Oczekując

Nic nie mamy – a otrzymujemy wszystko. Nic nie znaczymy – a okazujemy się godni najważniejszego daru.

Czy już to odkryliśmy? Uzdrowieni z jednej choroby – zapadamy na inną. Wybawieni z jednego nieszczęścia – ściągamy sobie na głowę kolejne. Podniesieni – upadamy znowu. Ta niekończąca się litania naszych potrzeb i próśb, spraw naglących i codziennych, najistotniejszych i błahych. Doświadczenie, że wciąż nie wystarcza – czasu, zdrowia, energii, pieniędzy, sił…

Gdyby spróbować spojrzeć na to oczyma wiary, dostrzec można, że Bogu także nie wystarcza. Taki układ z nami Mu nie wystarcza – dawać, o co prosimy, zaspokajać, przeprowadzać przez zawiłości życia. Tak, to za mało. Dlatego Bóg sam da nam znak: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.

Oto przestajemy być kimś, komu się wiele daje, jesteśmy kimś, z kim się żyje, kogo los uznaje się za własny. Narodziny Jezusa zmieniają układ sił w tej relacji – ten Człowiek potrzebuje człowieka, ten Bóg oddaje się w nasze ręce.

*

Czekać – to nie jest sytuacja komfortowa. Z życia codziennego doskonale znamy wszelkie odmiany zniecierpliwienia, narastającej frustracji, niezręcznej sytuacji bycia petentem. Owszem, czasem miły czar przygotowań – choćby tych przedświątecznych: myślenie o bliskich, umyte okna, zapach pierników. Ale na ogół, przyznajmy, nic przyjemnego – oczekiwanie wymaga hartu ducha, solidnie nas prześwięci, czasem przygnie do ziemi.

Może zresztą dlatego czekamy – bo trudno się podnieść, bo jesteśmy wykończeni, bo sami nie damy rady. Choćbyśmy nie wiem jak się szarpali – nie damy rady. Pozostaje nam tylko prosić, żywić nadzieję, czekać. Dlatego Bóg sam da nam znak: „Oto Panna pocznie i porodzi Syna, i nazwie Go imieniem Emmanuel, albowiem Bóg z nami”.

To się dzieje naprawdę. Nic nie mamy – a otrzymujemy wszystko. Nic nie znaczymy – a okazujemy się godni najważniejszego daru. To nie jest kwestia naszych zasług, przedpłaty dobrych uczynków, zgromadzonego modlitewnego kapitału – ten Człowiek chce być blisko nas, ten Bóg czeka na spotkanie z nami.

*

Dlatego czekać to żyć ze świadomością, że nie jesteśmy samowystarczalni. Czekać to pamiętać, że swój największy dar – własną obecność – możemy ofiarować komuś tylko sami, z własnej woli. Czekać to umieć złożyć swój los w Boże ręce, zaufać, że On sam wybierze sposób i czas.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Pobieranie... Pobieranie...
« » Listopad 2020
N P W Ś C P S
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
Pobieranie... Pobieranie...