Wielkopostna myśl na dziś

na kolejne dni Wielkiego Postu Niedziela Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek Piątek Sobota

III Niedziela Wielkiego Postu


„A zbliżała się Pascha żydowska i (Jezus) przyszedł do Jerozolimy” (J 2,13 nn.). — Jan opowiada tu inne wydarzenie wedle tego, co sobie przypomniał o Zwiastującym. „I zastał w świątyni sprzedających woły, owce, gołębie i siedzących tych, którzy zmieniali pieniądze. A uczyniwszy jakoby bicz z powrozów wypędził wszystkich ze świątyni, owce też i woły, pieniądze zmieniających rozsypał, a stoły powywracał. Do sprzedających zaś gołębie rzekł: «Wynieście to stąd i nie czyńcie domu Ojca mojego domem targowiska».” Cóż to usłyszeliśmy, bracia? Oto chociaż świątynia była naonczas tylko figurą, Pan powyrzucał z niej wszystkich, którzy przyszli załatwiać swoje sprawy i tych, którzy przyszli handlować. A co oni sprzedawali? To, co ludzie potrzebowali dla spełniania ofiar w owym czasie. Wiecie bowiem, drodzy bracia, że lud ten otrzymał ze względu na jego cielesność i serce kamienne takie ryty ofiarne, które trzymałyby go z daleka od bałwochwalstwa i składał tam właśnie ofiary z wołów, owiec i gołębi. Wiecie o tym, ponieważ czytaliście. Nie było więc znowu tak wielkim grzechem, że je sprzedawano w świątyni, aby móc je tam złożyć w ofierze, a jednak On ich stamtąd wyrzucił. A cóż zrobiłby Pan, gdyby znalazł pijanych, jeżeli wyrzucił sprzedających to, co jest godziwe i co nie jest wbrew sprawiedliwości — co bowiem uczciwie się kupuje, uczciwie także się sprzedaje — ale nie mógł znieść, że dom modlitwy stał się domem handlu. Jeśli dom modlitwy nie powinien był stać się domem handlu, to czy może stać się domem pijaństwa?

Kim są ci, co sprzedają woły? Szukajmy w figurze tajemnicy wydarzenia. To są ci, którzy swego szukają w Kościele, a nie tego, co jest Jezusa Chrystusa. Za towar przeznaczony do sprzedaży uważają wszystko ci ludzie, którzy nie chcą być odkupieni: nie chcą być nabyci, a tylko sprzedawać. A jednak byłoby dla nich dobrze, aby zostali odkupieni krwią Chrystusa, aby mogli dojść do pokoju z Chrystusem. Na cóż bowiem przyda się zakupić na tym świecie cokolwiek tymczasowego i przejściowego: czy to majątek, czy to przyjemność brzucha i gardła, czy to wreszcie zaszczyty w ludzkiej chwale? Czy to wszystko nie jest dymem i wiatrem, czyż to wszystko nie przemija, nie ucieka? A biada tym, którzy przylgnęli do tego, co przemijające, bo wraz z nim przeminą. Czyż to wszystko nie jest rzeką, która na ślepo biegnie w morze? A biada temu, co upadnie, bo i on zostanie porwany w morze. I dlatego też powinniśmy się trzymać z dala od takich pożądań.

św. Augustyn (+ 430)

Poniedziałek


Poprawny porządek wyznania wiary wymagał, by do Trójcy dołączyć Kościół jak do mieszkańca jego dom, a do Boga Jego świątynię i do założyciela jego państwo. Ono zaś całe należy brać pod uwagę, a nie tylko tę część, która pielgrzymuje na ziemi, od wschodu słońca aż do zachodu chwaląc imię Pańskie (Ps 112,3) i po skończeniu starej niewoli śpiewa pieśń nową, lecz także tę, która od czasu założenia swego przylgnęła do Boga na wieki w niebie i nie doświadczyła żadnego zła swojego upadku. To państwo trwa błogosławione w świętych aniołach, a swojej części pielgrzymującej przychodzi z należytą pomocą, ponieważ obydwie jednym będą przez wspólny los we wieczności, a teraz natomiast jednym są przez węzeł miłości; całe zaś zostało ustanowione w celu oddawania czci jednemu Bogu.

