zadowolenia, tylko w samym Bogu”. Jak taki opis brzmi dla nas, zagonionych śmiertelników, niepotrafiących się skupić na jednym „Ojcze nasz”? Przedziwne połączenie doświadczenia duchowego z czymś zmysłowym, cielesnym. Przyjemność i ból. Radość i cierpienie. Nienasycone pragnienie Boga sąsiaduje z nieugaszoną namiętnością. To się jakoś przenika na najgłębszych poziomach. Zapowiedź nieba? Jaki obraz Boga tutaj się wyłania? Do tych pytań powrócimy. Za pociechę niech nam posłuży to, że św. Teresa pod koniec swojego życia wciąż rozpraszała się podczas modlitw. W jednym z listów mówi, że to „nieuleczalna choroba”. „Pan dobrze wie, że skoro się modlimy, chcielibyśmy to czynić jak najlepiej”, pociesza siebie i nas. „Jest to rzecz nieunikniona, zatem ani niepokoić się o to, ani trapić nie powinniśmy”, radzi.

Jak to przełożyć na nasze życie?

Krótko, konkretnie: 1) Modlitewnemu skupieniu sprzyjają książki. Korzystaj z ich pomocy, modląc się. 2) Dobry spowiednik albo wierzący przyjaciel, z którym można pogadać o Bogu, to skarb. 3) Modlitwa i życie to jedność. Miłość, wolność (oderwanie), pokora, upór – te cnoty pomagają modlitwie. 4) Modlitwa to przyjaźń z Bogiem, myśl o Nim jak o przyjacielu, patrz na Niego. 5) Nie rób tragedii z rozproszeń, cierpliwością osiągniesz wszystko. 6) Niech miłość ci podpowiada, jak się modlić. 7) Nie bój się nadzwyczajnych darów duchowych, ale nie goń za nimi. 8) Absolutne mistrzostwo – nienasycony żar namiętności kierować w stronę Boga – Miłości.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • czlowiek-zaba
    07.12.2014 09:47
    Dokładnie tak jest z tymi myślami. Trzeba prosić Pana o łaskę pięknego myślenia, szczególnie o łaskę pięknego myślenia w czasie modlitwy. Św. Teresa pracowała nad myślami czytając myśli pięknych pisarzy i pięknych treści. Trzeba pracować nad myślami z pomocą Bożą !.
  • myśląca
    07.12.2014 15:07
    ,, wierzący przyjaciel , z którym można pogadać
    o Bogu , to skarb ...".
    To jest to , o czym marzę !!!
  • gut
    07.12.2014 23:33

    Barrrrdzo dziękuję za ten artykuł. Jest taki barrdzo głęboki a jednocześnie życiowy. :) Cytat: "Pierwsza podpowiedź Teresy: korzystajcie z książek."  Ja przyznam, że miałem podobne doświadczenie ale w kontekście rachunku sumienia przed spowiedzią, zawsze kiedy go czynię używam do tego gotowych pomocy czyli broszur z rachunkiem sumienia. Ale jakiś czas temu pomyślałem sobie, co ja będę ich używał? Wystarczy, że się pomodlę przywołam Ducha Świętego, On mnie oświeci i nie potrzeba mi żadnych gotowych formularzy. I wyznaję, że choć tak pomyślałem, to mimo wszystko przygotowałem się do spowiedzi używając pomocy kościelnych ale mimo wszystko kiedy klękałem do konfesjonału, światła mi myśl, że Pana Boga nie interesuję to czy używam tych pomocy czy też nie, mogę sam to zrobić bez pomocy - najważniejsze aby się przygotował dobrze do spowiedzi a ksiądz do którego szedłem do spowiedzi nie wiedział, że ja mam takie myśli. I kiedy ukląkłem do spowiedzi to jedno z pierwszych pytań tego księdza było, > czy przygotowuję do spowiedzi i czy używam do tego pomocy a nie tylko sam? < Przyznam byłem zdumiony tym pytaniem w kontekście tych moich myśli, w pewnym sensie zrobiło mi się wstyd i że już teraz nie śmiem myśleć, że te pomoce nie są mi do niczego potrzebne. :) Nie mam wątpliwość, że Bóg odczytał moje myśli i przemówił przez tego kapłana, abym broń Boże nie porzucał tych formularzy z rachunkiem i abym nadal z nich korzystał, kiedy mam zrobić rachunek sumienia. Dziękuję ks. Autorowi za ten cytat Benedykta XVI "... w encyklice „Deus caritas est”, miłość „agape” i miłość „eros” dopełniają się, potrzebują nawzajem. Dotyczy ..." Właśnie, dzięki ks. Tomaszowi wiem jak dokładnie brzmi ten cytat. I dziękuję za to podsumowanie artykułu > Jak to przełożyć na nasze życie?< Jeszcze raz dziękuję, pozdrawiam! :-)

  • ChristOurHope
    07.12.2014 23:39
    Perspektywa prorocka staje się dostrzegalna tylko w kontekście własnej grzeszności i małości, ograniczeń ludzkiego umysłu wobec Boga i JEGO natchnień. Dlatego też sprawami rozpoznawania znaków nie zajmują się niewierzący lub gnostycy, lecz teologowie czy obdarzeni przez Boga specjalną Łaską.

    W odniesieniu do własnego życia. Tak jak dzisiaj się dowiedziałem, że dla mojego taty ślub z moją mamą stał się ratunkiem od rozwiązłości, tak dla mnie ślub z kobietą wybraną mi przez Boga może stać się ratunkiem od nieczystości.
Dyskusja zakończona.
« » Lipiec 2022
N P W Ś C P S
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
Pobieranie... Pobieranie...