Godzina radości

Radość autentyczna i głęboka nigdy nie jest w pojedynkę. Jest dziełem i owocem wspólnoty, bycia razem.

Aby na pewno? Już słyszę głosy oburzonych. Zwłaszcza młodych gniewnych. Zżymających się na nudę i sztywność formy. Czasem zresztą mają rację. Co nie znaczy zawsze. Chociażby argument o ciągłym powtarzaniu tego samego. Wystarczy zauważyć zmieniające się każdego dnia czytania (przez trzy lata całe Pismo święte), kolekty, prefacje, antyfony, części stałe do wyboru. Wraz z nimi śpiewy.

Te ostatnie chyba najbardziej kojarzone z radością. Zwłaszcza pieśń rozpoczynająca liturgię i na uwielbienie po Komunii świętej. Pierwsza ma wprowadzać w klimat święta. Tworzyć atmosferę braterskiej wspólnoty. Witać Pana obecnego w zgromadzonej wspólnocie i osobie prezbitera. Tak pięknie wyraża to czwarta zwrotka kolędy, w Polsce niezmiennie, od wieków, kojarzonej z Mszą Pasterską. „Ach witaj Zbawco, z dawna żądany. Tyle tysięcy lat wyglądany. Na Ciebie króle, prorocy – czekali, a Tyś tej nocy, nam się objawił.” Druga jest śpiewem zdobywców szczytu. Tych, którzy dotarli do komnaty króla. Poczuli żar serca Ojca. Jest jak wieńczące Apokalipsę potężne, niebiańskie Alleluja.

Ale nie tylko kolędy. Przecież klimat Bożego Narodzenia wyczuwany jest w każdej świątecznej liturgii. W każdej, bo przecież nie ma święta bez hymnu Chwała na wysokości Bogu. Odsyłającego naszą wiarę, naszą wyobraźnię do wędrówki pasterzy, ich wizyty u Dzieciątka. Ale też hymnu, swoją strukturą przypominającego, że w liturgii Kościoła mamy uobecnioną całą historię zbawienia. Z pola pasterzy wędrujemy ku zmartwychwstaniu, ku powtórnemu przyjściu Jezusa na ziemię i wyznajemy: „Tylko Tyś Najwyższy. Tylko Tyś jest Panem. Jezu Chryste.”

Ten hymn jest bliższy sercom wielu z nas bardziej niż orędzie, śpiewane podczas Wigilii Paschalnej. Mimo, iż tak zwany Exultet zaczyna się od wezwania do radości. „Weselcie się już zastępy aniołów w niebie. Weselcie się słudzy Boga. Niechaj zabrzmią dzwony głoszące zbawienie. Gdy Król tak wielki odnosi zwycięstwo.” Czy dlatego bardziej kochamy Gloria, bo śpiewamy je wszyscy, a Exultet zarezerwowany jest dla diakona, lub w przypadku jego braku – dla prezbitera? Może to wskazówka dla nas. Że radość autentyczna i głęboka nigdy nie jest w pojedynkę. Że jest dziełem i owocem wspólnoty, bycia razem. Być może…

Nie o porównanie nam jednak chodzi. Ani o dyskusję nad wyższością świąt Wielkanocy nad świętami Bożego Narodzenia. Raczej o odkrycie skąd bierze się ta radość w nas. Dlaczego czasem jest, a czasem jej nie ma. Choć, jak mawiał ksiądz Piotr Skarga, Msza po staremu się odprawia. I w czasie zwykłej, niedzielnej Mszy (jeśli Msza może być zwykła), śpiew nas nie porywa, słowo przytłacza, wspólnota staje się ciężkim brzemieniem. Nie jak w Boże Narodzenie. Nie jak na Wielkanoc. Choć też te same śpiewy, co roku te same czytania. Nawet ornat księdza ten sam, a i kazanie podobne.

Więc może są inne powody? Co innego uskrzydla, co innego przytłacza. Co?

Odpowiedź wydaje się banalnie prosta. Porażająca wręcz swoją oczywistością. Tajemnica świątecznej radości tkwi w czystym sercu. „Bóg, Ojciec miłosierdzia (…) niech ci udzieli przebaczenia i pokoju.” Przedświąteczna spowiedź przywróciła pokój serca. Pokój czyli kołyskę dla radości. Bóg pokoju przybywa do świątyni pokoju. I pozwala oglądać przez wiarę swoje oblicze. „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.” Godzina radości jest godziną oglądania Boga czystym sercem.

Świąteczne życzenia radości są zatem impulsem do podjęcia systematycznej pracy nad sobą. Systematycznej spowiedzi. Poddawania się temu, co jedna z pieśni lednickich wyraża w słowach „zanurz mnie w wodzie Jego miłosierdzia”. Wtedy każda liturgia będzie piękna. Każda będzie „pachniała nowością” (bo Pan Bóg zawsze przychodzi inaczej). Każda, bez względu na czas, formę, sposób celebracji, będzie godziną radości.


 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • karban
    27.12.2013 15:53
    'W ciągu trzech lat całe Pismo Święte'?

    Jestem lektorem już ładnych kilkanaście lat i ksiądz trochę przesadził:)

    Być może całe 4 Ewangelie w niedziele w ciągu trzech lat cyklu (A,B,C) i licząc dwuletni cykl w dni powszednie być może (duży znak zapytania) cały Nowy Testament.

    Stary Testament na pewno nie cały, tylko wybrane fragmenty - być może tak ma być, a być może warto byłoby zastanowić się nad wydłużeniem cyklu do np. pięciu lat.

    Można też się zastanowić czy powtarzanie tych samych fragmentów np. Ap 12, 1-6 w święta maryjne ma sens (każdy lektor zna ten urywek prawie na pamięć zbudzony o 12 w nocy).
  • nuka
    16.01.2014 21:00
    zgadzam się: "radość jest owocem bycia razem"..
    jeśli nie ma razem - jest smutek..
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...
    « » Kwiecień 2018
    N P W Ś C P S
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    Pobieranie...