Stąd państwo to ani całe, ani w żadnej części swojej nie chce odbierać czci zamiast Boga, ani nie chce, by był Bogiem ktoś należący do boskiej świątyni... Tak więc, gdyby Duch Święty był stworzeniem, a nie Stworzycielem, byłby zaiste stworzeniem rozumnym, bo takie jest najwyższym stworzeniem. Przeto w Symbolu wiary nie byłby umieszczony przed Kościołem, ponieważ i sam należałby do Kościoła, do tej jego części, która jest w niebiesiech. Nie miałby też świątyni, lecz sam również byłby świątynią. A wszakże ma świątynię, o której mówi Apostoł: „Czyż nie wiecie, że członki wasze są świątynią Ducha Świętego, który w was przebywa, a którego macie od Boga?” O tychże członkach w innym miejscu powiada: „Nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa?” (l Kor 6,19;15). Jakże więc nie jest Bogiem Duch Święty, który ma świątynię? Albo w jaki sposób mniejszy jest od Chrystusa, którego członki ma za świątynię? Nie inna też ta świątynia Jego, a inna jest Boża, skoro powiada tenże Apostoł: „Nie wiecie, żeście świątynią Bożą?” I aby to udowodnić, dodaje: „i że Duch Boży przebywa w was?" (l Kor 3, 16).

Bóg zatem mieszka w swej świątyni; nie tylko Duch Święty, lecz także Ojciec i Syn, który też o ciele swoim — przez które stał się głową Kościoła wśród ludzi, „aby sam we wszystkim zachował pierwszeństwo” (Kol l,18) — tak powiada: „Zburzcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję” (J 2,19). Świątynią przeto Bożą, to znaczy całej najwyższej Trójcy jest Kościół święty, ten powszechny na niebie i na ziemi.

św. Augustyn (+ 430)

Wtorek


Bóg w swym stworzeniu zostanie uczczony, gdy ono stanie się podobne i ukształtowane na wzór Jego Syna. Bowiem przez ręce Ojca, to jest przez Syna i Ducha Świętego staje się podobnym Bogu cały człowiek, a nie tylko jego część. Dusza i duch mogą być nazwane tylko częściami człowieka, nigdy jednak osobno nie stanowią całego człowieka, gdyż pełny człowiek to zmieszanie i zjednoczenie duszy przyjmującej Ducha Ojca i dołączonego do niej ciała ukształtowanego na obraz Boga...

Gdy zaś Duch złączony z duszą jednoczy się ze stworzeniem, dzięki rozlaniu się nań Ducha człowiek staje się duchowym — i taki właśnie człowiek jest stworzony na obraz i podobieństwo Boga. Jeśli natomiast w duszy brakuje Ducha, człowiek pozostaje cielesny, niedoskonały: obraz wprawdzie tkwi w stworzeniu, nie ma jednak podobieństwa, które nadaje Duch...

św. Ireneusz (+ ok. 202)

Środa


I dlatego Apostoł wyjaśniając w liście do Tesaloniczan swoją myśl, określił, kim jest człowiek doskonały i duchowy, który może osiągnąć zbawienie: „A Bóg pokoju niech uświęca was ku doskonałości, a nienaruszony wasz Duch, dusza i ciało niech będą zachowane bez zarzutu na przyjęcie Pana naszego Jezusa Chrystusa” (1 Tes 5,23). I jakaż zaiste inna była przyczyna tego, że głosi zachowanie na przyjście Pana tych trzech: duszy, ciała i Ducha, jak nie świadomość tego, że jedno i jedyne zbawienie tych trzech polega na ich połączeniu i zjednoczeniu. Dlatego też doskonałymi nazywa tych, którzy ukazują Bogu te trzy elementy bez zarzutu. Doskonałymi więc są ci, w których zawsze trwa Duch Boży, a ciała i dusze zachowują bez zarzutu, to jest zachowują wiarę, która odnosi się do Boga strzegąc sprawiedliwości odnoszącej się do bliźniego.

I dlatego nazywa Boże stworzenie świątynią: „Czyż nie wiecie — mówi — że jesteście świątynią Boga, i Duch Boży w was zamieszkuje? Jeśliby kto zbezcześcił świątynię Bożą, tego zniszczy i Bóg, świątynia bowiem Boga jest święta, a jesteście nią wy” (1 Kor 3,16 n.) — oczywiście ciało nazywa tu świątynią, w której mieszka Duch. I dlatego Pan o nim mówił: „Zniszczcie tę świątynię, a Ja w trzy dni ją odbuduję” (J 2,19). „To zaś mówił o swym ciele” (J 2,21). I nie tylko stwierdza, że wasze ciała są świątynią, ale że są one członkami Chrystusa, gdy pisze do Koryntian: „Czyż nie wiecie, że ciała wasze są członkami Chrystusa? Czyż wezmę członki Chrystusa, aby uczynić je członkami nierządnicy?” (1 Kor 6,15). I dlatego to powiedział: „Jeśli kto zbezcześci świątynię Bożą, zniszczy go Bóg” (1 Kor 3,17). Czyż więc nie jest największym bluźnierstwem mówić, że świątynia Boga, w której mieszka Duch Święty, i członki Chrystusa nie uczestniczą w zbawieniu, lecz są rzucone w rozsypkę? Mówi zaś do Koryntian, że ciała nasze zostaną wskrzeszone nie same z siebie, lecz mocą Bożą: „Ciało nie dla rozpusty, lecz dla Pana, a Pan dla ciała, Bóg zaś i Pana wskrzesił i nas również swą mocą wskrzesi z martwych” (1 Kor 6,13 n.).

św. Ireneusz (+ ok. 202)

Czwartek


To nie to samo, wyciąć roślinę albo kwiat jakiś krótkotrwały czy człowieka zgubić. Jesteś obrazem Boga i do obrazu Boga przemawiasz, i ty sam, który sądzisz, będziesz sądzony (Mt 7,1 n.). A sądzisz cudzego sługę i tego człowieka, którym inny rządzi (Rz 14,4n.). Tak brata swego osądzaj, jakbyś i sam tą miarą miał być sądzony. Dlatego nie ucinaj od razu i nie usuwaj części ciała, kiedy nie masz pewności, że przez to nie uszkodzisz jakiegoś zdrowego członka. Za to pouczaj, napominaj, zachęcaj (2 Tym 4,2). Masz przepis na leczenie.

Jesteś uczniem Chrystusa, cichego i miłosiernego (Mt 11,29), który dźwigał nasze słabości (Iz 53, 4). Gdyby się z początku opierał, bądź cierpliwy, a gdyby po raz drugi się opierał, nie trać nadziei. Jeszcze jest czas na leczenie. A gdyby po raz trzeci się opierał, bądź owym łaskawym rolnikiem: jeszcze proś Pana, by go nie wycinał i nie zniechęcał się do jałowego i nieużytecznego drzewa figowego, ale by je pozwolił okopać i wziąć je w opiekę, i obłożyć nawozem (Łk 13,8n.). Inaczej mówiąc, daj mu sposobność do poprawy, którą się osiąga przez publiczną pokutę i przez życie w upokorzeniu. Kto wie, może się zmieni i wyda owoc, i żywić będzie Jezusa powracającego z Betanii?

św. Grzegorz z Nazjanzu (+ 390)

Piątek


Z wielką bojaźnią należy słuchać tego, co powiedziano opiekunowi winnicy, w której rosło niepłodne drzewo: „Wytnij je, po cóż jeszcze zajmuje miejsce?” Każdy według swego stanu żyjąc na tym świecie, jeśli nie wydaje owoców dobrych czynów, jest jak niepłodne drzewo, które niepotrzebnie zajmuje miejsce na ziemi, gdyż tam, gdzie jest, odbiera innym sposobność do pracy. Jeśli zaś ktoś ma wielką władzę na tym świecie, a nie wydaje owoców dobrych czynów, jest dla innych jeszcze przeszkodą, gdyż przykład jego niegodziwości przygniata ich jakby cieniem. I stoi wysokie niepłodne drzewo, a pod nim niepłodna jest też ziemia, rzuca ono bowiem cień i całkowicie przeszkadza promieniowi słońca przeniknąć na ziemię.

Skoro bowiem podwładni widzą przykład przewrotnego zwierzchnika, sami również nie wydają owocu będąc pozbawieni światła prawdy. Jakby przygnieceni cieniem nie otrzymują ciepła słońca i pozostają zimnymi dla Boga z winy tych, którzy na tym świecie źle się nimi opiekują. Lecz o takiego przewrotnego dostojnika Bóg prawie nie pyta. Skoro bowiem samego siebie zgubił, należy tylko się dowiedzieć, dlaczego i innych gubi. Toteż właściciel winnicy mówi: „Po cóż jeszcze miejsce zajmuje?” Miejsce zajmuje, kto na umysłach innych zły wpływ wywiera; miejsce zajmuje, gdy na swym stanowisku dobrych czynów nie spełnia.

św. Grzegorz Wielki (+ 604)

Sobota


Cnota (cierpliwości) jest nam wspólna z Bogiem. Pochodzenie i wielkość cierpliwości wywodzą się od Boga Stwórcy. Tam zaczyna się cierpliwość, tam bierze początek jej jasność i godność. Rzecz, która Bogu jest droga, zasługuje na miłość człowieka; zalecone jest dobro, które kocha majestat Boży. Jeśli Bóg jest nam Panem i Ojcem, naśladujmy cierpliwość zarówno Pana jak i Ojca, bo wypada, by słudzy byli posłuszni, a nie przystoi, by synowie byli zwyrodniali.

Jakaż zaś i jak wielka jest w Bogu cierpliwość, że On znosząc obelgi majestatu... sprawia, iż zarówno nad dobrymi jak i nad złymi rodzi się dzień i wstaje światło słońca; gdy deszczami zrasza ziemię, nikt nie jest wykluczony od Jego dobrodziejstw tak, by niesprawiedliwy nie używał deszczu wraz ze sprawiedliwym. Widzimy, że z nierozdzielnej cierpliwości winnym i niewinnym, religijnym i bezbożnym, wdzięcznym i niewdzięcznym na rozkaz Boga są posłuszne czasy, służą żywioły, wieją wiatry, biją źródła, rosną plony zbóż, dojrzewają jagody winnic, krzewy pokrywają się owocami, zielenią się gaje, kwitną łąki. I gdy Bóg jest rozgoryczony częstymi, a co więcej — nieustannymi grzechami, hamuje swe oburzenie i cierpliwie oczekuje dnia odpłaty raz ustanowionego, a mając w mocy pomstę, woli raczej przedłużać cierpliwość, czekając łagodnie i zwlekając, bo może odmieni się kiedyś złość długo przeciągana i człowiek, tarzając się w zarazie błędów i występków, choćby późno, nawróci się do Boga, który napomina i mówi: „Nie chcę śmierci umierającego, ilekroć by się nawrócił, aby żył” (Ez 18,32). I znowu: „Nawróćcie się do Pana Boga naszego, bo jest miłosierny i dobrotliwy, i cierpliwy, i wielkiego miłosierdzia, który nagina wyrok przeciw złościom wyrządzonym” (Jl 2,13). To wspominając św. Paweł nawołuje grzeszników do pokuty, wykłada i mówi: „Czy gardzisz bogactwami Jego dobroci, cierpliwości i nieskwapliwości? Czy nie wiesz, że dobrotliwość Boża przywodzi cię ku pokucie? Ty natomiast przez twoją zatwardziałość i serce nieskłonne do nawrócenia, skarbisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga, który odda każdemu według jego uczynków” (Rz 2,4n.). Nazywa się sąd Boży sprawiedliwym, ponieważ jest późny, ponieważ długo i wielokroć jest odkładany, by z długiej Bożej cierpliwości uzyskał człowiek pomoc do żywota. Wtedy grzesznikowi i bezbożnikowi przedstawia się kara, gdy już nie może pomóc pokuta za grzech.

św. Cyprian (+ 258)

(przeł. ks. Marek Starowieyski)
«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie... Pobieranie...
« » Maj 2019
N P W Ś C P S
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
Pobieranie... Pobieranie...